Do Vancouver 2010 pozostało:

2010-02-13 3:00:00

http://www.sport.pl//i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-blank.gifhttp://www.sport.pl//i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-blank.gifhttp://www.sport.pl/i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-google.gif

Sport.pl >  >  Z czuba

A A A Dodaj: Dodaj do Śledzika

Z cyklu Nieznani a szkoda: Joe Jerwa i Piotr Sidorkiewicz*

zczuba
2007-07-09, ostatnia aktualizacja 2007-07-09 00:00

Buszując w hokejowych annałach w poszukiwaniu nieznanych, acz wartych opisania hokeistów trafiliśmy na postaci, którym za życia pomnika nikt nie postawi (po śmierci raczej też nie). Warto jednak o nich pamiętać, bo nigdy nie wiadomo na jakie pytanie trafi się w teleturnieju lub na wstępnych na AWF.


Dziś szerokie masy na hasło "Polak w NHL" wyobrażają sobie niemal wyłącznie zdjęcie z nim lub z nim i ewentualnie z nim

Jeszcze w epoce tafli lodowcowej halami NHL "rządzili" jednak bracia Joe i Frank Ludwig Jerwa, choć to rządzenie wychodziło im mocno średnio, tak jak i innym sportowym marzycielom. Niewątpliwie jednak z tej dwójki znacznie lepszym hokeistą był starszy z rodzeństwa - Joe. W ciągu ośmiu rozegranych w latach 30-tych nhl-owych sezonów (w barwach New York Rangers, Boston Bruins, New York Americans a całkiem możliwe, że St Louis Eagles) zyskał sobie sławę nie tylko solidnego jak skała obrońcy, ale także najwyższego zawodnika całej ligi. Popularny G.I. Joe do dziś jednak pozostaje prawdziwą zmorą statystyków, fanatyków i całkiem zwykłych fanów hokeja. Zależnie od źródła przeczytać można bowiem, że urodził się w kanadyjskim Bankhead, Warszawie lub Krakowie. Nikt nie jest też pewny daty jego urodzin, przewijającej się we wszelkich wariantach gdzieś pod koniec pierwszej dekady XX wieku. W każdym razie w pierwszej edycji EA Sportsowego NHL na pewno go nie było. Historycy czarnego krążka nie są też pewni ile spotkań w najlepszej z hokejowych lig Joe rozegrał, ani ile punktów w nich zdobył. Najprawdopodobniej było ich odpowiednio 234 i 87. Zgadzają się jednak co do tego, że Joe z lodowiska życia ostatecznie zszedł w 1983, Frank życiową karierę zakończył 9 lat później.

Dużo bardziej znanym pra-Czerkawskim był Piotr Sidorkiewicz, o którym przynajmniej wiadomo na pewno gdzie się urodził (Dąbrowa Górnicza), kiedy (29 czerwca 1963) i ile spotkań rozegrał w NHL (246 w sezonie regularnym i 15 w play offach). Wydawać by się mogło, że pierwszy pochodzący z Polski uczestnik Meczu Gwiazd na trwałe zagości w pamięci nadwiślańskich kibiców. Jednak po pojawieniu się Mariusza C. Sidorkiewicz został z niej wymazany.

Pewnym usprawiedliwieniem tej sytuacji może być fakt, że mógł zapomnieć o ojczyźnie tak jak ona o nim, bo do Kanady wyemigrował wraz z rodzicami już w wieku trzech lat. Tam też odebrał wykształcenie podstawowe, średnie i bramkarsko - hokejowe. W wieku 18 lat zaliczył swój pierwszy bliższy kontakt z NHL - z numerem 91 wybrali go w drafcie waszyngtońscy Capitals. Niestety dla Piotrka, przez następne 4 lata jego stosunek z najlepszą ligą odbywał się jedynie za pomocą telewizora, bo nasz mały bohater hulał sobie tymczasem w barwach Oshawa Generals. W 1985 roku prawa do niego nabyli śp. Hartford Whalers, jednak Sidorkiewicz jeszcze przez dwa lata musiał szlifować swój talent na ich farmie w Binghampton.

Pierwszy mecz w NHL dla śp. Whalersów popularny "Sid" (bądź "Peter Alphabet" - wolimy nawet nie wiedzieć czemu tak go nazywano) rozegrał w 1987 roku przeciwko swoim byłym wirtualnym kolegom z Waszyngtonu. Był to jego jedyny występ w tym sezonie - prawdziwy sprawdzian umiejętności Sidorkiewicza nastąpił rok później, gdy wystąpił w 44 meczach. Został nawet wybrany do drużyny najlepszych debiutantów ligi. Rozegrał też swoje pierwsze mecze w play off - bronił w dwóch spotkaniach przegranej 4:0 konfrontacji z Montreal Canadiens. Kolejne dwa lata występów wśród śp. Wielorybników (wielbicieli śp. wielorybników zapraszamy do lektury) to niezła postawa Sidorkiewicza i dwa kolejne awanse do play-off, gdzie Piotr, mimo że bronił we wszystkich spotkaniach, nie był w stanie powstrzymać ani Boston Bruins, ani Montrealu. W 1989 Sid znalazł się też w reprezentacji Kanady na Mistrzostwa Świata, w których ekipa Klonowego Liścia wywalczyła srebrny medal. W sezonie 1991/92 stracił status pierwszego bramkarza śp. Whalers, a jako że klub sprowadził Franka Pietrangelo (o którym szczerze mówiąc nigdy wcześniej ani później nie słyszeliśmy), play-off oglądał jedynie z trybun. W 1992 nie chciany już w Harford Sid trafił do nowopowstałej ekipy Ottawa Senators, będącej w pierwszych latach istnienia hokejowym Odlewem Poznań. Spośród 84 gier sezonu zasadniczego Senators wygrali jedynie 10, a 4 zremisowali - jednak w tych skromnych sukcesach swój udział miał Sidorkiewicz, który stał w bramce w 8 zakończonych zwycięstwem i 3 podziałem punktów meczach. W 1993 Sid przeszedł (a właściwie powinien przejść) do historii, jako pierwszy Polak grający w Meczu Gwiazd NHL. Złośliwi mówią, że to tylko ze względu na istniejący wtedy zwyczaj, że reprezentant każdej z drużyn musi zagrać w tym prestiżowym spotkaniu, a w ówczesnych Sens nadawali się do tego tylko Sidorkiewicz i chłopak od podawania ręczników. Nie mniej Sid zagrał, a spotkanie to przeszło do historii, jako All Star Game, w którym padło najwięcej goli - Wales Konference, w barwach której grał Polak pokonała Campbell Conference aż 16:6. Sid stał między słupkami w drugiej tercji i obronił 14 spośród 16 gwiazdorskich strzałów. Niestety, ten rozegrany 6 lutego 1993 mecz był jednym z niewielu jasnych momentów sezonu 1992/93, zarówno dla Sidoriewicza, jak i całych Senator, których opuścił już w następnym sezonie.

Z Ottawy Sidorkiewicz wraz z Mike'm Peluso został wytransferowany do New Jersey Devils za Craiga Billingtona, Troya Mallette i wybór w czwartej rundzie draftu. Z całą pewnością nie był to transfer sezonu, a dla Piotra pobyt w "Diabłach" stał się, można powiedzieć, bramkarskim piekłem. Drużyna z New Jersey w tym samym czasie ściągnęła bowiem quebeckiego bramkarskiego psychopatę Martina Brodeura, który miał być pewnym punktem (tu inne pewne punkty) teamu na wiele lat, drugim bramkarzem był zaś wtedy solidny Chris Terreri. Sidorkiewicz w swoim pierwszym sezonie w Devilsach wyjechał więc na lód jedynie trzy razy, a jego głównym zadaniem zamiast bronienia było przebieranie się

Przez kolejne cztery lata Sidorkiewicz tułał się po niższych ligach grając w Albany w AHL i Fort Wayne w IHL. W sezonie 97-98 zaliczył zaskakujący come-back do najsilniejszej z lig, pojawiając się ponownie na tafli w kostiumie New Jersey Devils. Niestety jego powrót trwał zaledwie dwadzieścia minut, czyli jedną tercję, bo tyle dokładnie czasu mogli w tym sezonie oglądać Sidorkiewicza kibice "Diabłów". Przy czym była to też ostatnia tercja w NHL polskiego bramkarza. Po karierze zawodniczej Piotr, czy jak wolą Kanadyjczycy Peter, Sidorkiewicz oddał się trenerce, zostając najpierw trenerem bramkarzy, później asystentem głównego trenera, a od zeszłego sezonu już głównym trenerem grającej w OHL drużyny Erie Otters. Był też asystentem trenera reprezentacji do lat 17 prowincji Ontario, która w 2003 roku zdobyła Mistrzostwo Świata w tej kategorii wiekowej.

Peter Sidorkiewicz nie był ani nie jest specjalnie przystojny, nie ożenił się z hollywoodzką aktorką, a najlepsze lata kariery spędził w NHL, gdy polskie pojęcie o tej lidze było co najmniej marne. Może więc to wszystko spowodowało, że dla 67% osób wiedzących co to jest spalony na niebieskiej, pierwszym Polakiem w NHL i tak będzie Mariusz Czerawski.

* Jeśli wszyscy mogą się podniecać Wojtkiem Wolskim i powtarzać, że jest Polakiem, to my tak samo możemy mówić o Sidokiewiczu.

IGRZYSKA
PIŁKA NOŻNA

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów