Sport.pl

AZS nie miał argumentów by wygrać z Politechniką

Michał Koronowski, manu
2010-02-08 , aktualizacja: 08.02.2010 17:15
A A A Drukuj
Niska skuteczność w ataku i słaba dyspozycja na zagrywce to tylko niektóre elementy siatkówki, które przesądziły o dotkliwej porażce AZS UWM. Nie ma wątpliwości, że akademicy mecz z Politechniką przegrali przede wszystkim w głowach
Marcelo dla AZS zdobył najwięcej bo 8 punktów, w tym 4 blokiem
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Marcelo dla AZS zdobył najwięcej bo 8 punktów, w tym 4 blokiem
Kibice wprawdzie zrozumieli, że celem drużyny nie jest jak w poprzednich latach walka o medale, a utrzymanie w rozgrywkach, to w każdym spotkaniu od swoich ulubieńców oczekują walki do samego końca. Sobotni pojedynek (przegrany w Uranii 0:3) bez wątpienia był najgorszym występem akademików w obecnym sezonie.

Przemawiają za tym nie tylko statystyki, ale też wrażenie jakie po sobie pozostawili. Podopieczni Mariusza Sordyla zdecydowanie najsłabiej wypadli w ataku. Skuteczność na poziomie 35-proc. nie przystoi żadnej drużynie w PlusLidze. I wprawdzie w tym elemencie olsztynianom zdarzyło się już uzyskać niższy wynik (34-proc. ze Skrą Bełchatów), to trudno porównywać rywala walczącego o mistrzostwo Polski z marzącą o pozostaniu w lidze Politechniką Warszawską.

W sobotę zawiodły armaty AZS UWM. Wojciech Winnik i Tomasz Józefacki (obaj atakujący), którzy we wcześniejszych meczach byli najjaśniejszym punktami zespołu, tym razem w sumie zdobyli ledwie 12 punktów.

W słabszej dyspozycji zawodników trudno doszukiwać się przyczyn zdrowotnych, ponieważ sztab szkoleniowy zapewniał, że wszyscy są gotowi do gry. Jedynie Paulo Pinto odczuwał ból w kolanie, ale jego uraz nie był na tyle poważny, by nie wystąpił w meczu. - Z moim kolanem jest już wszystko w porządku. Miałem tydzień przerwy, ale ostatnio trenowałem normalnie - mówi Brazylijczyk. - Politechnika zagrała zdecydowanie lepiej od nas. Znakomicie spisywali się w bloku, a nasze nie najlepsze przyjęcie tylko pomogło im go szczelnie ustawiać. Taka jest już siatkówka, że jeden element w dużej mierze wpływa na drugi.

Rzeczywiście forma olsztynian w przyjęciu (49-proc.) daleka była od ideału. Wystarczy wspomnieć, że w nieodżałowanym spotkaniu w Wieluniu, gdzie niespodziewanie ulegli Pamapolowi 0:3 mogli pochwalić się wyższą - 54-proc. skutecznością w odbiorze piłki.

Kiedy do tego dodać punkty Politechniki zdobyte blokiem (łącznie 11, w tym 7 autorstwa Karola Kłosa) i cztery asy serwisowe, to widać, że olsztynianom brakowało argumentów by wygrać. Nietrudno więc odnieść wrażenie, że gospodarze po prostu zlekceważyli niżej notowanych przeciwników. Przegrywając sami też podali rękę warszawianom, którzy mogą im jeszcze wyrosnąć na groźnego konkurenta w walce o utrzymanie. Przypomnijmy, na pięć kolejek przed zakończeniem rundy zasadniczej, do ósmego w tabeli AZS UWM (miejsce gwarantujące udział w play-off) - tracą sześć "oczek".

Niezwykle istotny dla akademików z Olsztyna będzie zatem najbliższy wyjazdowy mecz z Jadarem Radom (20 lutego).

Podziel się