Na dodatek kontuzji uległ kolejny, bardzo perspektywiczny zawodnik. Mowa o 18-letnim Piotrze Łukasiku, który w sobotnim spotkaniu dostał od włoskiego szkoleniowca szansę na dłuższą grę. Przez ekspertów Łukasik jest określany jednym z największych odkryć sezonu. Nic zresztą dziwnego, bo ma znakomite warunki fizyczne (mierzy 207 cm wzrostu) i zalicza doskonałe występy w wyższych kategoriach wiekowych. Sobotni mecz na pewno zapadnie mu w pamięci na długo, ale niekoniecznie chętnie będzie wspominał ten dzień. Ale po kolei...
Pierwszy punkt olsztyńscy akademicy zdobyli dopiero po błędnej zagrywce Macieja Zajdera (1:3). Ich
gra pozostawiała wiele do życzenia, szczególnie w przyjęciu i obronie. Za ten element odpowiada Marcin Mierzejewski, który w tym sezonie wyraźnie nie może się przebudzić. Dzięki dobrej postawie Bartosza Krzyśka gospodarze zbliżyli się do zawodników Politechniki na jeden punkt, a po autowym ataku Żalińskiego było już 5:5. Na tym się jednak skończyło. Znakomita gra asekuracyjna stołecznej drużyny oraz kombinacyjne rozwiązania ponownie dały im wysokie prowadzenie (7:12). Warszawianie nadawali ton grze, a przy stanie 12:19 bezradny trener Tomaso Totolo poprosił o czas dla swojego zespołu. To jednak też na nic się zdało.
Politechnika wręcz ośmieszała gospodarzy, a punkt zdobył nawet libero Damian Wojtaszek. Set zakończył się wynikiem 17:25.
Początek drugiej partii również nie należał do najlepszych w wykonaniu podopiecznych Totolo. Z akcji na akcję starali się jednak poprawić. Na boisko wszedł 18-letni Piotr Łukasik, który bardzo dobrze radził sobie przede wszystkim w ataku. Uwadze nie może ujść również mocna zagrywka Bartosza Krzyśka. Skuteczniej i bardziej zespołowo grali jednak rywale (14:19). Przestój w grze gości spowodował, że wynik ponownie oscylował w okolicach remisu (20:21). W końcówce ponownie dominowali jednak siatkarze z Warszawy i wygrali 25:21.
W trzecim secie na boisku pozostał Łukasik, a z ławki dołączył do niego środkowy Mariusz Gaca. I to właśnie przy stanie 3:5 Łukasik uległ kontuzji kolana i choć opuścił boisko o własnych siłach, to był opatrywany przez lekarzy i nie wrócił na parkiet. Zawodnika zastąpił Paweł Siezieniewski. Stołeczni zawodnicy do końca seta kontrolowali przebieg spotkania. Pewnie wygrali - aż 25:15.
Indykpol AZS Olsztyn - AZS Politechnika Warszawska 0:3 Sety: 17:25, 21:25, 15:25
Indykpol AZS: Hernan, Siezieniewski, Kadziewicz, Krzysiek, Ferens, Gunia, Mierzejewski (libero) oraz Łukasik, Gaca
Steuerwald, Żaliński, Zajder, Mikołajczak, Wierzbowski, Nowak, Wojtaszek (libero)