Sport.pl

To ten piłkarz miał udział w słynnym samobóju Jojki

Rozmawiał Wojciech Todur
05.12.2009 , aktualizacja: 04.12.2009 21:23
A A A
Mieczysław Szewczyk (z lewej) w meczu Ruch - Siarka w 1992 roku

Mieczysław Szewczyk (z lewej) w meczu Ruch - Siarka w 1992 roku (Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta)

Gdyby w Sevres pod Paryżem obok wzorca metra stanął wzorzec ambitnego, nigdy niepoddającego się piłkarza, to musiałby to być Mieczysław Szewczyk. Podpora mistrzowskiej drużyny Ruchu z roku 1989 założy niebieską koszulkę po 17 latach przerwy!
Okazja będzie wyjątkowa - "Spotkanie mistrzów. Legenda powraca", czyli mecz z okazji 20- i 30-lecia dwóch ostatnich mistrzowskich tytułów Ruchu. Zespół z roku 1979 połączy siły z tym z roku 1989 i zagra przeciwko reprezentacji Śląska. To już w niedzielę o godz. 12.30.

Wojciech Todur: Długo omijał Pan Cichą.

Mieczysław Szewczyk, były piłkarz Ruchu (47 lat): Kilka razy zagrałem z kolegami z Chorzowa na hali, ale na boisku nie byłem od chwili, gdy przeniosłem się do niemieckiego Wuppertaler SV, czyli 17 lat!

Był Pan jedynym znaczącym piłkarzem z mistrzowskiej drużyny z roku 1989, którego zabrakło cztery lata temu na benefisie Krzysztofa Warzychy. Dlaczego?

- Na ten temat to ja sobie jeszcze z kolegami pogadam! Po prostu nikt mnie nie zaprosił. Pracowałem wtedy w Stanach Zjednoczonych. Może z góry założyli, że i tak nie przyjadę?

Wie Pan, że kibice wciąż stawiają Pana za wzór waleczności?

- To bardzo miłe. Gdy synowie założyli mi profil na Naszej-klasie, to sporo komentarzy dotyczyło właśnie mojego charakteru. Aż się zdziwiłem, że tyle osób jeszcze mnie pamięta.

O ostatnim mistrzowskim tytule Ruchu mówi się, że to najbardziej niespodziewany triumf w historii niebieskich.

- Coś w tym jest. Wróciliśmy do ekstraklasy po pierwszym spadku w historii klubu i od razu zgarnęliśmy złoto. Nikt na nas nie liczył, nikt nie wymieniał w gronie faworytów. Graliśmy sobie z tygodnia na tydzień, a punktów przybywało. Mówili o nas, że byliśmy drużyną anonimowych średniaków. Może i tak, ale ci średniacy w tamtym sezonie dawali z siebie więcej niż "gwiazdy" ligi.

U was też była jedna gwiazda, a już na pewno lider, czyli wspomniany Warzycha.

- Zgadza się, bez "Gucia" nie byłoby mistrzostwa. Ale to przecież norma, że każdy zespół sięgający po tytuł ma w swoim składzie takiego egzekutora. Cały zespół pracował, żeby Krzysiek mógł strzelać gole.

Czy to mistrzostwo było tak samo nieoczekiwane jak wcześniejszy spadek?

- Chyba jednak bardziej. Słabo graliśmy już wcześniej, zanim polecieliśmy z ligi. To właśnie wtedy przytrafiła nam się seria 10 kolejnych spotkań bez strzelonej bramki. Nawet dziś, jak o tym myślę, to nie wierzę, że mogliśmy wyśrubować taki rekord. Ta fatalna passa była jakby zapowiedzią tego, co wydarzyło się rok później.

Po spadku powiedział Pan, że żałuje, że miał tak mało do powiedzenia w szatni...

- Powiem tylko tyle, że poza boiskiem był straszny syf. Nawet nie chcę do tego wracać.

A do bramki Janusza Jojki, który w barażowym spotkaniu z Lechią Gdańsk wrzucił sobie piłkę do siatki?

- Sam trochę zapracowałem na tego kuriozalnego samobója. Ryknąłem do Janusza, żeby rzucił do mnie, na lewą stronę. On chyba dojrzał, że jakiś piłkarz z Gdańska chce przeciąć podanie, i wstrzymał rękę. Liczył, że piłka zostanie mu w dłoni, tymczasem ta wturlała się do siatki. To był przypadek. Bardzo było mi go wtedy żal. Może jednak Bozia skarała go za inne grzechy?

Na Cichą trafił Pan jeszcze jako junior. Nogi się nie trzęsły?

- Działacze Ruchu wyszukali mnie w Unii Oświęcim. Ile ja miałem lat? 19? Nie byłem przygotowany na ekstraklasę, na spotkanie z takimi kozakami, jak Marian Piechaczek, Ireneusz Malcher, Andrzej Buncol, Krzysztof Kajrys, Henryk Bolesta. Wchodziłem do szatni i pytałem sam siebie: "Co ja tutaj robię?!". Ale na boisku stres puszczał. Byłem sobą, ambitnie walczyłem o swoje.

Zobacz także
  • 16. kolejka. Ruch - Wisła 1:3. Marcelo i Niedzielan Ruch Chorzów potrzebuje kolejnego Andrzeja Niedzielana
  • Spór z ZUS-em może dla Ruchu skończyć się tragicznie
  • Samobój Michała Probierza
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Terminarz
  • Grand Prix 2017
  • Superpuchar 2017