Kędzierzyńscy siatkarze w ostatnim czasie mają wyjątkowego pecha, bowiem niemalże każdy mecz przynosi im kolejną kontuzje. Nie inaczej było niestety także w środę, a cóż z tego, że do
gry powrócił przyjmujący Guillaume Samika, skoro tuż przed pierwszym gwizdkiem - na przedmeczowej rozgrzewce - urazu nabawił się podstawowy rozgrywający Paweł Zagumny (kontuzja ścięgna Achillesa, na razie nie wiadomo jak groźna, w czwartek czeka go rezonans magnetyczny). Tym samym popularny "Guma" dołączył do czwórki zawodników aktualnie wyłączonych z gry - Sebastiana Świderskiego, Patryka Czarnowskiego, Jurija Gladyra i Sebastiana Wardy.
Miejsce Zagumnego w pierwszym składzie zajął Grzegorz Pilarz, a w nietypowej jak dla siebie roli środkowego pojawił się na parkiecie także nominalny atakujący Dominik Witczak.
Jak się okazało pechowy uraz Zagumnego był niejako zapowiedzią złej passy, jaka była udziałem siatkarzy z Kędzierzyna-Koźla w tym meczu.
Początek pierwszego seta należał zdecydowanie do Turków, którzy szybko objęli kilkupunktowe prowadzenie. Później na parkiecie dominowali gospodarze, a kiedy prowadzili już 19:15 i 20:16 wydawało się, że zwycięstwo w tej partii mają już w kieszeni. Niestety rywale prowadzeni do boju przez Urutaja Subasi zdołali wyrównać, obronić dwie piłki setowe i wygrać 27:25.
W drugiej partii było odwrotnie, bowiem to najpierw Zaksa uciekała rywalom, by później dać się dogonić, a w końcówce znów odskoczyć na trzy punkty (20:17) i znów stracić przewagę. Na szczęście tym razem ostatnie słowo należało do naszych siatkarzy, a ku uciesze fanów zgromadzonych w hali Azoty, wygrali oni 25:23 i wyrównali stan meczu.
Trzeci set był fatalny w wykonaniu Zaksy, a mnożące się błędy skrzętnie wykorzystali Turcy, którzy ponownie już na początku zdobyli kilkupunktową przewagę, by później spokojnie kontrolować wynik i zdemolowali kędzierzynian 25:16.
W czwartym - i jak się okazało ostatnim - secie Zaksa tak jak w pierwszym secie znów musiała gonić wynik, a choć miała już nawet sześć "oczek" straty, zdołała wyrównać (19:19), by ponownie przegrać w samej końcówce 25:23 i cały mecz 3:1.
Rewanż w Izmirze 8 lutego, a wicemistrzowie Polski, aby zachować szanse na udział w Final Four Ligi Mistrzów w
Łodzi muszą wygrać tam dwa razy: najpierw w meczu (niezależnie w jakim stosunku), a później w tzw. złotym secie. Zwycięzca tej rywalizacji w półfinale rozgrywek zmierzy się z lepszym z pary Lokomotiv Nowosybirsk (
Rosja) - Generali Unterchahing (
Niemcy).
Zaksa Kędzierzyn-Koźle - Arkas Izmir 1:3 (25:27, 25:23, 16:25, 23:25)
Zaksa: Pilarz, Rouzier, Witczak, Kaźmierczak, Samika, Ruciak, Gacek (l) oraz Kapelus, Popelka
Arkas: Hansen, Agamez, Gok, Duff, Subasi, Perrin, Sahin (l) oraz Bravo, Tendar