W lutym 2011 miało miejsce bardzo ważne wydarzenie w historii ekipy zielono-czarnych. Górnika przemianowano na Bogdankę, co rozwścieczyło najbardziej zagorzałych fanów, przywiązanych do dawnego nazewnictwa. W ramach protestu przestali oni przychodzić na mecze GKS, a nawet sami założyli klub nawiązujący do tradycji drużyny z Łęcznej - Górnik 1979. Prezes obecnej Bogdanki Artur Kapelko przyznaje, że bardzo zależy mu na zażegnaniu konfliktu z kibicami. - Na pewno brakuje nam na trybunach tych młodych ludzi. Chcemy z nimi porozmawiać i osiągnąć jakiś kompromis. Dodam jeszcze, że na nasze kłopoty z frekwencją miał też wpływ brak najnowocześniejszego monitoringu na stadionie. Z tego powodu nie otrzymaliśmy pozytywnej opinii policji w sprawie organizacji imprez masowych, wobec czego mogliśmy wpuścić na obiekt zaledwie tysiąc osób. Podczas dwóch pierwszych spotkań około 200 czy nawet 300 kibiców musiało odejść spod bramy stadionu. Ale na szczęście wszystko wskazuje na to, że przed wiosną zdążymy z tą inwestycją i wszystko już będzie w porządku. Ten problem ma zresztą większość klubów I ligi.
W ostatnim czasie sporo mówi się o tym, że z Łęcznej odejść może najlepszy snajper zespołu Nildo. Spore zainteresowanie Brazylijczykiem przejawiają kluby
T-Mobile Ekstraklasy. Prawdopodobne wydaje się więc, że napastnik podąży śladem innej byłej gwiazdy ataku łęcznian, Prejuce Nakoulmy, który obecnie robi furorę w barwach Górnika Zabrze.
- Łącznie z meczami w Pucharze Polski zdobył on aż 13 bramek, to oczywiście robi wrażenie. Nasz klub stanowi trampolinę do dalszej kariery dla właśnie takich zawodników jak Nildo czy Nakoulma. Jeśli Brazylijczyk dostanie korzystną dla siebie i klubu ofertę, to na pewno nie będziemy na siłę go tu trzymać i tworzyć jakichś przeszkód - zapewnia prezes Bogdanki. Twierdzi on również, że jeśli nawet Nildo pożegna się z GKS, nie będzie to dla klubu tragedią. - Trenerzy poradzą sobie z ewentualnym zastąpieniem graczy, którzy odejdą. Łęczna jest bardzo dobrym miejscem do
gry w piłkę nożną i zawodnicy o tym wiedzą - uważa Kapelko. Na razie nie chce on mówić o nazwiskach piłkarzy, którzy mieliby wzmocnić kadrę Bogdanki przed rundą wiosenną. Zapewnia jednak, że klub nie narzeka na brak propozycji od agentów różnych graczy.
- Trudno na razie powiedzieć, jakie ruchy transferowe wykonamy, zwłaszcza że okienko transferowe dopiero się otworzy. Dopóki nie ma podpisu na kontrakcie, to nie ma o czym mówić. Ale nie ukrywam, że mamy bardzo dużo ofert od różnych menedżerów. Nie stawiamy sobie w tym względzie konkretnych celów. Sądzę, że dołączy do nas jeden lub dwóch graczy, więc żadnej rewolucji w składzie nie planujemy - mówi Kapelko.
GKS Bogdanka po 20 meczach ma na swoim koncie 30 punktów i zajmuje siódme miejsce w tabeli I ligi. Do premiującego awansem do T-Mobile Ekstraklasy drugiego miejsca, zajmowanego obecnie przez Termalicę Bruk-Bet Nieciecza, traci siedem punktów.