Sport.pl

Próba generalna - Londyn tuż-tuż

Kryspin Kichler
09.02.2012 , aktualizacja: 10.02.2012 11:59
A A A Drukuj
Mam nadzieje, że odsunęłam od siebie pecha, czyli te okropne czwarte miejsca - mówi kolarka Małgorzata Wojtyra (BoGo Szczecin), szczecińska nadzieja medalowa na tegorocznych igrzyskach
Małgorzata Wojtyra
Fot. BoGo Szczecin
Małgorzata Wojtyra
23-letnia Wojtyra była właściwie pierwszą kobietą na Pomorzu Zachodnim pewną kwalifikacji do Londynu, gdzie zadebiutuje w nowej dyscyplinie torowej - tzw. wieloboju (omnium). Już jesienią jej przewaga nad konkurencją w Europie była tak wyraźna, że powodowała spokój i komfort w przygotowaniach. W styczniu - po roku przerwy - wróciła na podium PŚ, czym przypomniała rywalkom, że nadal trzeba się z nią liczyć w kontekście medali na najważniejszych imprezach tego roku. W następny weekend światowa czołówka przetestuje welodrom olimpijski w Londynie.

Rozmowa z liderką kadry kobiet

Kryspin Kichler: Rok olimpijski zaczął się bardzo pomyślnie. To pewnie buduje sportowca przed igrzyskami?

Małgorzata Wojtyra: Kwalifikacje jeszcze się nie skończyły, ale rzeczywiście jestem jej praktycznie pewna, bo poza PŚ w Londynie, czekają mnie kwietniowe MŚ, ale przewagę w rankingu mam sporą. Jeśli chodzi o powrót na podium PŚ w Pekinie, to byłam bardzo szczęśliwa, zresztą każdy sukces cieszy. Tym bardziej gdy mam w pamięci, że dość często ostatnio prześladowało mnie to pechowe 4. miejsce. Sukces w Pekinie w pewnym stopniu też mnie podbudował i zmotywował do dalszej ciężkiej pracy, która czeka nas w najbliższych miesiącach.

Masz okazję sprawdzać się w gronie największych rywalek, a w czołówce robi się spory tłok. Gdzie obecnie widzisz swoje miejsce?

- Nie zawsze była możliwość rywalizacji ze wszystkimi kandydatkami, bo np. przeciwniczki z Kanady i USA odpuściły dwa puchary, ponieważ ich kwalifikacje olimpijskie już po sezonie 2010/2011 były pewne. Ale na najbliższy test do Londynu przyjadą wszystkie najmocniejsze konkurentki, więc wreszcie sprawdzimy się w doborowym gronie. Ciężko mi teraz powiedzieć, jakie jest moje miejsce w szeregu. Nigdy nie przepowiadam sobie przed startem, które miejsce jestem w stanie zająć. Zawsze walczę do końca i liczę się z tym, że rywalki w tym roku są naprawdę silne, a będą jeszcze mocniejsze.

Po PŚ w Londynie czeka was przerwa do kwietniowych MŚ w Melbourne, a potem już igrzyska. Startujesz nieprzerwanie właściwie od lipca. Nie rozważałaś z trenerami odpuszczenia jakiegoś startu, by zachować więcej energii na olimpijski występ?

- Czas do MŚ jest okresem, kiedy można popracować i poprawić to, co ewentualnie teraz - na PŚ w Londynie - okaże się trochę słabszym punktem. Nie odpuszczamy MŚ, bo dla nas każdy występ jest bardzo ważny. To weryfikacja wykonanej pracy. Walka o wynik również.

Czy robiłaś już rozeznanie welodromu olimpijskiego w Londynie? Czujesz, że to będzie właśnie to twoje miejsce?

- Jeszcze tam nie byłam i nic o nim nie wiem.

Przed rokiem kadrowicze dużo narzekali na warunki treningowe w Pruszkowie, gdzie na torze było za zimno. Jak było teraz?

- Na zgrupowaniu w Pruszkowie byłyśmy od 1 lutego i trochę wymarzłyśmy, bo było około 15 stopni. Trochę za nisko, bo normalne przygotowania do Pucharu Świata powinny odbywać się przy optimum, jakim jest 20 stopni. Ale mam nadzieję, że teraz będzie już tylko cieplej.

Poza sukcesami indywidualnymi przeżyłaś również porażkę, czyli brak awansu drużyny kobiet. Czy to nie rozbije waszej grupy?

- Na szczęście, kadra kobiet jest nadal w komplecie. To, że drużyna nie ma już raczej szans na uzyskanie kwalifikacji, nie oznacza, że nie będzie walczyć w kolejnych startach. Przed nami jeszcze walka o bardzo dobre miejsca w dwóch ostatnich startach sezonu. Nasza grupa ma bardzo duży potencjał i do tej pory zrobiła ogromny postęp wynikowy. Żadna kobieta w tej grupie nie zasługuje na skreślenie i liczę, że tak się nie stanie.

Rozmawiał Kryspin Kichler


Cała Polska tym żyje - gorące newsy o Euro 2012 >>



Zobacz więcej na temat:

Podziel się