Sport.pl

Sport.pl > Sport >  Miasta >  Toruń

To młody żużlowiec ukradł motocykle kolegom

Filip Łazowy
05.02.2010 , aktualizacja: 05.02.2010 14:17
A A A Drukuj
Mecz Polonia Bydgoszcz-GTŻ Grudziądz Fot. Tymon Markowski / AG Mecz Polonia Bydgoszcz-GTŻ Grudziądz
Latem zeszłego roku z parkingu na stadionie żużlowym w Grudziądzu skradziono pięć motocykli o łącznej wartości ok. 250 tys. zł. W czwartek policja ujęła sprawców. Jednym z nich okazał się miejscowy zawodnik Marcin P.
W nocy z 25 na 26 lipca 2009 r. złodzieje włamali się do solidnie zabezpieczonych trzech boksów znajdujących się na obiekcie klubu żużlowego GTŻ Grudziądz. W dwóch stały motocykle, a w trzecim bus. Skradziono pięć kompletnych motocykli, które były własnością Australijczyka Rory Schleina i Anglika Edwarda Kennetta. Oprócz tego zginęły skrzynki narzędziowe, koła i komplety zębatek. Złodzieje uszkodzili również bus.

Wszystko to miało miejsce przed ważnym meczem GTŻ w Gnieźnie ze Startem. Gospodarze odmówili wtedy przełożenia meczu a grudziądzanie wysoko przegrali to spotkanie. Początkowo poszukiwania nie przyniosły żadnych rezultatów. Prezes GTŻ Zbigniew Fiałkowski wyznaczył nawet nagrodę w wysokości 10 tys. złotych za pomoc w schwytaniu sprawców.

Kiedy wydawało się, że nie uda się wykryć złodziei - nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Podczas jednej z akcji w Poznaniu miejscowa policja rozpracowała gang, który zajmował się kradzieżą samochodów. Wśród odzyskanych przedmiotów znaleziono też części motocykli, które zginęły w Grudziądzu.

Okazało się, że zuchwałej kradzieży dokonały trzy osoby - Marcin P., jego ojciec Artur i ich znajomy. Pierwszy z nich w 2008 r. podpisał dwuletni kontrakt z GTŻ Grudziądz. 19-latek trafił z Gorzowa, ale nie wywalczył sobie miejsca w składzie grudziądzkiej ekipy. Startował jedynie w zawodach młodzieżowych.

Poznańska policja przesłuchała młodego żużlowca, który przyznał się do zarzucanych mu czynów. Za to nie chciał powiedzieć komu sprzedał większość część sprzętu. Bo przy zatrzymaniu znaleziono jedynie trzy podwozia bez silników. Nie było także skrzynek z narzędziami.

Żużlowiec cały czas jednak jest dalej przesłuchiwany i Fijałkowski wierzy, że uda się odzyskać cały skradziony sprzęt. Wiadomo także, że klub względem zawodnika będzie wszczynane postępowanie dyscyplinarne.

Dla "Gazety"

Prezes GTŻ Grudziądz

Zbigniew Fiałkowski

Jestem w szoku. Kiedy dowiedziałem się, kto nas okradł, nie mogłem uwierzyć. W 2008 roku Marcin przyszedł do nas z ojcem i podpisaliśmy dwuletni kontrakt. Zapewniliśmy mu jako klub sprzęt, nocleg w hotelu klubowym i wyżywienie. Za to my dostaliśmy od niego przykrą niespodziankę. Jestem pod dużym wrażeniem współpracy policji z Gorzowa, Poznania i Grudziądza. Udało się znaleźć sprawcę i odzyskać część skradzionych rzeczy. W poniedziałek jestem umówiony na rozmowę z naczelnikiem policji z Poznania. Wtedy też będę wiedział jak możemy odebrać znalezione części i co z pozostałymi motocyklami. Wiadomo, że część została upłynniona. Dlatego też mam apel do wszystkich zawodników. jeśli kupili niedawno sprzęt żużlowy to niech zgłoszą się na policję. Ja się na prawie nie znam, ale wydaje mi się, że mogą być oskarżeni potem o paserstwo. Dlatego lepiej niech zgłoszą się jeśli nie wiedzieli, że sprzęt mógł być kradziony.

not. fł

Podziel się