Sport.pl

Trener w Rosji?! Na poważnie rozmawia tylko o Toruniu. "Poprzeczka zawiśnie jeszcze wyżej niż z Rybnikiem"

Ireneusz Klimczak
03.02.2012 , aktualizacja: 03.02.2012 12:06
A A A Drukuj
Trener Dariusz Maciejewski, z prawej Lyndra Weaver Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta Trener Dariusz Maciejewski, z prawej Lyndra Weaver
Po zwycięstwie naszych koszykarek z Rybnikiem wysyłali nam trenera Dariusza Maciejewskiego do Rosji. - Nie mam co komentować, bo sprawy nie ma - stwierdził gorzowianin. - W głowie mam mecz z Toruniem, a nie wymyślone plotki.
Po porannym treningu, dalszą część środy gorzowski zespół miał wolną. Nasz sztab szkoleniowy wykorzystał okazję i wybrał się do Polkowic na mecz Euroligi. Mieliśmy okazję uczestniczyć w tej koszykarskiej wyprawie. Przy okazji przekonaliśmy się jak plotka, w której nie ma ani procenta prawdy, przeradza się w supernewsa. "Wysoko postawiony, mocno związany ze sportem polityk z Zielonej Góry" przekazuje gorącą informację prosto ze stolicy, że telefon trenera Dariusza Maciejewskiego nie milknie, bo właśnie "negocjuje kontrakt w Rosji", a potem "go odrzuca". A chodziło tylko o to, że szkoleniowiec chciał spotkać się ze znajomymi z Orenburga, jeszcze z czasów studiów w Moskwie. Nie wypaliła tylko rozmowa z Ludą Sapową, jedną z najlepszych koszykarek w historii KSSSE AZS PWSZ, która obecnie gra dla Nadieżdy (wygrała z CCC), bo właśnie leczy kontuzję. - To miłe, że tak się moją osobą interesują nawet w Warszawie - podsumował ten ciekawy dzień Maciejewski. - Propozycję z Rosji odrzucałem latem ubiegłego roku, teraz w ogóle nie było takiego tematu, także właściwie nie miałem czego komentować. Przecież dałem się już poznać jako człowiek, które nie rzuca wszystkiego w połowie drogi. W Gorzowie ciągle walczy klub, który współtworzyłem od podstaw. Nadal jest tutaj coś ważnego do zrobienia, szczególnie w tak trudnych dla koszykarskiej drużyny czasach. Dlatego w głowie mam wyłącznie wielką satysfakcję po tym, co dziewczyny zrobiły w spotkaniu z Rybnikiem i przygotowania do kolejnego, trudnego rywala z Torunia.

ROW po znakomitym meczu pokonaliśmy 85:79. Teraz znów gramy przed swoją publicznością, ale skala trudności jeszcze wrasta. Energa to czołowa drużyna ekstraklasy. W 2012 r. zdążyła już wygrać w Rybniku 79:62, pokonała też dwa razy nasze koszykarki w Pucharze Polski. - Walczymy o medal - zapowiedziała ostatnio toruńska rozgrywająca Weronika Idczak. I patrząc na skład zespołu, w którym występuje, na siłę rażenia na obwodzie, klasę z jaką pod koszami bije się Serbka Jelena Maksimović, taka deklaracja wcale nie jest na wyrost. Energa na sam koniec okienka transferowego jeszcze się wzmocniła. Z zespołem trenuje już 30-letnia Nigeryjka z amerykańskim paszportem Adeola Wylie (191 cm). Jeśli dotrze do Polski jej list czystości - zadebiutuje w Gorzowie.

Zupełnie inne powody do zadowolenia mają w AZS PWSZ. Cieszą się, że nareszcie z listy płac zeszła Chioma Nnamaka, która ostatecznie dalszą część sezonu spędzi w Szwecji. Dobrą informacją jest także powołanie dla Lyndry Weaver na Mecz Gwiazd, który 11 lutego odbędzie się w Gdyni. Amerykanka będzie tam rywalizować z reprezentacją Polski, m.in. z Agnieszką Skobel w składzie.

Jak skutecznie powalczyć z Energą? To już pokazał mecz z Rybnikiem. Do maksimum wykorzystać przygotowaną na rywalki taktykę, a przy tym Weaver, Skobel, Smalley, Kaczmarczyk i Johnson muszą bić się na boisku jak prawdziwe gwiazdy. Wtedy na pewno znów będzie ciekawie i bardzo emocjonująco. - Cały czas należy pamiętać o naszej sytuacji i o tym, że od stycznia to głównie rywalki są faworytkami w starciach z nami. My obiecujemy, że w każdej kolejnej grze damy z siebie wszystko, a niech te mecze jak najczęściej układają się jak trzy ostatnie, w których zbudowaliśmy niesamowitą, trochę niespodziewaną, zwycięską serię - stwierdził trener Maciejewski.

Mecz KSSSE AZS PWSZ - Energa Toruń rozpocznie się w hali przy ul. Chopina w Gorzowie w sobotę o godz. 18.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się