To on w pierwszym roku swojej
pracy dokonał - wydawałoby się - rzeczy niemożliwej i zdobył z płockimi szczypiornistami tytuł mistrza Polski. - Otrzymałem pierwsze tego typu wyróżnienie. W innych klubach, w których pracowałem, zawsze byłem drugi - dodawał szkoleniowiec Orlen Wisły. - Trudno powiedzieć, czy uda się powtórzyć wynik w przyszłym roku. Po ubiegłorocznym zwycięstwie, o kolejny spektakularny sukces będzie nieco trudniej, bo drużyna jest w rekonstrukcji. Ale jak na razie robimy kolejne małe kroki na naszej drodze, żeby w tym sezonie obronić tytuł mistrza Polski.
- Emocje związane z plebiscytem trwały do końca - opowiadają o wrażeniach kapitanowie Orlen Wisły Adam Wiśniewski i Michał Zołoteńko. - Bardzo się cieszymy się z tego tytułu. Tym bardziej że w ubiegłym roku jako zespół byliśmy skazywani na przegraną w finałach mistrzostw kraju, przegraliśmy u siebie finał Pucharu Polski. Mało kto w nas wtedy wierzył.
Ale to właśnie w takim momencie zaczyna się rola dla kapitana, który musi wiedzieć, jak wziąć w garść całą drużynę. - Myśleliśmy, że będzie z tym ciężej, ale jest nas dwóch, więc siły się rozkładają. Dajemy sobie radę z drużyną. Myślę, że zespół jest zadowolony z naszej postawy - dodaje popularny "Złoty". - Chłopaki muszą nam ufać, skoro wybrali nas kapitanami na kolejny sezon.
Zostaliście najlepszymi sportowcami 2011 roku, macie najlepszego trenera. Jakim szkoleniowcem jest Lars Walther? - zapytaliśmy. - Wymagającym i bardzo specyficznym - odpowiada Michał Zołoteńko. - Mieliśmy do czynienia z różnymi szkoleniowcami, każdy z nich był inny, miał inny styl pracy. Żeby stworzyć jakiegoś genialnego trenera, trzeba byłoby zmiksować wszystkich, z którymi pracowaliśmy. Ale jedno jest pewne: dużo zawdzięczamy trenerowi i miejmy nadzieję, że w tym sezonie wspólnie pokażemy swój kunszt.
A co to znaczy, że trener jest specyficzny? - dopytujemy. Odpowiedź pada po dłuższym zastanowieniu. - Na wiele nam pozwala, ale też sporo od nas wymaga - dyplomatycznie odparł "Złoty".