Ekstraklasa siatkarzy na wyciągnięcie ręki jest w Bielsku-Białej. BBTS przed sezonem zakładał walkę o utrzymanie bez barażów. Tymczasem niespodziewanie zespół trenera Grzegorza Wagnera okazał się najlepszy w sezonie zasadniczym. W półfinale play-off bielszczanie ograli Orła Międzyrzecz i są już w ścisłym finale walki o Plus Ligę.
Rywalem BBTS-u będzie Siatkarz Wieluń, który prowadzi były reprezentant kraju Damian Dacewicz. Wagner i Dacewicz grali kiedyś wspólnie w Kazikach z Sosnowca. - Mamy najmłodszy zespół w lidze, bez gwiazd. Nasze atuty to ambicja i spore już umiejętności tych chłopaków. A także osoba trenera, który potrafił zmontować tak wspaniale umotywowaną drużynę - mówi Jan Michna, wiceprezes BBTS-u. Pierwsze mecze finałowe już w najbliższy weekend. Szanse na awans miały też siatkarki Sokoła Chorzów, które na drugim miejscu zakończyły sezon zasadniczy w I lidze. Jednak w play-offie nadzieje na ekstraklasę wybiły im z głowy zawodniczki Piasta Szczecin.
Zabrze już myśli o wzmocnieniach
Pewniakiem do awansu są piłkarze ręczni z Zabrza, szczególnie po ostatnim, cennym zwycięstwie w Piekarach Śląskich. NMC Powen Zabrze jest liderem (pierwsze miejsce zapewnia bezpośredni awans) i na sześć kolejek przed końcem sezonu zasadniczego I ligi wyprzedza o sześć punktów ASPR Zawadzkie. - Na 100 procent ekstraklasy jeszcze nie mamy, no może na 99 - uśmiecha się Michał Szolc, rozgrywający drużyny. - Mamy ten komfort, że już teraz możemy planować wzmocnienia składu. Myślę, że na dwie, trzy kolejki przed końcem sezonu nasza przewaga będzie tak duża, że zaczniemy świętować - dodaje.
Szans na grę w elicie nie straciła jeszcze Olimpia, która traci punkt do drugiego miejsca, dającego prawo gry w barażach. - I o to teraz walczymy. Ani nas, ani Zabrza nie stać jednak dziś na równorzędną rywalizację w ekstraklasie. Po sukcesach reprezentacji wiele mówi się teraz o boomie na piłkę ręczną. My tego nie odczuwamy. Nawet wyrwanie tysiąca złotych od sponsora to dla nas duży sukces - przyznaje Tadeusz Smyła, prezes klubu.
Szansę na powrót do elity straciły piłkarki ręczne Sośnicy Gliwice. - Przesądziła o tym niedawna porażka z drużyną z Olkusza. Pewnie, że żałujemy, ale też spokojnie budujemy drużynę, która wróci w szeregi najlepszych - mówi Przemysław Cierpioł, kierownik klubu.
Tychy i Miechowice chcą awansu
Gry w ekstraklasie sięgają też ambicje koszykarzy Big Stara Tychy. Tyszanie zaczęli już rywalizację w play-off, po dwóch meczach na własnym parkiecie remisują z ŁKS-em Łódź. - Śmieszą mnie wypowiedzi, że nie chcemy grać w ekstraklasie, bo nas na to nie stać. Albo dlatego, że zawodnicy boją się o stratę miejsca w drużynie. Bzdura! Bardziej martwi mnie to, że nie robi się nic dla promocji naszej dyscypliny. Większość kibiców nie ma pojęcia, że za kilka miesięcy w naszym kraju odbędą się mistrzostwa Europy. Wstyd mi za takich ludzi jak Roman Ludwiczuk [prezes Polskiego Związku Koszykówki - przyp.red.] - podkreśla Teresa Dembowska. Prezes tyskiego klubu nie myśli o wykupie "dzikiej karty", która dałaby prawo gry w elicie. - Pieniądze będziemy inwestować w zespół, a nie po to, żeby nabijać kieszenie innym - dodaje.
O awansie do ekstraklasy myślą też tenisiści stołowi Silesii Miechowice. Ekipa trenera Michała Napierały trzy kolejki przed końcem zapewniła sobie pierwsze miejsce w grupie południowej I ligi. W maju będzie rozgrywać baraże z drugim zespołem grupy północnej - najpewniej Pogoń Lębork bądź Olimpią Grudziądz. To już trzeci z rzędu baraż zespołu z Miechowic. Dwa poprzednie kończyły się porażkami. - Chcemy wreszcie wywalczyć awans, ale rywale w barażu zapowiadają się mocni - przestrzega trener Napierała. Liderem zespołu jest 29-letni Jarosław Tomicki, brązowy medalista MP w singlu (2007) i srebrny w deblu (2008, 2009).
Śląsk nie będzie miał kolejnej drużyny w ekstralidze hokeja. HC GKS Katowice znowu okazał się za słaby na play-off. W Katowicach liczą jeszcze na powiększenie ekstraligi. Zdzisław Ingielewicz, prezes Polskiego Związku Hokeja na Lodzie, uważa, że takie zmiany trzeba zapowiedzieć przynajmniej z rocznym wyprzedzeniem