Początek dzisiejszego meczu 8. kolejki Ligi Mistrzów o 16.15 (transmisja w Polsacie Sport). Vive Targi
Kielce bez Tomasza Rosińskiego, ale wzmocnione czwartym medalistą Euro w Serbii chorwackim kołowym Żeljko Musą i ponad setką kibiców. Faworyzowany wicelider grupy B pod dowództwem wicemistrza Europy, supersnajpera z Serbii Marco Vujina, ale z jednym poważnym ubytkiem. Na Euro więzadła krzyżowe uszkodził prawoskrzydłowy Tamas Ivancsik i w trybie awaryjnym ściągnięto Słowaka z Koszyc Tomasa Urbana.
Rozmowa z Michałem Jureckim Paweł Matys: W meczu z Warmią Olsztyn można było poczuć przedsmak meczu z Veszprem. Ćwiczyliście obronę 5 plus 1, by powstrzymać największy atut Węgrów - prawe rozegranie. Michał Jurecki, rozgrywający Vive Targi Kielce: Olsztyn nie ma tak groźnego zawodnika jak Vujin, żebyśmy musieli kryć go indywidualnie. Z premedytacją ćwiczyliśmy więc obronę pod Veszprem, a nie dlatego, że obawialiśmy się Sebastiana Rumniaka. Czy taką defensywą zaczniemy na Węgrzech? Wydaje mi się, że mamy alternatywę na wypadek, gdyby nie funkcjonowała nasza żelazna i sprawdzona strefa 6-0.
Wiadomo, że trudno jest oceniać po starciu z ostatnią drużyną ligi, ale czy możecie liczyć na nowy wariant? - Na razie funkcjonuje bardzo dobrze, z polskim rywalem praktycznie bez zarzutu. Ale jego prawdziwe oblicze poznamy dopiero na Węgrzech, jeśli oczywiście będziemy musieli z niego skorzystać. Tak naprawdę to dopiero Madziarzy mogą dać odpowiedź, czy potrafimy w takiej obronie grać i się nie gubimy.
Czego możemy się spodziewać po meczu na trudnym terenie? To może być pojedynek obron? - Jeśli my zagramy agresywnie w defensywie, to rzeczywiście tak może być. Bo Węgrzy słyną z bardzo dobrej, twardej obrony. Podobnie jak ich reprezentacja, zresztą środek tej formacji mają taki sam. Ciężko będzie ich przejść indywidualnie, musimy spodziewać się trudnych pojedynków jeden na jeden. Trzeba nastawić się na zespołowość.
Drogę do zwycięstwa na Węgrzech pokazali Niemcy. Füchse Berlin wygrało pod koniec listopada w Veszprem aż 33:24. - Będziemy analizować to spotkanie, bo zespół z Berlina dał nam podpowiedź. Być może obierzemy podobną drogę lub zwyczajnie skopiujemy ich taktykę. Raczej nie będą nam mieć tego przecież za złe (śmiech )...
Na co najbardziej trzeba uważać? - Trudno wskazać ten największy atut Veszprem, bo bardzo mocnych punktów mają kilka. Na pewno nie wolno zapomnieć o Vujinie, choć on na mistrzostwach Europy w Serbii nie pokazał pełni swoich ogromnych możliwości. W klubie rzuca zdecydowanie więcej, to na nim opiera się atak pozycyjny. Veszprem to jednak nie tylko Vujin. Mocne są bramka oraz skrzydła, a na środku rozegrania Gabor Csaszar, który potrafi i rzucić, i zagrać jeden na jeden, i dograć, wypracować idealną pozycję kolegom.
W przegranym 25:29 otwarciu LM w Kielcach sprawił wam sporo kłopotów. - Nie zgodzę się z tym, bo głównym problemem byliśmy my... sami! Zrobiliśmy za dużo błędów w ataku i byliśmy zbyt nieskuteczni. Nie możemy znów tak z nimi zagrać, bo wówczas staniemy na straconej pozycji.
Deprymować będzie Was też gorąca publika. - Pierwszy raz będę grać na Węgrzech, więc nie znam tamtejszej atmosfery. Słyszałem jednak, że jest bardzo głośno, że trudna jest jakakolwiek komunikacja między zawodnikami. Będziemy musieli zatem rozumieć się bez słów i szybko zdobywanymi bramkami uciszyć publiczność. Trzymajcie za nas kciuki, byśmy wrócili do domów z dwoma punktami.
pawel.matys@kielce.agora.pl