Kluby nie chcą Hajty i Kosowskiego

FC Nuernberg namawia do odejścia Tomasza Hajto, a FC Kaiserslautern ma dość Kamila Kosowskiego. Problem w tym, że żaden klub ich nie chce.
Nie ma w Norymberdze przyszłości dla Hajty. Nie widzę go w składzie. Choć pracuje na treningach z godnym podziwu zaangażowaniem, nic mu to nie pomoże - oświadczył trener FC Nuernberg, Wolfgang Wolf. I choć pozwala 62-krotnemu reprezentantowi Polski trenować z drużyną, nie wystawia go w sparingach.

Kontrakt Polaka z klubem wygasa za rok. Władze FC Nuernberg nie chcą mu jednak płacić pieniędzy do czerwca i wolą, żeby odszedł za niewielkie odstępne lub nawet za darmo. - Problem w tym, że nie ma chętnych w Bundeslidze, a w 2. Bundeslidze pewnie ich nie stać, żeby spełnić wymagania Hajty - mówi dziennikarz "Kickera" Christian Biechele. - W ubiegłym tygodniu Polak był w Austrii na rozmowach z Admirą Wacker Moedling, ale do zawarcia umowy nie doszło. Interesują się nim podobno dwaj beniaminkowie ligi francuskiej - Nancy i Troyes, ale na razie konkretów nie ma.

Hajto rozegrał w ubiegłym sezonie Bundesligi 17 spotkań. Według Biechele, stracił miejsce w składzie po tym, jak w lutym skrytykował publicznie Wolfa. - Klub uznał, że zaszkodził tą krytyką głównie kolegom, ukarał go grzywną i odsunął od składu. Z powodu problemów kadrowych zagrał w końcówce parę meczów, ale po sezonie Wolf mu powiedział, że nie widzi dla niego miejsca w klubie - mówi dziennikarz "Kickera".

W podobnej sytuacji jest Kamil Kosowski. Skrzydłowy reprezentacji został wypożyczony do Kaiserslautern z Wisły Kraków na cztery lata. Niemcy płacą co rok 500 tys. euro i też najchętniej pozbyliby się Polaka ze składu. - Kamil rozczarował. Nie potrafił zmotywować się do gry w 1. FCK, nie nauczył się nawet języka. Przy każdej okazji pokazuje, że nie chce tu grać - mówi specjalista "Kickera" od Kaiserslautern, Uli Gerke.

Ostatnio Polak pozwał klub do sądu, żądając wypłacenia 67 tys. euro premii za spotkania, w których nie grał z powodu kontuzji. Według Kosowskiego z kontraktu wynikało, że te pieniądze mu się należą. Ale sąd oddalił żądania Polaka. - Normalnie po takim zajściu klub i zawodnik rozstają się chłodno. Tyle że nie ma ofert dla Kosowskiego, nie interesuje się nim dosłownie nikt - mówi Gerke.

Polskie i niemieckie dzienniki pisały, że Kosowskim zainteresowały się Celtic Glasgow i Girondins Bordeaux. Szkoci mieliby oferować 1,5 mln euro. Na mocy kontraktu Wisły z Kaiserslautern 80 proc. tej kwoty trafiłoby do krakowskiego klubu. Ale prezydent1.FCK, René C. Jäggi zbył te doniesienia. - Byłoby wspaniale, ale jak zwykle w przypadku Kosowskiego okazało się, że wszystko to plotki - powiedział.

Według Gerke, Kaiserslautern nie może Kosowskiego po prostu zwolnić, bo kontrakt został skonstruowany tak, że Niemcy muszą płacić 500 tys. euro przez pełne cztery lata. Zimą klub zapłacił Wiśle kolejną ratę. - Akurat Polak rozegrał wówczas kilka niezłych meczów. 1.FCK jest za biedne, żeby po prostu dać mu odejść. Jeśli do końca sierpnia nikt się po niego nie zgłosi, trener będzie mu dawał szansę, kto wie, może ją wykorzysta. Lepsze to niż płacić za nic - mówi dziennikarz "Kickera".

Skomentuj:
Kluby nie chcą Hajty i Kosowskiego
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Terminarz