- Widzew jest w naszym zasięgu, a chęć rewanżu za listopadową wpadkę motywuje nas podwójnie - przekonywał przed środowym pojedynkiem z Widzewem drugi trener gorzowianek Robert Pieczyrak. - Ostatnio gramy w kratkę. Z Toruniem w naszej hali poszło słabiej. Mam nadzieję, że teraz wypadnie nam lepszy występ - szukała nutki optymizmu przed wyjazdem do
Łodzi jedna z liderek KSSSE AZS PWSZ Agnieszka Skobel.
To ona rzuciła pierwsze punkty dla gorzowianek w łódzkiej hali, trafiając z siódmego metra. Przyznać trzeba, że właśnie Skobel ciągnęła naszą ekipę do zwycięstwa w stylu niesamowitym. Tylko w pierwszej kwarcie zdobyła 13 z 15 gorzowskich punktów. Nie trafiła wtedy ledwie jednej z pięciu prób z
gry, dorzucając osobistego. Do dorobku punktowego dołożyła jeszcze po trzy zbiórki i przechwyty. W całym meczu uzbierała 24 pkt.
Środowego pojedynku nie zaczęliśmy najlepiej. Nie trafiliśmy pierwszych pięciu prób z dystansu. Udało się za to ustawić w miarę szczelną obronę. Wymuszaliśmy straty łodzianek w ataku - popełniły ich aż siedem w pierwszych 10 minutach spotkania. Dołożyliśmy do tego przechwyty i szybkie kontry.
W połowie pierwszej kwarty wyszliśmy na prowadzenie (gospodynie ostatni raz w tym meczu prowadziły 4:3), którego nie oddaliśmy już do końca spotkania. W gorącej hali Widzewa (głośny doping sporej grupy kibiców piłkarskich) byliśmy świadkami meczu błędów i niedokładności.
Na początku drugiej odsłony prowadziliśmy 22:10. I pewnie różnica byłaby jeszcze większa, gdyby nie fakt, że gorzowianki też popełniały błędy. Dzięki "wyczynom" z drugiej kwarty, przebiliśmy rywalki w ilości strat - do przerwy mieliśmy ich aż 12, w całym meczu - 17...
W drugiej kwarcie przez chwilę - po trójkach Aleksandry Pawlak i Lidii Kopczyk - czuliśmy oddech rywalek na plecach (26:23 dla KSSSE AZS PWSZ). Na szczęście do poziomu Skobel w samą porę dostroiły się Amerykanki Allison Smalley (świetny występ - 23 pkt!) i Paris Johnson (6 pkt na 75-procentowej skuteczności, 9 zbiórek) i w 23. min wyszliśmy na prowadzenie 40:27. Po chwili z letargu obudziła się też Lyndra Weaver (w pierwszej kwarcie zdobyła ledwie 2 pkt, po przerwie - osiem).
Koszykarki Widzewa próbowały szarpać, starały się dogonić gorzowianki. Nasze zawodniczki bardziej jednak szanowały piłkę, nie popełniały już tak wielu błędów (w decydujących momentach meczu ograniczyły ilość strat) i kontrolowały przebieg spotkania.
Dowieźliśmy prowadzenie do końca, zwyciężając ostatecznie 65:52. To niezwykle ważna wygrana, jedna z kluczowych w walce o utrzymanie się w czołowej ósemce ekstraklasy.
WIDZEW ŁÓDŹ - KSSSE AZS PWSZ 52:65
KWARTY: 8:15, 15:15, 15:18, 14:17.
Widzew: Jankowska 19, Pawlak 14 (2x3), Rzeźnik 6 (2), Tondel 4, Kopczyk 3 (1) oraz Głocka 4, Polit 2.
KSSSE AZS PWSZ: Skobel 24 (3x3), Smalley 23, Weaver 10, Johnson 6, Kaczmaczyk 2 oraz Chaliburda, Trębicka, Maruszczak.