W sobotę podopieczni trenera Tomaso Totolo zmierzą się w hali Urania (godz. 13.45) z Jastrzębskim Węglem. Atmosfera w drużynie nie jest jednak najlepsza, a to ze względu na ostatnie wyniki. Po zaskakująco słabych występach, przegrali najpierw z AZS
Politechnika Warszawska, a następnie z Delektą
Bydgoszcz. Wszyscy szukają odpowiedzi na pytanie, dlaczego akademicy nie potrafią się przełamać i pokazać swoich umiejętności?
Rozmowa z Wojciechem Winnikiem Maciej Nowocień: Dlaczego AZS w ostatnim czasie gra tak słabo? Wojciech Winnik, atakujący Indykpolu AZS: Bardzo trudne pytanie. Każdego dnia każdy z naszej grupy poszukuje odpowiedzi na to pytanie. Tych przyczyn jest na pewno wiele. To nie jest tak, ze jedna rzecz sprawia, że w ostatnich meczach wypadamy tak słabo. W tym tygodniu cały zespół mocno był zaangażowany zarówno na treningach, jak i poza nimi w poszukiwaniu rozwiązania tej trudnej sytuacji. Pozostaje pytanie, czy to wystarczy, żebyśmy podnieśli się i poprawili naszą grę na tyle, by nie wyglądała ona tak beznadziejnie, jak podczas ostatniego spotkania w
Bydgoszczy.
Czy postawa drużyny ma jakiś związek z relacjami pomiędzy siatkarzami a trenerem Tomaso Totolo? - Jak już wcześniej powiedziałem, jest to przyczyna według mnie bardzo złożona, ale nie chciałbym wchodzić w szczegóły. Ujawnianie czegoś, o czym mówimy w szatni, nie pomoże nam w tej sytuacji. Dlatego ani nie potwierdzam, ani nie zaprzeczam. Proszę wszystkich o wiarę w ten zespół do ostatniego gwizdka w tym sezonie, czyli jeszcze przez cztery tygodnie. Przyjdzie czas na podsumowania, wskazanie winnych, może też ukazania niektórych problemów z jakimi musieliśmy w tym sezonie poza przeciwnikiem na boisku uporać. Powtórzę raz jeszcze: zostało mało czasu, dlatego proszę wszystkich, którzy mają w sercach siatkówkę i nasz AZS, żeby byli z nami przez te ostatnie kilkanaście dni sezonu. Słowa krytyki, podsumowania wyraźcie głośno po sezonie. Wtedy będzie na to najlepsza pora.
Atmosfera w Indykpolu AZS chyba nie ułatwia wam pracy na treningach - Faktycznie, jest bardzo ciężko, bo każdy z nas czyta gazety, wie jak wyglądały nasze ostatnie spotkania, wie jaki jest odbiór władz klubu, naszych kibiców i tak dalej. Każdy z zawodników mocno przeżywa tę sytuację, denerwuje się. Mamy nadzieję, że w kolejnym meczu cała złość i emocje, jakie mamy w sobie wybuchną i wyleją się niczym lawa z wulkanu, a na boisku zobaczymy AZS taki, jaki byśmy sobie wszyscy życzyli. To ma być drużyna walcząca od pierwszego do ostatniego gwizdka meczu, o każdy centymetr boiska, o każdą piłkę, nawet teoretycznie wyglądającą na przegraną akcję.
Rozmawialiście o tej sytuacji z prezesem Mariuszem Szyszko? - Rozmów, dyskusji w ostatnich dniach było bardzo wiele. A kto z kim, jak i o czym, to długo by trzeba było wymieniać. Jeden najważniejszy cel, jaki przyświecał tym rozmowom, to była poprawa gry AZS.
A może na zespół pozytywnie wpłynęłaby zmiana szkoleniowca? - Żeby znaleźć odpowiedź na to pytanie, należy udać się do szefostwa. Ja nie mogę odpowiedzieć, ponieważ ja nie mam prawa zwalniać, czy zatrudniać kogokolwiek w tym klubie. Z kolei mam obowiązek gry i na tym chcę skoncentrować się przez najbliższy miesiąc.
Liczne kontuzje kolan wśród zawodników wynikają ze złego przygotowania fizycznego? - Kontuzje to niestety chleb powszedni w tym sezonie. Wiadomo, że niektóre z nich były wynikiem nieszczęśliwych przypadków i ryzyka, jakim jest gra w piłkę siatkową. Z kolei o tych, których zawodnicy nabawili się z innych powodów, powinny wypowiedzieć się osoby kompetentne w tym temacie.
Mówi się o dziurze w budżecie Indykpolu AZS. Odczuwacie to na własnych kieszeniach? - Jeśli jest dziura w budżecie, to jest też w naszych kieszeniach. Sytuacja klubu oczywiście też bezpośrednio przekłada się na sytuację w zespole. Ale chcę tu sprostować jedną rzecz, ponieważ ostatnio było dużo głosów, że nie gramy bo klub ma problemy finansowe. Podkreślam, że to nieprawda. Oczywiście taka kolej rzeczy nie ułatwia nam życia, ale nie robimy nikomu na złość.
Czy macie zapewnienie od prezesa, że z finansami będzie lepiej i otrzymacie wszystkie wypłaty? - Klub podpisał z nami kontrakty, a działacze zawsze podkreślali, że nie obiecują gruszek na wierzbie. Mówili, że nie interesują ich wirtualne kontrakty i ja wierzę, że się z nich wywiążą, a obecne problemy to sytuacja przejściowa.