Sprawa najświeższa: "Motylia Jędrzejczak czy Otyła Jędrzejczak". Dyspozycja naszej pływaczki w trakcie Mistrzostw Świata w Melbourne nie była na wagę złota. Waga Otylii pozwoliła tylko na okupowanie niższych stopni podium. No właśnie... Czy można pozwolić sobie na tak daleko idące wnioski? Czy z faktu, że Jędrzejczak zjadła kilka hamburgerów więcej, wynika jej porażka z
brzydką Australijką i
piękną Francuzką? Żeby było jasne: nie sugerujemy, że nadwagi nie było. Sugerujemy, że tamte pływaczki mogły być po prostu od Otylii lepsze. Sportowcy nie dzielą się na grubasów i chudych, tylko na zwycięzców i przegranych. Naszej najlepszej pływaczki bynajmniej do drugiej grupy nie zaliczamy. Znamy znacznie więcej tego typu przypadków, czempionów przy kości, zaszczutych przez media kompletnie bez powodu.
Weźmy takiego Ronaldo. Odkąd pamiętamy, facet strzela bramki (chyba że leczy kontuzje). Odkąd pamiętamy, wszyscy nazywają go grubasem (nawet wtedy kiedy leczy kontuzje). To przypadek skrajny, ale dobrze egzemplifikuje problem. Nieprzychylni graczowi Milanu mówią, że ten gość nadaje się do zawodów w jedzeniu chipsów na czas, a nie do gry w profesjonalnym klubie piłkarskim. Sprzyjający Ronaldo znawcy futbolu mówią, że gdyby nie był taki gruby, byłby lepszy niż sam Pele. Według nas Zinedine Zidane byłby lepszy niż Pele, gdyby nie łysiał i nie był Muzułmaninem.
Shaq. 4-krotny mistrz NBA, 3-krotny MVP finałów NBA, 14-krotny uczestnik Meczu Gwiazd, ojciec sześciorga dzieci, oficer policji. Od zawsze dominator. Od zawsze z nadwagą... Tutaj może sprawa nie jest tak kontrowersyjna. Shaq świetnie sobie radzi z krytyką ze strony mediów, ripostuje wszystkie komentarze na swój temat. Jaki by był, gdyby nie był gruby? Prawdopodobnie byłby lepszy niż Pele.
Przekład z naszego podwórka. Artur Boruc. Ujęcia telewizyjne zza jego bramki wprawiają pruderyjnych widzów w zakłopotanie. Momentami odnosi się wrażenie, że pośladki naszego reprezentacyjnego bramkarza eksplodują rwąc spodenki, odrzucając na znaczną odległość zgromadzonych w pobliżu piłkarzy, a po samym Borucu ostanie się tylko krater głęboki na parę metrów. Jaki byłby Boruc, gdyby jego pupa nie była aż tak wielka? Prawdopodobnie nie byłby lepszy niż Pele, ale mniej Boruca w bramce przełożyłby się na więcej piłek w bramce.
Charles Barkley. Pamiętamy przytyki Scottiego Pippena, wyrażającego się niepochlebnie na temat Barkleyowego zadka. Ale to były czasy, kiedy sir Charles pokazywał na boisku dużo więcej swoich atrybutów. Ostatnio znany przede wszystkim ze swojej nadwagi. Niby już 7 lat nie gra w kosza, niby jest pełnokrwistym Amerykaninem i ma prawo pozwolić sobie na pełnokrwisty befsztyk - ma nawet prawo być kiepskim grubasem. Ale nie,
on nawet teraz wygrywa. Ciekawe czy Barkley wie, kto to jest Pele.
Tak więc z tego miejsca apelujemy do dziennikarzy sportowych, do zazdrosnych sportowców, do dietetyków. Nie oceniajcie wprzód, zanim nie zobaczycie, co można na tłuszczu wysmażyć. Nie wszystko złoto, co jest lekkie.
Komu kwiat, a komu korzeń?Drużyna Golden State Warriors jeszcze tydzień temu nie była pewna awansu do fazy play-off NBA. Dzisiaj wyrasta na rewelację tych rozgrywek. Jako drużyna z najsłabszym bilansem zwycięstw, wygrała pierwszy mecz z pretendentami do tytułu, Dallas Mavericks. Ekipa z Oakland jest fenomenem, pierwsza piątka składa się z samych rekonwalescentów i zawodników uważanych za źle prowadzących się. Czyli teoretycznie mamy do czynienia z potencjalnymi grubasami. Ta sama pierwsza piątka jest niezwykła, bo wszyscy jej zawodnicy osiągali w tym sezonie co najmniej 16 punktów na mecz. Nie pamiętamy takiego przypadku w historii ligi. Kwiatki dla Wojowników.
Nie każdy potrafi znieść falę krytyki pod swoim adresem. Bonzi Wells w tym sezonie miał okazję, żeby utyć i wykorzystał ją. Kiedy wyleczył kontuzję pleców i trzeba było się wziąć do roboty, on uznał, że nie istnieje coś takiego, jak braki treningowe. Zdezerterował ze swojej drużyny, Houston Rockets, gdy trener Jeff Van Gundy zaczął mu truć głowę w sprawie owych treningów. Korzeń, a właściwie przyprawy korzenne Bonziemu się należą.
Niech nas zobaczą
"Zupa krabowa jest jak piłka, wchodzi dobrze po dwóch głębszych" - Vin Baker
*************************
Teksty
"Czarne kwiaty, białe korzenie" spółki spiro&kostrzu we wtorki i soboty w serwisie, a więcej w tym klimacie na
sokratesljoekelsoey.blox.pl