Przypomnijmy, pierwsza potyczka z liderem pierwszej ligi grupy północnej wypadła okazale. Mimo, iż radomianki uległy 1:2 ekipie z Piaseczna, to rozegrały dobre zawody. We wtorek na sztucznym boisku MOSiR-u przy ul. Narutowicza, Czwórka zagrała z jeszcze bardziej wymagającym przeciwnikiem, mianowicie AZS Biała Podlaska (9. miejsce w Ekstralidze).
W mroźne popołudnie bramkarka LUKS-u już do przerwy czterokrotnie musiała wyjmować piłkę z siatki. Po zmianie stron, AZS dołożył kolejne ... siedem trafień i skończyło się dwucyfrowym wynikiem na korzyść przyjezdnych. Podopieczne Marcina Brodeckiego i Wojciecha Pawłowskiego zdołały odpowiedzieć jednym trafieniem. Na kwadrans przed końcem meczu sztuka ta udała się Dominice Grad. Później sędzia podyktowała jeszcze rzut karny, lecz jedna z reprezentantek miejscowych przestrzeliła obok prawego słupka.
- W początkowych 45 minutach testowaliśmy nowe ustawienie. Po przerwie znów zmienialiśmy i próbowaliśmy różnych zagrań, dlatego różnie wychodziło. Cóż, Biała Podlaska była przede wszystkim dużo szybsza od nas, co spowodowało kompletne pogubienie się moich dziewczyn - skomentował wydarzenie opiekun Marcin Brodecki.
Za jednym wyjątkiem, w ekipie radomskiej wystąpiły te same zawodniczki, które zwykli oglądać kibice w ligowych potyczkach. W ofensywie zaprezentowała swoje umiejętności Emilia Wiaderna z II-ligowego AZS-u
Warszawa. Następny sparing czeka Czwórkę już w niedzielę, 12 stycznia. O godz. 17 - ponownie u siebie - rywalem będzie Ceramika Opoczno (lider II ligi, gr. małopolskiej).
LUKS Sportowa Czwórka
Radom - AZS Biała Podlaska 1:11 (0:4)