Sport.pl

Nasze koszykarki pojechały po rewanż na Widzewie. W weekend ważny turniej młodzieży

Ireneusz Klimczak
08.02.2012 , aktualizacja: 08.02.2012 09:38
A A A Drukuj
Krzyk i upadek Agaty Chaliburdy podczas meczu z Toruniem w jednej sekundzie zmroził całą gorzowską widownię. Na szczęście skończyło się tylko na strachu, nasza środkowa zagra dziś w Łodzi Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta Krzyk i upadek Agaty Chaliburdy podczas meczu z Toruniem w jednej sekundzie zmroził całą gorzowską widownię. Na szczęście skończyło się tylko na strachu, nasza środkowa zagra dziś w Łodzi
Choć w ostatniej kolejce Toruń nas zlał to reszta ligi zagrała dla gorzowianek. Dziś w Łodzi walczymy nie tylko o ósemkę, ale i przyzwoite rozstawienie w play-off. Do tego niezbędna jest wygrana nad Widzewem.
To był koszmarny, listopadowy wieczór. Zupełnie nie spodziewaliśmy się, że po trzech cennych wyjazdowych wygranych zespół KSSSE AZS PWSZ nagle zamieni się w Janosika i w swojej hali będzie gorszy od Widzewa Łódź. Przegraliśmy 69:76. Rywalki do sprawienia sporej niespodzianki pociągnęła Aleksandra Pawlak, która wchodząc z rezerwy rzuciła gorzowiankom aż 31 pkt, trafiła pięć trójek. - Tamten mecz wybitnie nam nie wyszedł i rywalki w modelowy sposób to wykorzystały - przyznał trener naszych akademiczek Dariusz Maciejewski. - Mam nadzieję, że w Łodzi uda nam się zrewanżować. O środowym meczu z Widzewem myśleliśmy już w trakcie starcia z Energą Toruń. Gdy okazało się, że już za wiele w sobotę nie zwojujemy, natychmiast zaczęliśmy oszczędzać siły podstawowych graczy. Ten manewr i gra szerszym składem powinien nam teraz zaprocentować.

Nasz szkoleniowiec przyznał, że gdy w 38. min Agata Chaliburda z krzykiem upadła na boisko, w jednej chwili cały zlał się potem. On każdego dnia widzi jak ta 24-letnia koszykarka stara się powrócić do pełnej sprawności i jak najwyższej formy po ciężkiej kontuzji kolana. W gorzowskim obozie zapanował większy spokój, gdy Chaliburda w ostatnich sekundach meczu z Energą wróciła na ławkę rezerwowych. W niedzielę była na odnowie biologicznej, w poniedziałek ćwiczyła na siłowni, a potem wzięła udział w treningach koszykarskich. - Przy obecnym, wąskim składzie powrót Agaty daje nam znacznie większe możliwości rotacji wśród wysokich graczy - cieszył się Maciejewski. - Nie musimy na siłę przesuwać pod kosz zawodniczek z innych pozycji, oszczędzamy sobie w ten sposób zamieszania w ataku. Korzystamy, że ta młoda koszykarka jest w naszym systemie grania już od kilku lat. Niech jej się dalej wyłącznie szczęści, aby mogła z czasem zapomnieć o przykrym urazie.

Widzew do tej pory wygrał siedem spotkań (my - 11) i ma już - patrząc na terminarz - niewielkie szanse, aby jeszcze dostać się do czołowej ósemki. Co ciekawe, częściej do tej pory zwyciężał na wyjeździe. W swojej hali ograł tylko Odrę Brzeg, Ineę Poznań i ostatnio Tęczę Leszno, czyli rywalki, które ma za sobą w tabeli. Z żadnymi, wyżej notowanymi przeciwniczkami, w domu nawet nie nawiązał walki. - Oby powtórzyła się historia z poprzedniego sezonu, gdzie strasznie męczyliśmy się na swoim boisku, a na Widzewie wygraliśmy bez żadnego problemu stwierdził Robert Pieczyrak, drugi trener KSSSE AZS PWSZ, który jak zwykle przygotowywał bazę filmową z najgroźniejszymi stronami przeciwnika. - Wiemy, co w listopadzie robiliśmy źle. Mimo zmian w składzie wciąż mamy moc, aby po łódzkiej wyprawie cieszyć się z sukcesu. Ponownie zgubi nas jednak nastawienie, że ten mecz sam się wygra. Trzeba mądrze odcinać od dogodnych pozycji najlepszych strzelców Widzewa, nie pozwolić na zbyt wiele Leonie Jankowskiej, która gdy tylko będzie miała okazję, na pewno natychmiast skorzysta ze swojego ogromnego, koszykarskiego doświadczenia. Przed meczem pokażemy sobie nasze błędy w obronie indywidualnej i zespołowej. Jeśli postaramy się ich wystrzegać to powinno być dobrze. Obojętnie czy w Gorzowie, czy na wyjeździe, Widzew jest w naszym zasięgu, a chęć rewanżu za listopadową wpadkę motywuje nas podwójnie - zakończył Pieczyrak.

W Gorzowie o finał

Od piątku w Gorzowie będzie rozgrywany półfinał mistrzostw Polski juniorek starszych. Wezmą w nim udział zespoły do 20 lat. W piątek o godz. 15.45 Jura Basket Zabierzów zmierzy się z RMKS Rybnik, a o godz. 18 AZS PWSZ Gorzów zagra z Sokołowem Sokołów Podlaski, w sobotę o godz. 14.45 zobaczymy mecz Sokołowa z Rybnikiem, a o godz. 17 Gorzowa z Zabierzowie. Wreszcie w niedzielę o godz. 10.45 Jura walczyć będzie z Sokołowem, a o godz. 13 gospodynie zakończą turniej pojedynkiem z Rybnikiem. Do finału awansują dwie najlepsze ekipy. Dla kibiców wstęp jest wolny.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się