Sport.pl

Sromotna porażka Warmii AGS. Vive lepsze o 20 bramek

Paweł Matys, Kielce
08.02.2012 , aktualizacja: 08.02.2012 21:28
A A A Drukuj
Żeljko Musa (Vive Targi Kielce) Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta Żeljko Musa (Vive Targi Kielce)
W Kielcach nie było sensacji - Warmia Olsztyn uległa wysoko 18:38. Środowy mecz szczypiorniści Vive potraktowali jako doskonały trening przed zbliżającym się pojedynkiem w Lidze Mistrzów, który ma dla nich dużo większe znaczenie
Mateusz Jankowski kontra Sławomir Szmal
Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta
Mateusz Jankowski kontra Sławomir Szmal
Michał Krawczyk (Warmia)
Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta
Michał Krawczyk (Warmia)
Mateusz Jankowski (Warmia Olsztyn)
Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta
Mateusz Jankowski (Warmia Olsztyn)
Podczas ligowego spotkania z Warmią ćwiczyli już zagrywki pod kątem potyczki z węgierskim MKB Veszprem. Głównie sprawdzali założenia w obronie bo od początku meczu grali wysuniętą formacją 5-1. Wysunięty Mateusz Jachlewski krył indywidualnie prawego rozgrywającego Sebastiana Rumniaka, bo właśnie jego Marko Vuijn jest najgroźniejszym zawodnikiem mistrzów Węgier. Wicemistrzowie Polski, tak jak zapowiadali, po transferze Chorwata Zeljko Musy, nie musieli zmieniać się do obrony. A Chorwat prezentował się bardzo dobrze. Już po kwadransie zdobył cztery bramki i miał stuprocentową skuteczność. Imponował siłą na kole, umiejętnością ustawienia (najczęściej współpracował z Grzegorzem Tkaczykiem). Po piątym trafieniu w meczu Musy kielczanie prowadzili w 27. minucie już 18:11. Bo niestety dla nich, zajmujący ostatnie miejsce w tabeli olsztynianie nie postawili trudnych warunków. Do przerwy Warmiacy przegrywali różnicą dziewięciu trafień, a ich najjaśniejszą postacią był były... kielczanin Kazimierz Kotliński. Ten 37-letni bramkarz w pierwszej połowie obronił siedem rzutów, kilka razy wygrywając pojedynki oko w oko z gospodarzami. Po przerwie znakomicie spisywał się jego vis-a vis Sławomir Szmala. "Kasa" dał się pokonać dopiero po dziewięciu minutach (mocno pomagała też defensywa). W tym okresie obronił aż siedem rzutów. Jego zespół wygrywał już 24:11 i jedynym pytaniem było, czy padnie magiczna granica 40 zdobytych bramek. Ostatecznie zabrakło dwóch trafień. A swój popis kontynuował Szmal, który obronił aż 13 rzutów na 20 prób rywali.

Po środowym spotkaniu rozegranym awansem podopieczni Zbigniewa Tłuczyńskiego z dorobkiem ośmiu punktów nadal zajmują ostatnie miejsce w tabeli Superligi.

Vive Kielce - Warmia Anders Group Społem Olsztyn 38:18 (20:11)

Vive Targi Kielce: Cleverly, Szmal - Tomczak 7, Jurecki 6, Musa 5, Tkaczyk 4, Stojković 4, Jurasik 3, Olafsson 3, Jachlewski 2, Buntić 2, Grabarczyk 1, Zaremba 1, Zorman;

Kary: 4 minuty;

Warmia: Kotliński, Sokołowski, Boniecki - Malewski 4, Płócienniczak 3, Gujski 3, Wuszter 3, Bartczak 2 (2), Jankowski 1, Rumniak 1, Krawczyk 1, Ćwikliński, Zyśk, Garbacewicz, Szymkowiak;

Kary: 4 minuty;

Sędziowali: Bartosz Leszczyński, Marcin Piechota (obaj Płock);

Widzów: 3000;

Przebieg - I połowa: 2:0, 2:1, 3:1, 3:3, 7:3, 7:4, 9:4, 9:5, 10:5, 10:6, 11:6, 11:7, 12:7, 12:8, 16:8, 16:11, 20:11. II połowa: 24:11, 24:12, 25:12, 25:13, 28:13, 28:14, 32:14, 32:15, 35:15, 35:16, 36:16, 36:17, 37:17, 37:18, 38:18.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się