Dla nafciarzy spotkanie to nie miało znaczenia. Szans na zajęcie pierwszego miejsca w tabeli płocczanie nie mają, strata do
Vive Targi Kielce jest za duża. - Są skazani na drugie miejsce, ale co innego Miedź - mówi dziennikarz z oficjalnego serwisu klubowego. - Szukamy punktów wszędzie, nawet w
Płocku, grając przeciw mistrzom Polski.
Goście przyjechali w okrojonym składzie, do protokołu meczowego wpisanych było 12 piłkarzy, w tym dwóch bramkarzy. Z powodu urazów nie zjawili się Bogumił Buchwald i Robert Szuszkiewicz. O mały włos, a trener Marek Motyczyński straciłby kolejnego gracza, Łukasza Jarowicza. W 8. min mocno ucierpiał w starciu z Piotrem Chrapkowskim i opuścił boisko. Na szczęście nie było to nic poważnego i zawodnik zagrał po przerwie.
A mecz? Będący już myślami przy pojedynku w Lidze Mistrzów z Petersburgiem nafciarze grali nieskutecznie, co skrzętnie wykorzystywali goście. W 9. min nawet prowadzili 4:2. Ale na więcej płocczanie nie pozwolili. Ich gra nie powalała na kolana. Do 19. min meczu utrzymywał się remis (9:9). Dopiero w końcówce po bramkach m.in. Kamila Syprzaka płocczanie prowadzili 17:14. Obrotowy Orlen Wisły okazał się najskuteczniejszym graczem, zdobył osiem bramek, z czego pięć po rzutach karnych.
Na uwagę zasługuje też debiut Grzegorza Gomółki, który zdobył pierwszego gola dla Orlen Wisły.