Sport.pl

Sport.pl > Sport >  Miasta >  Toruń

Maratończycy wysuszą koszulki na ul. Szerokiej?

* Ryszard Kowalski - prezes toruńskiego TKKF, współtwórca maratonów w mieście.
04.02.2012 , aktualizacja: 03.02.2012 12:46
A A A Drukuj
Najszybciej trasę 29. Maratonu Metropolii przebiegł Joel Komen z Kenii Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta Najszybciej trasę 29. Maratonu Metropolii przebiegł Joel Komen z Kenii
Chciałbym rozpropagować Maraton Toruński np. poprzez powieszenie od Rynku Staromiejskiego po Nowomiejski 1000 koszulek z różnymi nadrukami - o przeszłości i przyszłości jednej z najstarszych imprez biegowych w Polsce pisze Ryszard Kowalski*
SONDAŻ
Co sądzisz o pomyśle, by nad Starówką wywiesić setki koszulek?

Rewelacja! Nareszcie będzie coś oryginalnego.
Bez sensu. Starówka będzie wyglądała groteskowo.

Ta pierwsza nazwa otworzyła historię Maratonu w Toruniu i choć sporadycznie był to Maraton Toruń - Chełmno to nazwa Maraton Chełmno - Toruń przyjęła się w Polsce.

Od 1997 roku do dziś jest to Maraton Toruński i chyba nie do końca przemyślany projekt nazywał go Maratonem Metropolii przez ostatnie kilka lat.

Trzydzieści lat nieprzerwanie to szmat czasu, choć warto wspomnieć, że w 1924 roku na trasie Chełmno - Toruń odbył się pierwszy Bieg Maratoński w Polsce. Tak pisała ówczesna prasa i do dziś nikt tej informacji nie podważył ani w Polskim Związku Lekkiej Atletyki, ani w innych stowarzyszeniach biegaczy.

A więc to prawda - Maraton Toruński jest najstarszym maratonem w Polsce i szkoda, że nikt w Toruniu tego faktu nie wykorzystuje, chociażby w promocji tego biegu.

Pierwszy Maraton na świecie odbył się w Bostonie w 1897 r. Amerykanie wykorzystują to znakomicie. Nasz - mój - maraton to znakomity przykład pomysłów, inicjatyw, marzeń organizatorów którzy próbowali je wdrażać w życie.

Maraton Toruński to również kopalnia przyszłych organizatorów biegów w regionie. W naszym biegu swoje "kariery" zaczynali Józef Jarosz, Jadwiga Wichrowska, Kaziu Musiałowski, Tadeusz Spychalski, Jurek Nadolski, Bogdan Oskwarek, Jasiu Majewski. I dzisiejsze kierownictwo imprezy - Grzegorz Flis i Rafał Flis zaczynali przygodę z bieganiem w Maratonie Toruńskim. Osobnym rozdziałem w historii maratonu jest wójt gminy Łubianka Jerzy Zająkała.

Ktoś kiedyś zadał sobie trud i wyliczył, że Toruń statystycznie posiada najwięcej maratończyków ze wszystkich miast w Polsce maratończyków. To również zasługa tej imprezy.

Pomysłów związanych z tym biegiem było mnóstwo. W 1985 r. zorganizowany został konkurs na znak Maratonu - zwyciężył projekt Eugeniusza Martyniuka (biegnący but z widokiem Torunia na stopie). W 1987 r., w piątym Maratonie, toruńska prasa pisała: "Kazimierz Musiałowski, członek toruńskiego Ogniska TKKF "Podkowa" marynarz z zawodu trasę klasycznego Maratonu Toruńskiego pokona w dość oryginalny sposób. Gdzieś na Atlantyku na pokładzie greckiego statku Palm Enterprise płynącym do Włoch. Jedno pokładowe okrążenie liczyć będzie 512 metrów, czyli nasz marynarz będzie musiał ich "zaliczyć" 84 i pół razy". Kaziu przebiegł ten Maraton w czasie 4:15:30. Ma zaświadczenie podpisane przez kapitana statku i w Maratonie Toruńskim zajął 106. miejsce. Jest chyba jedynym człowiekiem na świecie, który Maraton pobiegł na środku Atlantyku. Wówczas próbowaliśmy wpisać go do Księgi Rekordów Ginessa ale jakoś nie wyszło. Był też rok 1994. W Toruniu zorganizowano mistrzostwa Polski, a najlepszy czas - 2:13,55 - uzyskał Janusz Wójcik z Rabki. PZLA nie dowierzało wynikowi. Komisarz związku przyjechał do Torunia i jeszcze raz zmierzył trasę - wszystko się zgadzało. Ponadto, w tym właśnie roku, Tormięs - był głównym sponsorem - "rzucił" na rynek specjalną kiełbasę. "Maratońską Grillową" zajadali się dziennikarze centralnej prasy na konferencji prasowej w Warszawie. Z kolei w 2002 r., podczas 20. Maratonu, numery startowe wydrukował i ufundował Polish Marathon Club of Chicago. Numery przyleciały z Ameryki z napisem "XX Torun Marathon - God Bless America". To było nasze maratońskie wsparcie Amerykanów po tragedii World Trade Center.

Takich i podobnych zdarzeń w minionych trzydziestu latach Maratonu Toruńskiego było wiele.

A marzenia nie zrealizowane?

To np. trasa. Zaledwie dwa razy w swojej historii, w 1997 i 1998 roku, Maraton przebiegał

tylko ulicami Torunia i od tego czasu marzy się, by tak było zawsze. Jest szansa, by od tego roku tak się stało, bo to były naprawdę dwa wspaniałe maratony. Pamiętam jaki dumny był Jasiu Majewski, którego rodzina pozdrawiała z okna mieszkania na Rubinkowie.

Trasy, którymi wówczas biegaliśmy są aktualne, a start i meta była na Bulwarze Filadelfijskim, gdzieś między dzisiejszym hotelem Bulwar a byłym Wodnikiem. A Bulwar Filadelfijski stał się po obu stronach ulicy wielką kawiarnią kibicujących mieszkańców Torunia.

Marzenie drugie to rozpropagowanie Maratonu Toruńskiego wśród mieszkańców tak, aby każdy wiedział, że ta impreza istnieje. Propozycja, której nie zrealizowaliśmy to powieszenie na ul. Szerokiej - od Rynku Staromiejskiego do Nowomiejskiego - na tydzień przed Maratonem 1000 koszulek z różnymi nadrukami. Te przekazaliby toruńscy biegacze.

Wielka suszarnia na Szerokiej! Haki są, bo wiszą na nich dekoracje świąteczne. Byłaby to wspaniała promocja biegu, promocja miasta, a mieszkańcy niemalże "dotkną" Maratonu Toruńskiego. Sam mam ok. 100 koszulek, które z chęcią powieszę na Szerokiej.

I marzenie ostatnie to minimum 3 tysiące uczestników. Realnie wierzę, że to możliwe.

Prawie pół życia poświęciłem Maratonowi Toruńskiemu i wierzę, że nikt nigdy nie wpadnie na pomysł, że ta impreza nie jest potrzebna. Jak mówią fachowcy od public relations - jakiekolwiek miasto na świecie, które nie organizuje biegu maratońskiego jest "kalekie", czegoś mu brak. Dlatego m.in. Kraków i Poznań od kilkunastu lat organizują swoje maratony. Pamiętajmy, że to Toruń był pierwszy, bo w nim biegano w 1924 r. przed wojną, a później już regularnie od 1983 r.

Czekamy na opinie

Jak torunianie wspominają maratony? Czy pomysły Kowalskiego są dobre? E-mail: redakcja@torun.agora.pl

Zobacz więcej na temat:

Podziel się