Który były zawodnik NBA pomógł w ujęciu przestępcy? Kto przed każdym meczem nurkuje w rozgrzanym wosku? Czy grozi nam gra komputerowa imitująca rozgrywki WNBA? A poza tym w NBA po staremu - wrogowie stają się przyjaciółmi, Kobe Bryant nadal jest zarozumiały, a Greg Oden wariuje nie mogąc pomóc swoim kolegom na parkiecie. To być może ostatni artykuł z naszego cyklu - Miami wygrało dziś 10 spotkanie, czekamy na koniec świata.
OBROŃCY
TERRELL BRANDON. Pamiętacie go? Brandon to były zawodnik Cleveland Cavaliers, Milwaukee Bucks i Minnesota Timberwolves. Jest jednym z ośmiu graczy w historii NBA, którzy mierząc poniżej sześciu stóp, wystąpili w Meczu Gwiazd (1996 i 1997). Nieustannie borykał się jednak z kontuzjami i jego kariera nie rozwinęła się tak jak powinna. Terrell obecnie mieszka w Portland i jest właścicielem salonu fryzjerskiego. Jakiś czas temu rodziny Brandona oraz byłego gracza NFL, Anthony'ego Newmana otrzymały listy z pogróżkami. "Nie znasz mnie, ale ja znam ciebie. W piątek wieczorem przy twoim garażu ma się znaleźć czarna torba z dziesięcioma tysiącami dolarów. Jeśli zabawisz się w bohatera i powiesz policji, spadnie na ciebie odpowiedzialność za morderstwo twojej całej rodziny" - list o takiej treści otrzymała w zeszłym tygodniu matka Newmana. Podobną notkę otrzymał były koszykarz, jednak mimo gróźb wziął sprawy w swoje ręce - włożył do torby stos papierów i położył na wierzchu banknot jednodolarowy, a sam, wraz ze swoim kumplem Timothym Upshawem zaczaił się nieopodal. Gdy szantażysta pojawił się na miejscu i otworzył torbę, jak wspomina Upshaw, miał odezwać się w te słowa: "Co to k*** jest?!". Brandon i kolega zaczęli go gonić wymieniając grzeczności, z których "zabiję cię" było tą najłagodniejszą. Zaniepokojeni sąsiedzi wezwali policję, która całą trójkę skuła i zabrała do aresztu. Póki co wymuszacz wyszedł z aresztu po wpłaceniu 10% kaucji, więc rodziny sportowców nie mogą jeszcze spać spokojnie. I w ten sposób minął kolejny dzień w życiu byłego profesjonalnego koszykarza...
MONTA ELLIS (Golden State Warriors). Rzucający obrońca "Wojowników" rzuca w tym sezonie prawie 19 punktów na mecz przy świetnej skuteczności ponad 52%. My chyba już znamy powód ponadprzeciętnej celności Ellis - przed każdym spotkaniem wkłada swoje dłonie do gorącego wosku.
NBA - gdzie głupie przesądy, zdarzają się.
SKRZYDŁOWI
TRACY MCGRADY (Houston Rockets). Wczoraj w nocy "Rakiety" odniosły już trzynaste zwycięstwo z rzędu. Ostatni sezon, gdy zdarzyło im się wygrać ponad 10 kolejnych meczów, zakończyli polewając się szampanem i całując mistrzowskie trofeum. Niestety wczoraj gruchnęła wiadomość, że do końca sezonu nie zagra Yao Ming (to by chyba było na tyle, jeśli chodzi o Tracy'ego McGrady'ego i drugą rundę play off). Jednym z tych, którzy będą próbowali zastąpić chińskiego olbrzyma, będzie nowy nabytek z Nowego Orleanu - Bobby Jackson. T-Mac, zapytany przez dziennikarzy, co Jackson wnosi do drużyny, odpowiedział: "Nic, mam ochotę go pobić, tak jak to zrobiłem w Orlando"
Żarty żartami, ale włodarze Houston powinni pomyśleć o transmisji klubowych treningów w systemie "pay-per-view".
KEVIN GARNETT (Boston Celtics). Dziennikarz ESPN podczas All Star Weekend, wszystkich gwiazdom biorącym udział w niedzielnym meczu zadał pytanie, komu (oprócz siebie) życzą najbardziej pierścienia mistrzowskiego. Zwyciężył właśnie KG, a tuż za nim uplasował się Steve Nash. Wszyscy głosujący na lidera "Celtów" (Deron Williams, Allen Iverson, Antawn Jamison, Carmelo Anthony, Chris Paul, Carlos Boozer), chwalili go za pasję, ciężką pracę i pełne poświęcenie dla drużyny. A komu dobrze życzy Kobe Bryant? "Jeśli to nie my, to mam to gdzieś" - powiedział lider Lakers.
CENTER
GREG ODEN (Portland Trail Blazers).
Gdy zobaczyliśmy na "Supergigancie" nową fryzurę Grega Odena, zaniemówiliśmy. Podejrzewamy, że wszędzie gdzie pojawia się irokez wielkoluda z Portland, rozlega się wycie psów i płacz dzieci. Długo zastanawialiśmy się do czego porównać ohydność tego widoku i gdy już chcieliśmy zostawić ją bez komentarza, z pomocą przyszedł nam Zach Randolph z Knicks, który wykonał akcję będącą koszykarskim odpowiednikiem fryzury Odena:
Wyraz twarzy Izajasza wart jest każdych pieniędzy tego świata (których znaczna część idzie zresztą na pensję Randolpha).
SŁOWO TYGODNIA: Gra komputerowa. Zastanawialiście się kiedyś co by było, gdyby znany producent gier sportowych, EA, postanowił stworzyć grę WNBA Live? Oprócz globalnych kataklizmów i kolejnej edycji "Tańca z gwiazdami", rezultaty wyglądałyby mniej więcej tak:
BILIARDERZY
Dokładnie 10 graczy w minionym tygodniu zbiegło z parkietu nie zostawiwszy po sobie śladu w żadnej kategorii statystycznej, jednak biliarderem tygodnia ogłaszamy Ryana Bowena z New Orleans, który w meczu z San Antonio Spurs zanotował robiące wrażenie 5 biliardów. Bowen (który ma na drugie imię Cleo) uprawiał w szkole średniej także golfa, tenisa i baseballa, i podobno szło mu równie dobrze, co gra w koszykówkę. Cóż, przykro nam. Może chociaż uczył się lepiej.