Marcin Bartolewski jeszcze kilka lat temu z powodzeniem ścigał się w amatorskim peletonie. Był jednym z wyróżniających się zawodników nieistniejącej już grupy MKB Scout
Częstochowa. Oprócz sukcesów w wyścigach szosowych - zdobywał medale mistrzostw kraju - nieźle radził też sobie w przełajach. Teraz na rowerze jeździ rekreacyjnie, zdecydowanie więcej czasu poświęca na grę w squasha. W rozegranym w miniony weekend w hotelu Scout turnieju kategorii A, czyli takim w którym brała udział ścisła polska czołówka zajął 38. miejsce,
Mówi Marcin Bartolewski Cezary Wachelka: Jak długo już grasz w sqasha? Marcin Bartolewski: Półtora roku. Na początku była to typowa rekreacja, ale kiedy zacząłem myśleć o startach w turniejach, musiałem więcej czasu poświęcić na treningi. I tak intensywnie ćwiczę od roku. Jest to na tyle wciągające, że praktycznie non stop jeżdżę po różnych turniejach i zawodach.
Dla squash'a zrezygnowałeś z kolarstwa. Nie żałujesz? - Nie do końca z tego kolarstwa zrezygnowałem. Mam zamiar startować na maratonach kolarskich wśród amatorów. Chcę podtrzymywać tradycje rodzinne. No, ale podkreślę. Chodzi mi o amatorską zabawę, a nie o ściganie się w peletonie, gdzie jest presja na wynik. A ponieważ zawsze rywalizację lubiłem i lubię, to także w wyścigach amatorów nie będę odpuszczał.
Jakie masz plany, jeżeli chodzi o squash? - Chcę robić postępy, grać jak najwięcej. To dyscyplina, która dopiero się rozwija. Stąd nasz pomysł, aby taki turniej, w którym wystartuje polska czołówka odbył się w
Częstochowie. Poza tym gramy w rozgrywkach ligowych. W województwie śląskim jest 11 zespołów, staramy się grać jak najwięcej.
Dziękuję za rozmowę