Tylko kataklizm mógłby sprawić, że Rosjanki nie awansowałyby do dalszej rywalizacji rozgrywanych w Polsce mistrzostw. - Cieszymy się, że tu jesteśmy. Mamy jednak nadzieję, że innym trenerom swoją grą zadamy sporo cierpień - zapowiada kapitan Rosjanek Marina Szeszenina, która na wczorajszej konferencji uśmiechała się do wszystkich. To jednak nie ona, a mierząca 202 cm wzrostu Jekatarina Gamowa będzie największą gwiazdą drużyny. Jedna z najlepszych siatkarek na świecie pod koniec ubiegłego roku ogłosiła rozbrat z kadrą, ale zdecydowała się powrócić i kibice już teraz mogą być pewni, że będzie gwiazdą naszych mistrzostw.
Entuzjazm swoich podopiecznych stara się gasić trener Władimir Kaziutkin. - Wiem, że jesteśmy faworytem, ale to tylko sport, a w nim niespodzianki się zdarzają - mówi szkoleniowiec.
Zarówno jednak on, jak i opiekunowie Belgii Gert van de Broek i Bułgarii Dragan Nesić byli wczoraj w cieniu trenerskiej legendy Nikołaja Karpola, który poprowadzi Białoruś.
71-letni szkoleniowiec w ciągu wielu lat osiągał wiele sukcesów, najpierw z kadrą Związku Radzieckiego, a później z Rosją. I właśnie tę drużynę wskazał jako zwycięzcę grupy C.
- Są najmocniejsze, ale i tak my powalczymy o awans, chociaż mam trochę kłopotów, bo na urazy narzekają Oksana Kowalczuk i Jekaterina Zakarewska - mówi Karpol.
W składzie Białorusi są siatkarki znane z polskich parkietów - Elena Hendzel, która jeszcze niedawno broniła barw Farmutilu Piła i Olga Palczewska (Pronar Białystok).
Polskim akcentem jest też obecność w kadrze Belgii Marty Szczygielskiej, na co dzień przyjmującej pilskiej drużyny. Co ciekawe zawodniczka do imprezy została zgłoszona jako libero. Belgijki obok Rosji uważane są za kolejnego kandydata do awansu.
- Od kilku lat stawia się u nas na siatkówkę. Dzięki temu mamy kilka młodych i ciekawych zawodniczek, które dołączyły już do tych bardziej doświadczonych - mówi trener Gert van de Broek.
Niewątpliwie szanse jego zespołu wzrosły po powrocie do kadry Virginii De Carne, która w przeszłości z powodzeniem grała w ligach rosyjskiej i włoskiej.
Do mistrzostw gotowa jest już hala Łuczniczka, w której wczoraj trwały ostatnie próby przed dzisiejszymi meczami. Organizatorzy liczą, że na meczach siatkarek trybuny choć w połowie będą zapełnione. Ma w tym pomóc młodzież bydgoskich i podbydgoskich szkół, która dopingować będą poszczególne zespoły.
Rywalizacja w grupie C bardzo będzie interesować polskich kibiców. Właśnie drużyny, które w Łuczniczce wywalczą awans, w kolejnej rundzie spotkają się z trzema najlepszymi drużynami grupy A, w której grają Polki.
Tak zagrają w Łuczniczce
Piątek
17.30 Belgia - Białoruś
20 Bułgaria - Rosja
Sobota
17.30 Bułgaria - Belgia
20 Rosja - Białoruś
Niedziela
17.30 Białoruś - Bułgaria
20 Rosja - Belgia
Bilety w cenie 30, 45, 60 zł (wejściówka ważna jest na dwa rozgrywane tego samego dnia mecze) można nabywać w kasach hali Łuczniczka