Z konieczności bojerowe mistrzostwa świata i Europy przeniesiono z Węgier do Austrii. Na tamtejszych akwenach panują lepsze warunki do rozegrania prestiżowych zawodów
Jeszcze w czwartek wydawało się, że to jezioro Balaton będzie świadkiem zmagań w najważniejszych imprezach w sezonie. Na miejscu okazało się, że na przeszkodzie stoi zbyt duża warstwa śniegu zalegająca na akwenie. Niektórzy lodowi żeglarze wprawdzie zdecydowali się na treningi, ale większość na ostateczne decyzje czekała w porcie. Pierwsze ślizgi zamiast w weekend odbyły się dopiero w poniedziałek, i to na austriackim jeziorze Neusiedler See. - Myślę, że do wieczora rozegramy dwa wyścigi z grupy złotej [startują w niej najlepsi zawodnicy - red.] - mówi Jerzy Zakrzewski z Polskiej Floty DN. - Mamy do dyspozycji czarny lód, ale powierzchnia jest trochę chropowata. Wszystko przez zmrożony śnieg. Nie wiemy, jak będą wyglądały warunki pogodowe w najbliższym czasie. Powinno udać się przeprowadzić mistrzostwa świata, ale mistrzostwa Europy stoją pod znakiem zapytania.
Nie jest zatem wykluczone, że w kolejnych dniach bojerowcy znów spakują sprzęt i zawody dokończą w innym miejscu. W grę wchodzą jeszcze jeziora w Holandii i Niemczech.
Na liście startowej znalazło się ponad 200 zawodników z 18 krajów. Niestety z powodów rodzinnych nie przyjechał Amerykanin Mat Struble, ubiegłoroczny mistrz świata. Olbrzymie szanse na medale mają także reprezentanci Warmii i Mazur, a w szczególności Michał Burczyński (AZS UWM Olsztyn) i Łukasz Zakrzewski (MKŻ Mikołajki).