Sport.pl

Jerzy Materna: Prezydent powinien zwolnić doradcę

Cezary Konarski
06.02.2012 , aktualizacja: 06.02.2012 15:22
A A A Drukuj
Fot. Agnieszka Wocal / Agencja Gazeta
PIŁKA NOŻNA O zielonogórskiej Lechii wciąż głośno. Po ubiegłotygodniowych wydarzeniach - konferencji prasowej i happeningu pod urzędem miasta - były prezes klubu Jerzy Materna w poniedziałek znów zaprosił dziennikarzy na spotkanie. Zażądał m.in. przeprosin od doradcy prezydenta Zielonej Góry Janusza Kubickiego.
Tym razem protestował przeciwko - według niego - nieprawdziwym informacjom na temat Lechii, jakie w weekend popłynęły z anteny Radia Zielona Góra. Przypomnijmy, że przed tygodniem poseł Jerzy Materna zrezygnował z zarządzania klubem - nie pogodził się z tym, że miasto przyznało Lechii niewielką dotację (158 tys. zł). Klub liczył na dużo więcej (800 tys. zł).

- Zwołałem specjalną konferencję, bo muszę dbać o dobro i wizerunek klubu, muszę bronić Lechię przed nieprawdą - mówił Jerzy Materna, odnosząc się do słów Tomasza Misiaka, doradcy prezydenta Zielonej Góry, które padły w sobotniej audycji "Polityczne podsumowanie tygodnia". Dotyczyły m.in. zarobków zielonogórskich piłkarzy i dyrektora klubu Krzysztofa Stacewicza. - Średnio każdy z tych młodych piłkarzy zarabia 2,5 tys. zł - mówił m.in. Tomasz Misiak. - Żeby dyrektor czwartoligowego klubu zarabiał 7 tys. zł, to gratuluję. Jest to informacja prawdziwa, można sprawdzić.

Były prezes Lechii ostro komentuje te wypowiedzi: - Jeśli w ciągu dwóch dni doradca prezydenta nie przeprosi za te kłamliwe słowa, to wytoczę mu sprawę sądową, o duże odszkodowanie, by w ten sposób został sponsorem klubu - mówił Jerzy Materna. - Mógł przyjść i zapytać, wszystkie dokumenty są do wglądu, bo uważam, że prezydent powinien wszystko wiedzieć. Co to za doradca, który niczego nie sprawdza i tak źle doradza. Prezydent powinien go zwolnić.

Jerzy Materna pokazywał dziennikarzom umowę o pracę Krzysztofa Stacewicza i listę płac z jego zarobkami. - Dyrektor klubu od 1 marca 2011 roku zarabia 2,9 tys. zł netto - oświadczył poseł. - Kolejna nieprawdziwa informacja, którą rozpowszechnił pan Misiak, dotyczy zarobków piłkarzy, którzy jego zdaniem otrzymują po 2,5 tys. zł. Tak nie jest. W Lechii mamy tylko jednego zawodnika, który sporo zarabia - 3600 zł. Ale tak musi być, skoro ustawialiśmy zespół na awans. Przecież chcieliśmy awansować do drugiej ligi, należało budować drużynę na poziomie drugoligowym. A jeśli godzimy się wyłącznie na rywalizację w trzeciej lidze, to około 400 tys. zł na sezon by wystarczyło. My jednak mieliśmy ambicje dużo wyższe, a przy poziomie obecnej dotacji piłki seniorskiej w Lechii nie będzie. Szkoda, bo wyprostowaliśmy sprawy finansowe w klubie, wszystko jest poukładane jak należy, każdy koszt jest do wglądu. Wcześniej było wiele nieprawidłowości, nawet pewni radni pobierali pieniądze za nic. Dziś nie chcę mówić kto, ale jeśli będzie trzeba, to kiedyś też to ujawnię. A teraz jeszcze raz żądam od pana Misiaka, by w ciągu dwóch dni na antenie wszystkich rozgłośni powiedział, że się pomylił.

Jerzy Materna poinformował też o tym, że w sprawie dotacji dla Lechii nie będzie się jednak starał o zwołanie specjalnej rady miasta. Odniósł się jeszcze do piątkowego happeningu pod magistratem: - Ja już swoją misję zakończyłem, ale wciąż liczę na to, żyję nadzieją, że prezydent jeszcze się zreflektuje i zmieni zdanie - mówił były zarządca klubu. - Mogę wrócić do klubu, pomagać, chodzić za sponsorami, ale w obecnej sytuacji nie zamierzam odpowiadać za coś, na co nie mam wpływu. Czekam na ruch prezydenta, chciałbym się z nim spotkać, próbuję się z nim kontaktować telefonicznie, wysyłam też SMS-y. Odzewu nie ma żadnego. A jeśli chodzi o happening, to być może mógł wypaść lepiej, gdybyśmy w jakiś sposób go reżyserowali. Nie o to jednak chodziło. To była spontaniczna akcja, która miała pokazać problem. Wszystkim tym, którzy się w nią zaangażowali, dziękuję. I bardzo przepraszam za incydent [podczas pikiety pojawił się baner skrajnie prawicowej "Gazety Polskiej", sympatyzującej z PiS-em, posłem tej partii jest Jerzy Materna - red.]. Ubolewam nad tym, że do tego doszło, pewnie dziś bym w jakiś sposób zareagował. Zapewniam, że nie chodziło mi o żadną polityczna grę.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się