Witos w I lidze jest uznawany za jedną z ligowych gwiazdek. W poprzednim sezonie grając dla GKS Tychy został trzecim strzelcem rozgrywek - jego średnia (16,7) była o punkt mniejsza od najlepszego zawodnika rozgrywek, Łukasza Pacochy. Jesienią przeniósł się do Sportino Inowrocław, gdzie znów zdobywał przeciętnie kilkanaście na mecz. Z tym klubem rozstał się kilka tygodni temu. Trafił do PC/ SIDEn. Toruński klub - w kryzysie, z rosnącą grupą kontuzjowanych graczy - szukał zawodników, którzy mogliby od razu stać się ważnymi zawodnikami w rotacji.
Takim wydawał się Witos. Zadebiutował w spotkaniu ze Zniczem Pruszków w niezłym stylu. Choć nie imponował grą w defensywie, był przydatny w ataku. Nie unikał piłki, chętnie brał na siebie odpowiedzialność. Czasami decydował się na rzuty aż zbyt chętnie. - Dawid, tylko spokojnie. Pracujemy na zespół - tłumaczył mu w trakcie jednej z przerw Sowiński. Niektórzy nawiązywali w tym momencie do przeszłości Witosa, który w światku koszykarskim jest uważany za gracza bardzo przekonanego o swoich dużych umiejętnościach.
Czy ma do tego powody? Kilka lat temu wydawało się, że Witos ma realne szanse na to, by być bardzo solidnym graczem w
PLK - nie tylko ze względu na to, że regulamin narzuca klubom zatrudnianie sporej liczby Polaków. Kiedy 190-centymetrowy obrońca niespodziewanie dostąpił zaszczytu gry w Meczu Gwiazd, traktowano to jednak z przymrużeniem oka. Kariery w PLK Witos nie zrobił, ale za to w I lidze był traktowany jako wartościowy gracz ofensywny.
W
Toruniu - za wyjątkiem meczu ze Zniczem - tego nie pokazuje. 28-latek po tym, jak przeciwko pruszkowianom zdobył 19 punktów (5/5 za 2, 1/5 za 3) rozegrał 21 minut w
Szczecinie. W spotkaniu z AZS Radex, które PC/ SIDEn przegrał różnicą 2 pkt., zdobył dwa punkty. W sobotę Witos - był prawdopodobnie najdroższym z rezerwowych zawodników toruńskiego klubu - wszedł na parkiet na niespełna 6 minut. Nie oddał rzutu, miał jedną zbiórkę. Sowiński wyraźnie wolał stawiać na Radosława Plebanka - gracza o nieporównywalnie mniejszym doświadczeniu.
Skąd taka decyzja
kadrowa? Sowiński po meczu przyznał, że jest zawiedziony zaangażowaniem Witosa - zarówno na treningach jak i na meczu. - Nie mogę tego zaakceptować - mówi szkoleniowiec toruńskiego klubu. Chwalił za to Plebanka, który teoretycznie ma mniejsze umiejętności w ataku niż Witos. - Walczy, jest zadziorny, nie ma dla niego straconych piłek, ciężko pracuje na treningach. Dlatego grał dłużej - mówi Sowiński.