Sport.pl

Isinbajewa już błyszczy

Jakub Lisowski
07.02.2012 , aktualizacja: 07.02.2012 16:40
A A A Drukuj
Monika Pyrek Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta Monika Pyrek
Rekordzistka świata w skoku o tyczce podobno na jednym z ostatnich treningów pokonała poprzeczkę na wysokości 5,01. W jakiej faktycznie jest formie, sprawdzi w środę szczecinianka Monika Pyrek
Rosjanka to multimedalistka najważniejszych imprez na świecie - podczas igrzysk w Atenach i Pekinie zdobywała złote medale. Jest też trzykrotną mistrzynią świata i przez lata śrubowała rekord świata. Ten wynosi 5,06 m, a Isinbajewa ustanowiła go w 2009 r. (Zurych). Było to kilka dni po MŚ w Berlinie, gdzie nie zaliczyła żadnej wysokości, z czego skwapliwie skorzystały Polki - Anna Rogowska (Sopot) sięgnęła po złoto, Pyrek po srebro. Ostatnie lata to problemy "carycy tyczki", która straciła motywację, ale ze sportem nie potrafiła się definitywnie rozstać. Po rocznej przerwie wróciła do skakania i starego trenera, ale MŚ w Deagu jej nie wyszły (podobnie jak naszym tyczkarkom). Kilka dni temu podpisała umowę na występ w mityngu Pedro's Cup w Bydgoszczy, który będzie jej pierwszym poważnym testem w sezonie zimowym.

- Z dobrego źródła wiemy, że na treningu przeskoczyła już 5,01 m, więc pewnie jest w dobrej dyspozycji. Problemy ma przy dłuższym rozbiegu - mówi Wiaczesław Kaliniczenko, trener Moniki Pyrek.

Konkurs skoku o tyczce kobiet znów powinien rozgrzać bydgoską publiczność, choć nie ta konkurencja jest najważniejsza w programie. Ten obejmuje zawody kulomiotów (z Tomaszem Majewskim) oraz, a może przede wszystkim, tyczkę mężczyzn. W tej rywalizacji wystąpi m.in. mistrz świata z Korei Paweł Wojciechowski, drugi zawodnik gospodarzy Łukasz Michalski, a także m.in. nasz Przemysław Czerwiński. Szczecinianin ma za sobą już dwa występy zimowe, ale zaliczał skromne 5,20.

- Takie wyniki mnie nie niepokoją. Wszystko jest pod kontrolą. Przemek wraca do skakania po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją i od czegoś musi zacząć. On nie szykuje się na halowe MP [za dwa tygodnie w Spale], ale do letnich igrzysk. Sezon jest długi, stopniowo będziemy budować formę - podkreśla Kaliniczenko.

Założenia dla Czerwińskiego i Pyrek na Bydgoszcz są jednak konkretne.

- Oczekiwania są duże, ale trudno coś zagwarantować. Liczę na 5,50 Przemka, a po Monice spodziewam się uzyskania minimum do występu w halowych MŚ w Stambule [4,52]. Mam nadzieję, że przy tych emocjach, publiczności, zapale - uda się uzyskać takie wyniki - uważa szkoleniowiec.

Co ciekawe, w tym sezonie nastąpiła zmiana w podejściu Pyrek do halowych zawodów. Szczecinianka nadal unika zbyt dużej ilości mityngów, ale w Stambule chce wystąpić. Wcześniej nie mobilizowały jej kluczowe imprezy sezonu halowego.

- Czy my trening techniczny wykonamy w Szczecinie, Spale czy Stambule, nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Nie ma sensu jednak odpuszczać możliwości startu w warunkach solidnej rywalizacji - twierdzi Kaliniczenko.

Pyrek z uzyskaniem minimum problemów mieć nie powinna. U pań nie są one zbyt wygórowane, a jeśli nie w Bydgoszczy, to może w Doniecku (sobota). W hali Łuczniczka oprócz Pyrek, Rogowskiej i Isinbajewej zaprezentuje się m.in. Brytyjka Holly Bleasdale (4,87 w tym roku!) i Swietłana Fieofanowa.

Nasi tyczkarze w Bydgoszczy wystartują jeszcze jako reprezentanci Miejskiego Klubu Lekkoatletycznego, choć lada moment będą już pod skrzydłami nowo powstałego Ośrodka Skoku o Tyczce Szczecin. - Dobiegają końca sprawy proceduralne. Zabiegamy o licencje dla zawodników w związku i już na MP w Spale powinni skakać jako OSoT - tłumaczy Wiaczesław Kaliniczenko.

Mityng w Bydgoszczy rozpocznie się o godz. 17. Transmisja w TVP2 i TVP Sport.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się