Budowa dachu i parkingu to pomysł prezydenta Michała Zaleskiego. Dzięki jego staraniom obie inwestycje udało się wpisać do tegorocznego budżetu miasta. Mieliśmy na nie wydać 5 mln zł w tym roku i tyle samo w przyszłym. Jednak po opracowaniu kosztorysów okazało się, że 10 mln zł to zbyt mało. Do tej kwoty trzeba było dopisać kolejne 3,5 mln zł. Aby inwestycje można było finansować przez dwa lata, musieli się na to zgodzić toruńscy radni. Ci nie mieli wątpliwości co do konieczności budowy nowych miejsc postojowych. Nie wszyscy natomiast chcieli zaakceptować wydanie kilkunastu mln zł na dach. Rajców Platformy szczególnie interesowało to, czy po zadaszeniu toru na Motoarenie będą się odbywały jakieś imprezy poza zawodami żużlowymi i czy dzięki nim stadion zacznie na siebie zarabiać. - Pytałem wiceprezydenta Zbigniewa Fiderewicza o ich harmonogram na 2010 r. - mówi Bartłomiej Jóźwiak z PO. - Dostałem odpowiedź z 10 wydarzeniami. Które z nich mamy szanse zrealizować?
Na liście przygotowanej przez Fiderewicza widnieją m.in. rodeo show, toruński turniej drwali, festiwal country, puchar Torunia w wyścigach kosiarek ogrodowych, czy wyścigi psich zaprzęgów, skuterów śnieżnych i motocykli. W trakcie dyskusji okazało się jednak, że żadnej z tych imprez w tym roku nie uda się zrealizować. Na razie pewne jest, że w niedzielę na Lokalna Organizacja Turystyczna zorganizuje na Motoarenie otwarcie sezonu turystycznego, a później na stadionie będą zawody strongmanów. Rajcy nie dawali jednak za wygraną i chcieli się dowiedzieć, jakie w takim razie zawody żużlowe będą rozgrywane na stadionie poza meczami ligowymi. Tym razem głos zabrał prezydent Zaleski: - W ubiegłym roku organizowaliśmy finał indywidualnych mistrzostw Polski, a w tym rozegramy turniej Grand Prix. Poza tym Unibax robił rozeznanie, z którego wynika, że po wybudowaniu dachu kluby z lig angielskiej, szwedzkiej, czy duńskiej chciałyby u nas trenować i rozgrywać mecze sparingowe.
Odpowiedzi prezydenta, dyrektora magistrackiego wydziału sportu i turystyki Jarosława Więckowskiego i szefa MOSiR-u Aleksandra Dybińskiego nie przekonały wszystkich radnych. - Zadaszanie toru to zły pomysł z trzech powodów - twierdzi niezrzeszony rajca Krzysztof Makowski. - Po pierwsze rada miasta już dwa razy mówiła "nie" w tej sprawie. Po drugie dach jest drogi, a po trzecie jego budowa nie wpłynie na dochodowość stadionu.
- Jestem kibicem żużla, ale nie mogę z czystym sumieniem podjąć decyzji o wydaniu kolejnych milionów zł na Motoarenę - wtórował mu Jóźwiak.
Ale zadaszenie toru miało zwolenników. - Zawsze jak rozmawiamy o stadionie to najpierw jest dobra wola, a jak trzeba przejść do konkretów, szukamy trudności - uważa niezrzeszony radny Marian Frąckiewicz. - Jak tworzyliśmy budżet miasta, to nie było głosów sprzeciwu. Musimy skończyć to, co zaczęliśmy. Dlatego gorąco apeluję, byśmy nie szukali sztucznych argumentów przeciwko budowie dachu.
Frąckiewicza wsparł Andrzej Jasiński z prezydenckiego klubu Czas gospodarzy: - Dach nad torem jest niezbędny. Przypomnę tylko ubiegłoroczny finał rozgrywek ligowych. Gdyby tor był suchy, prawdopodobnie Unibax cieszyłby się z drużynowego mistrzostwa Polski na żużlu. Za chwilę rozpoczniemy realizację innych inwestycji, więc teraz mamy ostatnią szansę na budowę tego dachu.
- Tor był równy dla wszystkich - ripostował szef rady Waldemar Przybyszewski (PO). - Przegraliśmy finał, nie dlatego, że nie było dachu, ale rywal był lepszy.
Na koniec godzinnej debaty głos zabrał Zaleski: - Czasami trzeba zaryzykować. Ryzykowaliśmy, gdy zaczynaliśmy budowę średnicówki Podgórza i się opłaciło, bo Unia Europejska zwróciła nam część poniesionych wydatków. Ryzykowaliśmy, gdy decydowaliśmy o przebudowie Szosy Lubickiej i jej połączeniu z autostradą. Opłaciło się, bo minister infrastruktury obiecał, że zwróci część pieniędzy. Zaryzykujmy i teraz. To ostatnia szansa na budowę tego dachu.
W dyskusji ani razu nie zabrali głosu członkowie PiS. Szef tego klubu Zbigniew Rasielewski już kilka dni temu mówił, że wszyscy jego ludzie są przeciwni budowie dachu.
Przed głosowaniem zarządzono przerwę, a w kuluarach rozpoczęło się liczenie głosów za i przeciw budowie dachu. Wynikało z niego, że prezydencki pomysł musi upaść. A jednak przeszedł, bo wbrew wcześniejszym zapowiedziom Rasielewskiego, zadaszenie toru poparło dwóch rajców PiS: Zbigniew Ernest i Grzegorz Górski. Do nich dołączyli wszyscy radni Czasu gospodarzy, Lidia Chamarczuk-Mazurek z PO i niezrzeszeni: Frąckiewicz, Jarosław Beszczyński, Dariusz Łyjak i Zdzisław Zakrzewski. W sumie za inwestycją opowiedziało się 13 rajców, 11 było przeciw (reszta PO i PiS-u oraz niezrzeszeni Makowski i Jarosław Najberg), a Barbara Królikowska-Ziemkiewicz (PO) nie głosowała.
- Trzeba spytać Grzegorza Górskiego i Zbigniewa Ernesta dlaczego postąpili tak, a nie inaczej, mówił po głosowaniu smutny Rasielewski. - Jakimi kierowali się interesami? Czy był to interes miasta, czy jakiś prywatny? Do momentu głosowania byłem przekonany że jesteśmy monolitem, a okazało się, że się pomyliłem. Na szczęście zbliżają się wybory, czyli moment weryfikacji poszczególnych radnych.
- U nas nigdy nie ma dyscypliny klubowej - mówi Krystyna Dowgiałło z PO. - Nie jestem przeciwna zadaszaniu toru, ale nie w obecnej sytuacji ekonomicznej miasta.
Będzie taniej?
Zgodnie z szacunkami magistratu budowa parkingu pochłonie około 3 mln zł, a zadaszenie toru 12 mln zł. Urzędnicy liczą jednak, że uda się z wykonawcami wynegocjować niższe ceny i 13,5 mln zł wystarczy. Budowa parkingu ruszy przed zawodami Grand Prix zaplanowanymi na 19 czerwca. Do 15 czerwca ma być gotowa podbudowa pod miejsca postojowe, na której już będzie można zostawiać swe auta. Po skończeniu prac na parkingu ma powstać tor kartingowy wykorzystywany w przerwach między meczami żużlowymi. Będą mogli z niego korzystać rowerzyści i łyżworolkarze. Na razie nie wiadomo, kiedy ruszy budowa dachu nad torem.