Rozmowa z trenerem Elany Mariuszem Bekasem
Filip Łazowy: Zespół Elany jest na półmetku przygotowań do rundy wiosennej. Jak oceni pan dotychczasowy okres?
Mariusz Bekas: Jestem bardzo zadowolony. Mamy za sobą obóz w Niechorzu, gdzie mieliśmy czas na integrację i treningi wytrzymałościowe. Rozegraliśmy też kilka sparingów. Mieliśmy komfortowe warunki i nie mogę na nic narzekać. Poza tym nie przydarzył się żaden poważniejszy uraz i to też mnie cieszy. Na treningach widzę duże zaangażowanie wśród zawodników. Wszyscy walczą o miejsce w składzie i każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony.
Do zespołu dołączyli Tomasz Rogóż i Adam Gajda. Inni testowani gracze nie zdołali pana przekonać?
- Ci dwaj zawodnicy już byli obserwowani wcześniej. Wiedzieliśmy, że poprawią jakość naszej
gry i rzeczywiście tak jest. Co do testowanych graczy to nikt mi nie zaimponował. Nie szukamy uzupełnienie składu tylko jego wzmocnienia. Cały czas się przyglądamy niektórym graczom. Są też piłkarze, którzy sami chcą grac u nas i zgłaszają się na testy. Tylko, że teraz to interesuje mnie ktoś kto będzie czołową postacią w Elanie. Nawet jeśli ktoś będzie prezentował zbliżone umiejętności do zawodników, którzy są w składzie to ja im dziękuję. Wolę postawić na tych, którzy tu są i dać szansę młodzieży. Mamy też ograniczony
budżet. Na szaleństwa na rynku transferowym nas nie stać.
W porównaniu do poprzednika nie boi się pan postawić na młodych zawodników. Miło iż presja wyniku jest bardzo duża to szansę dostają juniorzy...
- A dlaczego miałbym się bać? Skoro ktoś jest młody i ma papiery na granie to mam go trzymać na ławce bo jest młody? Bez sensu. Cały czas obserwuję drużynę juniorów i są tam naprawdę utalentowani gracze. W rundzie jesiennej z dobrej strony pokazał się Bartosz Maćkiewicz. Są też inni, którzy dostaną szansę. On na razie trenuje z nami tylko trzy razy w tygodniu, chodzi przecież jeszcze do szkoły. Ja nie zaglądam w metrykę. Czy ktoś ma 16 lat czy też 40 to nie ma dla mnie znaczenia. Ważne jest to co ma do pokazania na boisku i jak mu zależy na drużynie.
W okresie przygotowawczym zespół Elany rozegra aż 15 sparingów. Czy to nie za dużo? Kiedy zawodnicy będą mogli poczuć "głód" piłki?
- Wszystko dokładnie przeanalizowałem i taka ilość sparingów jest potrzebna. Ja chcę sprawdzić zawodników nie w jednym spotkaniu, ale w przynajmniej sześciu czy siedmiu. Chcę się dokładnie przyjrzeć każdemu piłkarzowi, który ukończył 16. rok życia. Każdy dostanie szansę pokazania się i przekonania mnie co do swoich umiejętności. W ostatnim sparingu z Arką Gdynia wszyscy otrzymali szansę.
Remis z zespołem, który gra w pierwszej lidze cieszy. Nawet jeśli w ekipie rywali zabrakło wielu podstawowych graczy...
- Powiem tak. przez 65 minut dominowaliśmy na boisku. W pierwszej połowie strzeliliśmy gola, a Arka nawet nie podeszła pod naszą bramkę. W przerwie wprowadziłem innych graczy i jakość naszej gry spadła. Od 65 minuty rywale zaczęli przeważać i wyrównali. Mieli też doskonałe okazje aby zwyciężyć. Ja jednak jestem podbudowany tym, co zespół pokazał przez godzinę gry. Każdy sparing jest cenny. Teraz jedziemy do Olsztyna, ale następny mecz towarzyski, który mieliśmy grać z Bałtykiem Gdynia nie dojdzie do skutku.
Jak pracuje się w sytuacji, kiedy nad klubem grozi widmo zawieszenia licencji? PZPN straszy Elanę, że jeśli do tego dojdzie to mecze z jej udziałem będą karane walkowerami dla rywali...
- Podchodzę do tego zupełnie spokojnie. Prawie wszystkie kluby w naszym kraju mają kłopoty organizacyjne i finansowe. Rozmawiałem nawet z Maćkiem Skorżą, z którym mam kontakt. Mówił mi, że w Legii
Warszawa też wcale tak pięknie nie jest. W Lechu
Poznań też nie mają łatwo. PZPN straszy, ale nie ukaże klubów którzy odprowadzają składki i płacą za dokonywanie transferów. Tradycyjnie skończy się na tym, że klubom pogrozi się palcom. Poza tym my staramy się spłacać zobowiązania. Działacze muszą regulować długi, których narobili poprzednicy. Wiem, że z każdym miesiącem zaległości maleją. Jestem cały czas w kontakcie z prezesem Arturem Żbikowskim i naprawdę nie mam żadnych obaw co do Elany. Zawodnicy ciężko pracują i chcą dobrze przygotować się do rundy wiosennej.
Jaka będzie ta nadchodząca runda? Przed sezonem działacze zgodnie mówili że interesuje ich tylko awans do pierwszej ligi...
- Ja powiem tak. Przed nami 14 spotkań i w każdym z nich wybiegniemy na boisko aby zgarnąć trzy punkty. Jeśli w większości meczów uda nam się ta sztuka, to awans się urzeczywistni. Naszym planem jest efektywna i efektowna gra. Chcemy poprawić jakość naszej gry. jeśli chodzi o kontrataki, to byliśmy najlepsi w lidze. Ale kiedy przyszło dłużej przytrzymać się przy piłce to był już problem. Nie chcą aby ludzie przychodzący w
Toruniu na mecze Elany oglądali jakąś szamotaninę. Zależy nam na tym aby grać skutecznie i ładnie dla oka. Cieszę się, że mamy wiernych kibiców, którzy przychodzą bez względu na wyniki. Chcemy też aby na stadionie pojawiali się nowi fani. Aby mecze Elany były spektaklem. Żeby potem ludzie wracali do domu zadowoleni, że przyjemnie spędzili czas.
Rozmawiał Filip Łazowy
Podczas Euro w pubach monopol tylko jednego browaru? Wymogi UEFA >>