Rozmowa z Danielem Żółtakiem Maciej Nowocień: Niespodziewanie zdecydował się pan odejść z Warmii. Dlaczego? Daniel Żółtak, były kołowy Warmii AGS: W swoim kontrakcie miałem klauzulę, która umożliwiała mi odejścia z Warmii w każdym momencie, jeśli pojawi się dobra oferta. Taką właśnie otrzymałem od Brześcia. Nigdy nie myślałem, żeby wyjechać na Białoruś, ale widziałem, jak klub stara się, żeby mnie pozyskać. Zaoferowali znakomite warunki, z których na pewno będę zadowolony. W perspektywie mam też grę w europejskich pucharach, walkę o mistrzostwo i grę w Lidze Mistrzów. To dało mi do myślenia, żeby spróbować i wyjechać.
Kłopoty finansowe olsztyńskiego klubu nie miały wpływu na pańską decyzję? - Jakiś tam miały. Nie ma co ukrywać, że klub boryka się z problemami. Miasto nie płaci tyle, ile powinno. W pewnym sensie ja jestem odciążeniem dla
budżetu Warmii. To ciężka sytuacja, ale ja ciągle wierzę, że klub awansuje do play-offów i wystartuje też w Superlidze za rok. Nie ukrywam, że trochę szkoda mi opuszczać
Olsztyn w tym momencie. Przywiązałem się do atmosfery, kolegów z drużyny i trenera. Czasami trzeba podjąć jednak taki krok.
Długo się pan zastanawiał nad transferem? - Ofertę dostałem już w grudniu, więc przez 2-3 tygodnie mogłem to przemyśleć. Przede wszystkim musiałem rozwiązać sprawy klubowe z Warmią. W piątek podpisałem umowę do końca sezonu. Mogę ją przedłużyć następnie do końca marca.
Wracając do problemów Warmii. Czy naprawdę jest aż tak źle? - Nie chciałbym się na ten temat wypowiada. Oczywiście są zaległości, ale trzeba o to pytać prezesa. Zawodnicy nie są na bieżąco wypłacani, ale uważam, że klub da radę w tym sezonie. Tym bardziej, że ja odchodzę, więc znajdzie się tych pieniędzy trochę więcej.
Nie będzie pan kamykiem, który ruszy lawinę odejść z Warmii? - Właśnie się tego obawiam, żeby jeśli odejdzie jeden, czy dwóch zawodników, reszta nie pomyślała, że klub się rozlatuje. Zresztą większość ma ważne kontrakty, więc nie jest im tak łatwo odejść.