Sport.pl

Odrzucił ofertę z ekstraklasy. Chce grać w Zawiszy

Remigiusz Jaskot
14.02.2012 , aktualizacja: 13.02.2012 19:02
A A A Drukuj
Adam Duda (z prawej) fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta Adam Duda (z prawej)
Rok temu Bojan Pejkow zadebiutował w reprezentacji Bułgarii. Teraz walczy o pierwszy skład bydgoskiego Zawiszy. - Myślę tylko o ekstraklasie. Nie przyjechałem do Polski, żeby grzać ławę - mówi bułgarski golkiper
Kiedy dowiedział o ofercie z Polski, zadzwonił do swojego kolegi Cwetana Genkowa. Z napastnikiem Wisły Kraków przez rok grał w Lokomotiwie Sofia. - Usłyszałem, że polska liga idzie w górę zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym. Może wy tego nie zauważacie, ale polska piłka klubowa naprawdę się rozwija - opowiada. Przed rokiem był pierwszym bramkarzem zespołu ze stolicy Bułgarii. W tym sezonie pojawił się na boisku tylko pięć razy. Nie dość, że siedział na ławce rezerwowych, ale w dodatku nie dostawał pensji. - Po tym, jak Śląsk Wrocław wyeliminował Lokomotiw w trzeciej rundzie eliminacyjnej Ligi Europy, klub zaczął mieć problemy z pieniędzmi. Bojan nie otrzymał pięciu pensji i rozwiązał kontrakt - tłumaczy agent piłkarza Damien Tomczew. Ofertę bramkarzowi złożył Czerno More Warna, zespół środka tabeli bułgarskiej ekstraklasy. - Kontrakt nie należał do najlepszych, w dodatku ten zespół nie ma dużych ambicji - mówi Pejkow. Dlatego wolał wybrać występy na zapleczu polskiej ekstraklasy. - Tylko cztery najlepsze drużyny z Bułgarii mogłyby grać w polskiej ekstraklasie. Reszta jest za słaba - mówi. Warunki kontraktu z Zawiszą już uzgodnił, brakuje tylko podpisu.

W Bydgoszczy jest od tygodnia. W weekend zagrał w sparingu przeciwko Lechii Gdańsk i niestety zawinił przy stracie gola. - To była moja wina. Zły wykop, potem rykoszet. Strata bramki w ostatniej sekundzie meczu to nic przyjemnego - tłumaczy. Z porozumieniem się z trenerami nie ma problemów. - Kiedy trener Ryszard [Ługowski - przyp. red.] mówi wolno i wyraźnie po polsku, rozumiem go. Wiele wyrazów jest podobnych lub nawet takich samych jak w języku bułgarskim - lewa, prawa, bramka, rykoszet - tłumaczy. Na treningach rywalizuje z Andrzejem Witanem, który bramki Zawiszy strzeże od dwu i pół roku. - Wiem, że Andrzej broni od dłuższego czasu, będziemy walczyć o miejsce w jedenastce. Nie przyjechałem do Polski, żeby grzać ławę - zapowiada Bułgar.

Niemal dokładnie rok temu Pejkow zadebiutował w meczu reprezentacji przeciwko Estonii. W czterech innych meczach kadry Lothara Matthäusa siedział na ławce. - Kiedy zacznę grać w ekstraklasie, będę mógł wrócić do kadry - mówi. Pierwszym bramkarzem Bułgarii jest Nikołaj Michajłow z Twente Enschede. - Rywalizację z pozostałymi mogę wygrać. Ale na początku musimy awansować do ekstraklasy, a ja muszę bronić - ocenia.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się