Sport.pl

Przegrywać w takim stylu jak Warmia to wstyd

Michał Koronowski
09.02.2012 , aktualizacja: 09.02.2012 18:42
A A A Drukuj
Żeljko Musa (Vive Targi Kielce) Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta Żeljko Musa (Vive Targi Kielce)
Środowa porażka szczypiornistów Warmii w Kielcach nie była zaskoczeniem. Naprzeciw siebie stanęli bowiem niepokonany lider Superligi i największe rozczarowanie sezonu, czyli zespół z Olsztyna. Przegrać jednak różnicą 20 bramek (18:38) jest najzwyczajniej wstyd
Mariusz Jurasik
Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta
Mariusz Jurasik
Kazimierz Kotliński
Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta
Kazimierz Kotliński
Jeszcze bardziej od wyniku boli styl, jaki na boisku zaprezentowała Warmia Anders Group Społem. Po meczu kibice na forach internetowych żartowali, że więcej wysiłku kielczan kosztują treningi niż pojedynki z olsztynianami. Wielu osobom Warmii było wręcz żal, widząc ich nieporadność na placu gry. Nic więc dziwnego, że na pomeczowej konferencji zbyt rozmowny nie był szkoleniowiec Zbigniew Tłuczyński. - Nie ma za bardzo co komentować - mówił. - Widać, co decyduje o wyniku w naszej dyscyplinie sportu. Siła fizyczna i technika, my odbijaliśmy się jak piłeczki od drużyny z Kielc. Nie mogliśmy znaleźć sposobu na grę gospodarzy w obronie. W ataku byli bardzo skuteczni. Dla wielu moich zawodników była to lekcja, jak grać w ataku przeciwko takim obrońcom, jakich ma Vive.

Najjaśniejszą postacią w szeregach Warmiaków, choć i taką trudno było wybrać, był bramkarz Kazimierz Kotliński, który w swojej karierze reprezentował m.in. barwy Vive. Szybko jednak został przyćmiony przez swojego vis - a -vis Sławomira Szmala, który błyszczał w drugiej połowie, a cały mecz zakończył ze znakomitym wynikiem 13 obron na 20 prób rywali. - Sił wystarczyło nam chyba na 15-20 min pierwszej odsłony spotkania - przyznaje Kotliński. - Widać różnice klas między obiema ekipami. Dla Vive to był chyba tylko trening, i to lekki trening.

Po środowym spotkaniu, które zostało rozegrane awansem ze względu na występ kielczan w Lidze Mistrzów, Warmia umocniła się na... ostatnim miejscu w tabeli. Dziś już chyba nikt nie ma złudzeń, że przyjdzie im walczyć, nie jak planowano w finałach play-off, ale w meczach o być albo nie być w Superlidze.

Trudno też dziwić się sponsorom dotąd wspierającym drużynę, że coraz częściej zastanawiają się, czy nie szkoda ich pieniędzy. Wiadomo już także, że w tym roku zmniejszona zostanie dotacja na klub z Urzędu Miasta, która ma wynieść 175 tys. zł (poprzednio 200 tys. zł). Pierwsze efekty już widać.

Prezes Warmii AGS Andrzej Dowgiałło na łamach "Gazety" potwierdził, że od stycznia pensje zawodników zostały uszczuplone o 15 proc. - Decyzja ta może zostać wstrzymana, ale to wszystko zależy od ich postawy. Powiedziałem do nich "Chłopy, pokażcie na boisku, że wam zależy. Kibice i sponsorzy muszą zobaczyć, że ich pieniądze nie idą na marne - mówił Dowgiałło.

Tymczasem na pięć kolejek przed zakończeniem rundy zasadniczej Warmiacy z dorobkiem ośmiu punktów zajmują ostatnie miejsce w rozgrywkach (bilans 4 zwycięstwa i 13 porażek).

Z następnym przeciwnikiem Zagłębiem Lubin zagrają 18 lutego w hali Urania.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się