Sport.pl

Sport.pl > Sport >  Miasta >  Płock

Zwycięstwo szczypiornistów Orlen Wisły. Pierwsze koty za płoty

Adam Małachowski
05.02.2012 , aktualizacja: 05.02.2012 20:41
A A A Drukuj
PGNiG Superliga. Mecz Orlen Wisła Płock - Azoty Puławy Fot. Tomasz Niesłuchowski / Agencja Gazeta PGNiG Superliga. Mecz Orlen Wisła Płock - Azoty Puławy
- Jestem zadowolony ze zdobycia dwóch punktów i z postawy w bramce Marcina Wicharego. Ale z reszty już nie. Popełniliśmy aż 20 błędów technicznych, zdecydowanie za dużo - mówi trener Orlen Wisły Lars Walther. Nafciarze wygrali w sobotę z Azotami Puławy 25:21 (13:8).
Tym spotkaniem obydwa zespoły zaczęły najważniejszą część sezonu. Płocczanie ruszyli po mistrzostwo, krajowy puchar i awans do szesnastki najlepszych drużyn klubowych na Starym Kontynencie w elitarnej Lidze Mistrzów. Zupełnie o inne cele walczą puławianie, którzy po rundzie zasadniczej chcą zająć czwarte miejsce. - A w play-offach po cichu liczymy, że uda się zdobyć brązowy medal, bo sprawa mistrzostwa Polski rozstrzygnie się pomiędzy Wisłą a Vive - przyznał rozgrywający Azotów Puławy Piotr Masłowski.

Ubiegłoroczny pojedynek pomiędzy Orlen Wisłą a Azotami Puławy pokazał, że piłka ręczna i cały sport są nieobliczalne. - Gdzieś z tyłu głowy mieliśmy to spotkanie z rundy jesiennej [nafciarze zremisowali w Puławach 19:19 - red.], ale staraliśmy się o nim nie myśleć - podkreślał rozgrywający Orlen Wisły Michał Kubisztal. - Wyszliśmy na boisko bardzo zmotywowani, z wielką chęcią pokazania, że gramy ciekawą piłkę ręczną.

I tak było przez pierwsze 20 minut meczu. Nafciarze grali konsekwentnie w obronie, w bramce świetnie spisywał się Marcin Wichary, funkcjonowały kontry. Rywale patrzyli bezradnie na poczynania mistrzów Polski, którzy rozpędzali się z każdą minutą, powiększając przewagę od stanu 4:2 (6. min) do 10:4 (21. min).

Od tego momentu dobrze funkcjonująca płocka maszyna zaczęła szwankować. W szeregi nafciarzy wkradło się rozluźnienie, zaczęły się głupie straty i przez kolejne osiem minut bramki zdobywali tylko goście. Efekt? Na minutę przed końcem pierwszej części spotkania płocczanie prowadzili z nimi tylko 10:7. Kto wie, jakim wynikiem zakończyłaby się ta część gry, gdyby nie Marcin Wichary, który zatrzymał kontrę Piotra Masłowskiego. W sumie popularny "Wichciu w pierwszej połowie odbił sześć rzutów rywali.

Druga część meczu była bardziej wyrównana. Goście do końca próbowali wywalczyć korzystny rezultat. W 58. min przegrywali różnicą tylko dwóch bramek 21:23. Mieli kontrę, ale na posterunku był jak zwykle niezawodny Marcin Wichary. Dla puławian to był cios ostateczny, z którego już się nie podnieśli. Chwilę później bramkę po kontrze zdobył Michał Kubisztal. A wynik spotkania, zaliczając trafienie równo z ostatnią syreną, ustalił Zbigniew Kwiatkowski.

- Porażka czterema bramkami z mistrzem Polski to jeszcze nie jest najgorszy wynik. Ten wynik ujmy nam na pewno nie przynosi, jesteśmy zadowoleni ze swojej postawy. Byliśmy w stanie sprawić niespodziankę podobną do tej w Puławach, ale weszliśmy w ten mecz jacyś rozkojarzeni - komentował po meczu Piotr Masłowski.

- Fajna pierwsza połowa w naszym wykonaniu, jeśli chodzi o grę w obronie. W drugiej znowu przytrafił nam się przestój. Popełnialiśmy dziwne błędy, które nie powinny nam się przytrafić. Był to prawdziwy festiwal błędów. Wracamy do punktu wyjścia i musimy kombinować, jak zlikwidować te nasze przestoje - podkreślał Michał Kubisztal. - Mam nadzieję, że uda nam się je wyeliminować, jeśli myślimy zrealizować wszystkie cele postawione przed nami. Pierwsze koty za płoty. Dalej może być już tylko lepiej.

Na uwagę zasługuje również debiut nowego lewoskrzydłowego Orlen Wisły Duńczyka Kennetha Olsena, który zagrał od początku drugiej połowy. Miał 75 proc. skuteczności, zdobył trzy bramki na cztery próby.

Orlen Wisła Płock - Azoty Puławy 25:21 (13:8)

Orlen Wisła: Wichary - Kwiatkowski 1, Spanne 4, Wiśniewski 1, Kubisztal 3, Kavaš, Twardo 1, Eklemović 3, Dobelšek, Zołoteńko 1, Toromanović 2, Syprzak 4 (1), Paczkowski 2, Olsen 3.

Azoty: Stęczniewski - Bałwas 3, Płaczkowski, Zinchuk 2, Kus, Szyba 4, Masłowski 4 (1), Tylutki, Łyżwa 2, Afanasjev 4, Grzelak 1, Gowin 1.

Kary: Orlen Wisła - 6 min; Azoty - 8 min.

POWIEDZIELI PO MECZU:

Marcin Kurowski, trener Azotów Puławy

- Mój zespół przespał pierwszą połowę. W obronie zagraliśmy bardzo słabo, nie mieliśmy ani jednego wykluczenia. W ten sposób nikt nie jest w stanie osiągnąć korzystnego rezultatu. Dopiero w drugiej połowie spotkania, kiedy zaczęliśmy grać agresywnie w defensywie, zaczęliśmy wyprowadzać kontry, zdobywać bramki. Mecz był bardziej wyrównany. W końcówce zabrakło nam trochę chłodnej głowy, by wykorzystać stuprocentowe sytuacje. Płock zwyciężył dzięki słabej pierwszej połowie w naszym wykonaniu.

Lars Walther, trener Orlen Wisły

- Jestem zadowolony z dwóch punktów, z dobrej gry w bramce Marcina Wicharego. Ale z całej reszty już nie. Nasza gra przypominała delikatną piłkę ręczną kobiet. Popełniliśmy aż 20 błędów technicznych, a to zdecydowanie za dużo. Bardzo źle rozwiązywaliśmy sytuacje grając w przewadze sześciu na pięciu. Taka postawa wynikała z tego, że moi zawodnicy chcieli dobrze wypaść w pierwszym meczu rundy wiosennej i wyszli na boisko zbyt zmotywowani. Najważniejsze, że zwyciężyliśmy.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (1)

  • Gość: nafciarz_zks

    0

    z tego wynika,że w czwartek na mecz z Constantą musicie wyjść mniej zmotywowani.. bo jak za bardzo będziecie chcieli to znowu kicha :)

    a na poważnie to liczą się 2 punkty ! :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX