Rywalizacja w pierwszej fazie baraży (rozpoczyna się w sobotę od spotkania w Mielcu) będzie trwała do czterech wygranych. Przegrany tych zmagań spada z ekstraklasy. Zwycięzca o pozostanie w krajowej elicie będzie rywalizował jeszcze z wicemistrzem I ligi.
Podczas weekendu Stal i AZS rozgrywały ostatnie spotkania rundy zasadniczej. Oba zespoły poniosły porażki, ale szkoleniowcy nie byli nimi zbyt zmartwieni.
- To spotkanie daje optymizm przed rywalizacją w barażach - stwierdził po meczu w Muszynie trener białostoczanek Czesław Tobolski.
- Cieszę się z postawy zespołu, szczególnie w pewnych fragmentach tego meczu - mówił z kolei opiekun Stali Jacek Wiśniewski po porażce z Atomem
Trefl Sopot. - Muszę jednak przyznać, że nasze myśli nie były do końca przy meczu z Atomem, już myśleliśmy o pojedynku z zespołem z Białegostoku. Cieszę się jednak, że jest zauważalny progres w naszej grze. Najpierw z Muszynianką zagraliśmy niezłe zawody, z ekipą z Sopotu też było niezłe spotkanie w naszym wykonaniu. Zwłaszcza drugi set mógł się podobać. Myślę, że jak popracujemy jeszcze solidnie tydzień, to nie będzie już dobry tylko set, czy dwa, a będzie wygrana.
Niewykluczone jednak, że Stal do sobotniego spotkania przystąpi w osłabionym składzie. Z problemami zdrowotnymi zmaga się m.in. libero ekipy z Mielca Mariola Wojtowicz.
- Mariola w czwartek ma jeszcze konsultację medyczną i wtedy zobaczymy jaki jest jej stan zdrowia i czy będzie mogła wystąpić w meczu z zespołem z Białegostoku - oświadcza trener Wiśniewski, który wcześniej po porażce w
Białymstoku z AZS-em stwierdził, że nie chciałby z tą drużyną rywalizować w barażach.