Grająca ostatnio w kratkę "zero-czwórka" musi zrehabilitować się za bardzo przykry rezultat z ostatniego weekendu, kiedy to uległa 2:6 najsłabszemu w elicie TPH Polkowice. Wynik i
gra z outsiderem ligi, który do spotkania ze szczecińskim zespołem nie zdobył nawet punktu, wskazują wyraźne problemy naszej ekipy. Słabą grą i wynikiem wyraźnie zmazali dobre wrażenie, jakie zostawili po kilku wcześniejszych starciach tej rundy.
- Mieliśmy spotkanie z radą drużyny. Wszyscy byli przybici, ale też każdy - z trenerem włącznie - wziął winę na siebie - podkreśla prezes klubu Krzysztof Bober. - Wiem, że początek roku to u nas okres gromadzących się zaległości wobec zawodników, ale sportowych ambicji nigdy im nie brakuje.
Sęk w tym, że swoje wyżyny w tym sezonie drużyna pokazuje bardzo rzadko. Komentatorzy i eksperci określają Pogoń 04 mianem chimerycznej. W rundzie rewanżowej, która miała być atakiem na czołówkę, zanotowała dwa remisy, efektowne zwycięstwo i wspomnianą druzgocącą porażkę. Zespół nie wykazuje zapowiadanej na starcie tendencji zwyżkowej, czyli walki o czwórkę w lidze. Dobrze choć, że spore szanse klub ma również w Pucharze Polski, gdzie o Final Four zagra dwumecz z pierwszoligowym KS Gniezno.
- Raczej będziemy w tej finałowej czwórce, ale najbardziej jednak interesuje nas liga. To z niej rozliczamy zawodników. Po cichu nadal liczę, że forma przyjdzie na końcówkę sezonu i powalczymy jeszcze w najważniejszej fazie - dodaje Bober.
Szczecinianie i tak mogą mówić o sporym szczęściu. Gdyby z ligi nie wycofał się zespół z Siemianowic Śląskich, mieliby spore problemy z awansem do najlepszej ósemki.
Główną bolączką - nie od dziś - w tym sezonie są jednak problemy zdrowotne. Gdy z
gry zrezygnował Mariusz Lewandowski, a kontuzje po dobrym meczu z Marwitem leczy najskuteczniejszy strzelec Marcin Mikołajewicz (1/3 dorobku strzeleckiego drużyny), a do niezłej dyspozycji wraca dopiero inny "piwot" Łukasz Tubacki - nie można mówić o sporym polu manewru. Trener Gerard Juszczak ma dwie gołe czwórki i z konieczności kolejny sezon sięga po żółtodziobów, którzy nie gwarantują jednak lepszej lokaty przed play-offami. Z GKS będzie o tyle lepiej, że na parkiet wróci (po absencji za kartki) Brazylijczyk Douglas.
A szczeciński zespół ma o co dziś walczyć. Przewaga P04 nad goniącym ją Clearexem stopniała do 2 punktów, a tyszanie tracą 5 oczek. Jeśli Pogoń przegra rywalizację z którymś z tych zespołów - w ćwierćfinale trafi na Wisłę
Kraków, czyli rywala będącego raczej poza zasięgiem wszystkich ligowców. Dlatego nasz zespół potrzebuje w piątek mocnej mobilizacji i wygranej dającej jeszcze teoretyczne szanse na cokolwiek więcej niż tylko obecność w ćwierćfinale. Klub bardzo liczy na kibiców.
- Na ich wsparcie zawsze mogliśmy liczyć. Mamy najliczniejszą grupę sympatyków spośród wszystkich dyscyplin halowych w
Szczecinie i dla nich musimy szybko odzyskać formę - mówi prezes Pogoni 04.
Cała Polska tym żyje - gorące newsy o Euro 2012 >>
