Rosjanka to multimedalistka najważniejszych imprez na świecie - podczas igrzysk w Atenach i Pekinie zdobywała złote medale. Jest też trzykrotną mistrzynią świata i przez lata śrubowała rekord świata. Ten wynosi 5,06 m, a Isinbajewa ustanowiła go w 2009 r. (
Zurych). Było to kilka dni po MŚ w Berlinie, gdzie nie zaliczyła żadnej wysokości, z czego skwapliwie skorzystały Polki - Anna Rogowska (
Sopot) sięgnęła po
złoto, Pyrek po srebro. Ostatnie lata to problemy "carycy tyczki", która straciła motywację, ale ze sportem nie potrafiła się definitywnie rozstać. Po rocznej przerwie wróciła do skakania i starego trenera, ale MŚ w Deagu jej nie wyszły (podobnie jak naszym tyczkarkom). Kilka dni temu podpisała umowę na występ w mityngu Pedro's Cup w
Bydgoszczy, który będzie jej pierwszym poważnym testem w sezonie zimowym.
- Z dobrego źródła wiemy, że na treningu przeskoczyła już 5,01 m, więc pewnie jest w dobrej dyspozycji. Problemy ma przy dłuższym rozbiegu - mówi Wiaczesław Kaliniczenko, trener Moniki Pyrek.
Konkurs skoku o tyczce kobiet znów powinien rozgrzać bydgoską publiczność, choć nie ta konkurencja jest najważniejsza w programie. Ten obejmuje zawody kulomiotów (z Tomaszem Majewskim) oraz, a może przede wszystkim, tyczkę mężczyzn. W tej rywalizacji wystąpi m.in. mistrz świata z Korei Paweł Wojciechowski, drugi zawodnik gospodarzy Łukasz Michalski, a także m.in. nasz Przemysław Czerwiński. Szczecinianin ma za sobą już dwa występy zimowe, ale zaliczał skromne 5,20.
- Takie wyniki mnie nie niepokoją. Wszystko jest pod kontrolą. Przemek wraca do skakania po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją i od czegoś musi zacząć. On nie szykuje się na halowe MP [za dwa tygodnie w Spale], ale do letnich igrzysk. Sezon jest długi, stopniowo będziemy budować formę - podkreśla Kaliniczenko.
Założenia dla Czerwińskiego i Pyrek na Bydgoszcz są jednak konkretne.
- Oczekiwania są duże, ale trudno coś zagwarantować. Liczę na 5,50 Przemka, a po Monice spodziewam się uzyskania minimum do występu w halowych MŚ w Stambule [4,52]. Mam nadzieję, że przy tych emocjach, publiczności, zapale - uda się uzyskać takie wyniki - uważa szkoleniowiec.
Co ciekawe, w tym sezonie nastąpiła zmiana w podejściu Pyrek do halowych zawodów. Szczecinianka nadal unika zbyt dużej ilości mityngów, ale w Stambule chce wystąpić. Wcześniej nie mobilizowały jej kluczowe imprezy sezonu halowego.
- Czy my trening techniczny wykonamy w
Szczecinie, Spale czy Stambule, nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Nie ma sensu jednak odpuszczać możliwości startu w warunkach solidnej rywalizacji - twierdzi Kaliniczenko.
Pyrek z uzyskaniem minimum problemów mieć nie powinna. U pań nie są one zbyt wygórowane, a jeśli nie w Bydgoszczy, to może w Doniecku (sobota). W hali Łuczniczka oprócz Pyrek, Rogowskiej i Isinbajewej zaprezentuje się m.in. Brytyjka Holly Bleasdale (4,87 w tym roku!) i Swietłana Fieofanowa.
Nasi tyczkarze w Bydgoszczy wystartują jeszcze jako reprezentanci Miejskiego Klubu Lekkoatletycznego, choć lada moment będą już pod skrzydłami nowo powstałego Ośrodka Skoku o Tyczce Szczecin. - Dobiegają końca sprawy proceduralne. Zabiegamy o licencje dla zawodników w związku i już na MP w Spale powinni skakać jako OSoT - tłumaczy Wiaczesław Kaliniczenko.
Mityng w Bydgoszczy rozpocznie się o godz. 17. Transmisja w TVP2 i TVP Sport.