Sport.pl

Od euforii do rozpaczy. AZS Olsztyn poległ 1:3

Michał Koronowski
11.02.2012 , aktualizacja: 12.02.2012 19:54
A A A Drukuj
Przyjmujący Wojciech Ferens Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta Przyjmujący Wojciech Ferens
Siatkarze Indykpolu AZS wciąż są bez zwycięstwa w nowym roku. Sobotni mecz z Jastrzębskim Węglem rozpoczęli znakomicie, w pięknym stylu wygrywając pierwszego seta. Niestety w kolejnych, kibice zgromadzeni w Uranii przeżyli zawód
Atakujący Bartosz Krzysiej
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Atakujący Bartosz Krzysiej

Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Od pierwszych akcji widać było, że olsztynianom bardzo zależało by zatrzeć złe wrażenie jakie pozostawili po wcześniejszych, dotkliwych porażkach z Politechniką i Delektą (obie 0:3). I za sprawą dobrej postawy Wojciecha Ferensa i Bartosza Krzyśka w pierwszym secie, sprawili małą niespodziankę. To właśnie najmłodsi w szeregach AZS, w sobotę byli armatami, które rzadko się myliły. Wyrównana rywalizacja toczyła się tylko do stanu 2:2, kiedy asa serwisowego zdobył Michał Kubiak. Trzeba przyznać, że przyjmującemu Ślązaków dopisało w tym przypadku szczęście, ponieważ piłka trafiła idealnie w końcową linię.

Potem na parkiecie rządzili już gospodarze, którzy zachwycali w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Przydało się także doświadczenie Łukasza Kadziewicza bo nie tylko pewnie atakował, ale także po profesorsku kończył piłki przechodzące.

Skuteczność jaką w pierwszej partii prezentował Krzysiek napawała kibiców optymizmem. Wystarczy wspomnieć, że żadnego z pierwszych czterech ataków nie zmarnował. Powodów do radości nie mieli za to zawodnicy Jastrzębskiego Węgla, którzy zawodzili przede wszystkim w przyjęciu. Tu zaczynały się problemy gości, którzy nie potrafili precyzyjnie podbić nawet lekkich serwów w wykonaniu Dawida Guni (as przy stanie 12:8).

Natomiast akademicy kontynuowali wzorową grę, punkty zdobywając także blokiem. Błyszczeli również w obronie, gdzie libero Marcin Mierzejewski potrafił podbić wydawałoby się beznadziejne piłki. Trzeba jednak przyznać, że przyjezdni ułatwiali im zadanie popełniając proste niewymuszone błędy. Środkowy Bartosz Gawryszewski nie potrafił nawet skorzystać z idealnie wystawianych piłek, które posyłał daleko poza plac gry (17:12).

Podczas sobotniego meczu siatkarzom przydały się także umiejętności piłkarskie. Jedną z sytuacyjnych piłek efektownie, właśnie nogą podbił Bartosz Krzysiek. I poświęcenie opłaciło się bo jego koledzy wyprowadzili skuteczny atak. Jedynym zawodnikiem w szeregach rywali, który potrafił dobrymi zagraniami uciszyć rozentuzjazmowaną publiczność był Kubiak. W wiadomy tylko sobie sposób przebijał się przez ręce akademików, ale samemu nie mógł się jednak przeciwstawić dobrze dysponowanemu Indykpolowi (25:18).

Nic więc dziwnego, że widzowie, którzy zasiedli na trybunach Uranii liczyli na podobny scenariusz w kolejnych setach. Niestety, mocno się zawiedli. Ich ulubieńcy prowadzili jedynie do stanu 3:2. Od tego momentu rozpoczęła się walka punkt za punkt. Po jednej stronie siatki grę AZS-u ciągnął Ferens, po drugiej zdecydowanym liderem swojego zespołu był Kubiak. Podopieczni trenera Tomaso Totolo stracili jednak swoje największe atuty, czyli mocna bita z wyskoku zagrywka i dokładne przyjęcie. Nie pomogła podwójna zmiana w Indykpolu AZS i wejście na boisko Andrzeja Stelmacha (za Hernana) oraz Wojciecha Winnika (za Krzyśka). Goście mieli bowiem w rękawie asa, którym w sobotę okazał się młody Mateusz Malinowski. 20-letni atakujący Jastrzębskiego Węgla bez żadnych kompleksów wykorzystywał wystawiane mu piłki. On też zdobył w drugiej partii ostatni punkt (21:25) i był wiodącą postacią w kolejnych odsłonach.

W trzeciej partii gospodarze zostali znokautowani. Wystarczy wspomnieć, że w pewnym momencie przegrywali już 12 punktami 8:20. I tylko niefrasobliwość i mnożące się błędy Ślązaków sprawiły, że rozmiary porażki nie były zawstydzające (20:25).

Siatkarze Indykpolu poderwali się jeszcze do walki w czwartym i jak się potem okazało ostatnim secie. Wymiana cios za cios trwała do stanu 22:22. AZS miał nawet szanse wyjść na prowadzenie, ale mocno eksploatowanemu Bartoszowi Krzyśkowi nie starczyło sił. Najpierw dwukrotnie posłał piłkę w aut by następnie samemu zostać zablokowanym (22:25).

Porażka z Jastrzębskim Węglem jest czwartą z rzędu w tym roku. Wcześniej nie sprostali AZS Częstochowa, Politechnice Warszawskiej oraz Delekcie Bydgoszcz.

Z taką grą jaką obecnie prezentują podopieczni Tomaso Totolo, powinni się cieszyć, że od tego sezonu żadna drużyna nie spadnie i nie awansuje do ekstraklasy (tzw. zamknięcie PlusLigi). W innym przypadku już mogliby się szykować do kolejnej walki o utrzymanie.

W następnej kolejce, w środę, olsztynianie podejmą Lotos Trefl Gdańsk (godz. 18).

Indykpol AZS Olsztyn - Jastrzębski Węgiel 1:3

Sety: 25:18, 21:25, 20:25, 22:25

Indykpol AZS : Hernan, Siezieniewski, Kadziewicz, Krzysiek, Ferens, Gunia, Mierzejewski (libero) oraz Gaca, Winnik, Stelmach, Mariański.

Jastrzębski Węgiel: Vinhedo, Nemer, Gawryszewski, Kubiak, Holmes, Bożko, Rusek (libero) oraz Malinowski, Polański i Bontje.

Pozostałe wyniki 14. kolejki

Trefl Gdańsk - Resovia Rzeszów 1:3 (22:25, 23:25, 25:17, 17:25), ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - AZS Częstochowa 3:0 (25:21, 30:28, 27:25), Skra Bełchatów - AZS Politechnika Warszawska 3:2 (21:25, 25:17, 26:24, 23:25, 15:13), Delecta Bydgoszcz - Fart Kielce 3:0 (25:23, 25:23, 25:13).

PLUSLIGA

1. PGE Skra Bełchatów143438:16
2. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle143135:16
3. Delecta Bydgoszcz142834:20
4. Asseco Resovia Rzeszów142832:19
5. Jastrzębski Węgiel142835:22
6. Politechnika Warszawska141728:33
7. Tytan AZS Częstochowa141619:31
8. Fart Kielce141320:34
9. Indykpol AZS Olsztyn141014:35
10. Lotos Trefl Gdańsk1459:38

Zobacz więcej na temat:

Podziel się