Duńczycy w niedzielny wieczór w Champions League zawiedli swoich kibiców i wyraźnie przegrali z wicemistrzami Polski
Vive Targi Kielce 26:37. I po tej lekcji piłki ręcznej nie zdołali jeszcze się otrząsnąć. W środę zmierzyli się znów u siebie - z Viborgiem. Rywale to średniak duńskiej ekstraklasy - we wcześniejszych 20 spotkaniach miał na koncie aż 11 porażek a na wyjeździe wygrał zaledwie dwa razy w dziewięciu meczach. W efekcie zajmuje dopiero ósme miejsce w tabeli.
Silkeborg w obecności blisko 2000 tysięcy widzów zawiódł, choć początek nic na to nie wskazywał. Po 11. minutach gospodarze prowadzili 5:1 m.in. dzięki dobrej postawie w bramce nie grające z Vive Targi
Kielce - Niklasa Landina. Rywale szybko otrząsnęli się i wyrównali na 6:6 a w końcówce pierwszej połowy wyszedł na dwubramkowe prowadzenie 13:11.
Druga część przebiegała już bardziej pod dyktando Viborga. Goście w 51. minucie wyszli na prowadzenie 25:22 a chwilę później nawet na 29:24. Gospodarze jeszcze raz się zerwali, zdobyli trzy bramki z rzędu, ale na wyrównanie nie starczyło już im czasu.
Teraz przed Silkeborgiem nie lada dwa trudne wyzwania. Najpierw wyjazdowy mecz w Lidze Mistrzów z Füchse
Berlin a potem pojedynek w lidze ze zdecydowanym liderem rozgrywek (18 zwycięstw w 21 meczach) - AG Kopenhagą.