Sprawcy włamali się do solidnie zabezpieczonych trzech boksów należących do klubu żużlowego GTŻ Grudziądz.
W dwóch stały motocykle, a w trzecim bus. Łup obfity. Skradziono pięć kompletnych motocykli, które były własnością Rory Schleina i Edwarda Kennetta. Oprócz tego zginęły skrzynki narzędziowe, koła i komplety zębatek. Złodzieje uszkodzili również bus. Sprawa stała się głośna - zagraniczni żużlowcy wspominali o kradzieży również w swoich krajach.
Miało to również wpływ na wyniki klubu z Grudziądza. Wszystko wydarzyło się przed ważnym meczem GTŻ w Gnieźnie ze Startem. Gospodarze odmówili wtedy przełożenia meczu, a grudziądzanie wysoko przegrali.
Początkowo poszukiwania skradzionego sprzętu nie przyniosły żadnych rezultatów. Prezes GTŻ Zbigniew Fiałkowski wyznaczył nawet nagrodę w wysokości 10 tys. złotych za pomoc w schwytaniu sprawców. Tó również nie dawało żadnego skutku. Sprawa przycichła.
Kiedy wydawało się, że nie uda się wykryć złodziei, nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Podczas jednej z akcji w Poznaniu miejscowa policja rozpracowała gang zajmujący się kradzieżą samochodów. Wśród odzyskanych przedmiotów znaleziono też części motocykli, które w lipcu zginęły w Grudziądzu.
Według policjantów, napadu dokonały trzy osoby - Marcin P., jego ojciec Artur i ich znajomy. Pierwszy z nich w 2008 roku podpisał dwuletni kontrakt z GTŻ Grudziądz. 19-latek trafił z Gorzowa, ale nie wywalczył sobie miejsca w składzie grudziądzkiej ekipy. Startował jedynie w zawodach młodzieżowych.
Kilka dni temu prezes Fiałkowski rozmawiał z P., który miał być wypożyczony do jednego z klubów drugoligowych.
Poznańska policja przesłuchała młodego żużlowca, który przyznał się do winy. Nie chciał jednak powiedzieć komu sprzedał większość sprzętu. Bo przy zatrzymaniu znaleziono jedynie trzy podwozia bez silników. Nie było także skrzynek z narzędziami.
Żużlowiec będzie nadal przesłuchiwany. Fijałkowski wierzy, że uda się odzyskać cały skradziony sprzęt.
Wiadomo także, że klub względem zawodnika będzie wszczynane postępowanie dyscyplinarne.
Dla "Gazety"
Zbigniew Fiałkowski
prezes GTŻ Grudziądz
Jestem w szoku. Kiedy dowiedziałem się kto nas okradł, nie mogłem uwierzyć. W 2008 roku przyszedł do nas z ojcem i podpisaliśmy dwuletni kontrakt. Zapewniliśmy mu jako klub sprzęt, nocleg w hotelu klubowym i wyżywienie. Za to my dostaliśmy od niego przykrą niespodziankę. Jestem pod dużym wrażeniem współpracy policji z Gorzowa, Poznania i Grudziądza. Udało się znaleźć sprawcę i odzyskać część skradzionych rzeczy. W poniedziałek jestem umówiony na rozmowę z naczelnikiem policji z Poznania. Wtedy też będę wiedział, jak możemy odebrać znalezione części i co z pozostałymi motocyklami. Wiadomo, że część została upłynniona. Dlatego też mam apel do wszystkich zawodników: jeśli kupili niedawno sprzęt żużlowy, niech zgłoszą się na policję. Ja się na prawie nie znam, ale wydaje mi się, że mogą być oskarżeni potem o paserstwo. Dlatego lepiej niech zgłoszą się sami, jeśli nie wiedzieli, że sprzęt mógł być kradziony.
Czy policja dostanie nagrodę w wysokości 10 tys. złotych? Nie wiem. Funkcjonariusze wykonywali swoje służbowe czynności i chwała im za to.
not. fł