Marcin Klatt: Zaczniemy od zera

Po odejściu Marka Saganowskiego wcale nie będzie łatwiej o miejsce w składzie - mówi Marcin Klatt. To on ma być następcą piłkarza, który wyjechał do portugalskiego klubu. Napastnik drugoligowego Kujawiaka Włocławek do Legii przyszedł przed miesiącem. Podpisał pięcioletnią umowę
Maciej Weber: Wszyscy w Legii bardzo Pana chwalą. Marcin Klatt już jest tu napastnikiem przynajmniej numer dwa? A po odejściu Marka Saganowskiego może nawet numer jeden.

Marcin Klatt: Nie do mnie należy ocena, którym napastnikiem w Legii w tej chwili jestem. O każdą pozycję - numer jeden, dwa, trzy, czy cztery trzeba przez cały czas walczyć. W każdy trening trzeba wkładać maksimum zaangażowania. Zwłaszcza, jeżeli dopiero wchodzi się do drużyny.

A gdzie w tej drużynie należy Pana ustawiać? Na razie - jak widać po sparingach - jako najbardziej wysuniętego. Piotr Włodarczyk przez większość piłkarskiego życia też jednak był ustawiany na tzw. szpicy, a teraz musi biegać po skrzydle.

- To na pewno by mi nie przeszkadzało. Każda rola w trójce napastników - bo mówienie, że Legia gra jednym napastnikiem, to pewna przesada - jest do zaakceptowania. W zależności od koncepcji trenera mamy grać z jednym napastnikiem i dwoma bocznymi pomocnikami lub napastnikiem środkowym i skrzydłowymi graczami ataku.

Po odejściu Saganowskiego będzie łatwiej, trudniej?

- Rywalizacja w ataku będzie taka sama. Tylko będzie o jednego konkurenta mniej. Chyba, że działacze jeszcze kupią kogoś do linii ataku.

Jak to jest zagrać na Legii? W dodatku z takim rywalem jak Bayer Leverkusen.

- Wielkie przeżycie. Bardzo fajnie też grało się przy znakomitym dopingu.

Dlaczego, mając raz szansę gry w pierwszej lidze, Pan jej nie wykorzystał? Siedem meczów w Lechu Poznań, żadnego gola, a potem przejście do Kujawiaka Włocławek. Ten zespół grał wtedy tylko w trzeciej lidze.

- Chciałem się rozwijać. Potrzebne mi były występy. Niby zrobiłem dwa kroki do tyłu, ale tylko pozornie. Tam rozegrałem wszystkie spotkania w sezonie, awansowaliśmy do drugiej ligi i w niej też ciągle grałem.

W Lechu nie było szansy przebicia? To drużyna niżej notowana od Legii. Teoretycznie tam powinno być łatwiej.

- Niby tak, ale gdybym czekał i w końcu się nie przebił? Pozostałyby mi czwartoligowe rezerwy. A już grałem przez sezon na tym poziomie i to raczej by nie pomogło w rozwoju.

W Legii też zdarzają się takie sytuacje. Zawodnik niby przychodzi do pierwszego zespołu, trenuje z nim, wyjeżdża na zgrupowania, a potem nie mieści się w kadrze meczowej i trafia do rezerw. Postęp jest tylko taki, że rezerwy Legii grają w trzeciej lidze.

- Jeżeli nie zmieszczę się do składu pierwszoligowego, będę grał w rezerwach. Zrobię jednak wszystko, by tak się nie stało. Chcę grać w ekstraklasie.

Pan urodził się w Poznaniu. Teraz ma mieszkać w Warszawie. Na polu futbolowym te miasta nie czują do siebie sympatii.

- Między zawodnikami Lecha i Legii nie ma antypatii. Ja też niczego takiego nie czuję.

W poprzednim sezonie strzelił Pan 13 goli w drugiej lidze. Czy na tym poziomie rozgrywkowym to dobre osiągnięcie?

- Mogłem strzelić kilka więcej, ale to chyba dość dobry wynik. Gdybym powtórzył go w ekstraklasie, byłbym bardzo zadowolony.

A w Legii kiedy strzeli Pan gola? W sparingach do tej pory miał Pan trzy asysty, ale napastników rozlicza się z goli.

- To prawda, że z tego nas się rozlicza jednak ktoś też musi podawać. Chciałbym tę bramkę strzelić najszybciej jak to tylko możliwe.

Do jakiego napastnika w Legii jest Panu najbliżej? Chodzi o sposób gry.

- To chyba nie do mnie pytanie. Wiem co robię lepiej, a co gorzej. Zachowam to jednak dla siebie.

Jest Pan reprezentantem Polski w kategorii młodzieżowej.

- Rozegrałem w tej kadrze sześć spotkań. Jedno od początku, w pozostałych wchodziłem z ławki.

Kibice mówią tak: Legia chce być mistrzem Polski, a kupuje napastników z drugiej ligi. Klatt, Chmiest, co to w ogóle za zakupy?

- To trudne pytanie. Jeżeli Legia mnie chce, to chyba coś w tym jest? Mnie to trudno ocenić.

Z kim tutaj ma Pan najlepszy kontakt?

- Z chłopakami z reprezentacji młodzieżowej. Z biegiem czasu dobry będę miał ze wszystkimi. Podczas zgrupowania w pokoju mieszkałem z Sebastianem Szałachowskim.

Przed wyjazdem na zgrupowanie trójka nowych w Legii - Pan, Marcin Chmiest i Szałachowski - mieszkaliście w hotelu na Agrykoli. Jak to będzie w przyszłości?

- Działacze szukają nam mieszkań. To kwestia czasu, kiedy się przeprowadzimy.

Czego Pan oczekuje po Legii? Przynajmniej w najbliższym sezonie.

- Wywalczenia miejsca w podstawowym składzie i mistrzostwa Polski. Nic nie może być od tego ważniejsze.

Legia jest w stanie przegonić Wisłę? Z Krakowa odszedł Maciej Żurawski.

- Legia jest zawsze w stanie przegonić Wisłę. W ubiegłym sezonie traciła punkty, których nie powinna stracić. Ale przecież w bezpośrednich spotkaniach była lepsza. I to w spotkaniach, w których grał Maciej Żurawski. W nowym sezonie wszystko zaczniemy od zera. Jesteśmy w stanie tę Wisłę przegonić.

A jak Panu w Legii się nie uda? Co wtedy zrobić? W tym klubie młodym zawodnikom raczej trudno się przebić.

- Są Jakub Rzeźniczak i Marcin Smoliński, którzy trochę tych meczów rozegrali.

Ale to nie napastnicy. A o nich mi przede wszystkim chodziło.

- Na pewno napastnikom jest trudniej. Obrońców gra czterech, pomocników czterech albo pięciu, a napastników dwóch, czasem jeden. Zobaczymy. Przyszedłem z założeniem, że mi się uda. Z innym przyjść przecież nie mogłem.



MARCIN KLATT

Urodzony: 4 maja 1985 r. w Poznaniu

Wzrost/waga: 185 cm/83 kg

Pozycja na boisku: napastnik

Kluby: Lech Poznań (do 2003 r.), Kujawiak Włocławek (2003-05), Legia Warszawa (od czerwca 2005)

Mecze w I lidze: Lech Poznań - 7 meczów, 0 goli

Mecze w II lidze: Kujawiak Włocławek - 31 meczów, 13 goli

Reprezentacja: 6 meczów w kadrze U-21