Andriej Sidorenko: Pociąg wiezie mnie w sibirskije marozy

- Na 80 procent przejmę Amur Chabarowsk, ale chciałbym dalej prowadzić reprezentację Polski. Na ten warunek przystali już Rosjanie - powiedział nam Andriej Sidorenko, który najpewniej nie będzie już trenerem Dworów/Unii. To wielki problem dla klubu wicemistrza Polski.
Amur Chabarowsk to trzeci klub rosyjskiej Wyższej Ligi (zaplecze w pełni zawodowej Rosyjskiej Ligi Hokejowej), który ma aspiracje awansu do RHL, tym bardziej że będzie ona rozszerzona do 20 zespołów. Trenera Sidorenkę zastaliśmy w Mińsku, gdzie załatwia formalności paszportowe.

Michał Białoński: Kiedy dostał Pan ofertę z Amuru?

Andriej Sidorenko: 18 maja, i to w formie żartu. Z okazji urodzin mojej żony zadzwonił do mnie z prośbą o przekazanie życzeń jeden z działaczy tego klubu i zaintonował starą rosyjską pieśń "Pojezd wjezjot mjenja w sibirskije marozy" ("Pociąg wiezie mnie do mrozów Syberii"). To było takie żartobliwe zaproszenie mnie do współpracy. Odpowiedziałem, że mam ważny kontrakt w Polsce i nie wsiądę do żadnego pociągu. Prezesi Amuru się nie poddali. Dzisiaj zadzwonili i poinformowali mnie, że spośród trzech kandydatów na trenera - Sidorenko, Michaił Warnakow i Władimir Siemionow - zostałem tylko ja. Są zdecydowani postawić na mnie, 14 lipca mam się stawić w Chabarowsku na rozmowach.

Z tego wnioskuję, że na 80 procent przejmę Amur, ale chciałbym dalej prowadzić reprezentację Polski. Na ten warunek przystali już Rosjanie. Czekam, aż się do tego pomysłu ustosunkuje PZHL. Wiele będzie zależeć od tego, czy kalendarz ligi rosyjskiej nie koliduje z występami polskiej kadry. Mój asystent Mieczysław Nahunko [drugi trener Cracovii - przyp. red.] śledziłby ligę, wspólnie ustalalibyśmy kadrę i nikt by nie narzekał, że jestem stronniczy i foruję zawodników Unii. A na zgrupowaniu przed MŚ miałbym już czas na przygotowanie chłopaków.

A co z Unią, z którą ma Pan ważny kontrakt?

- Serce boli, bo Unię przyjdzie zostawić, a lubię ten klub i jego kibiców. Nie zapomnę o nich. Prezes klubu Kazimierz Woźnicki to solidny człowiek, dobrze się z nim współpracuje. Raczej nie będzie mi stawiał przeszkód. Proszę mnie zrozumieć: walka o awans do RHL to duże wyzwanie, a muszę przyznać, że brakuje mi tej atmosfery, jaką miałem podczas pracy w Nowokuźniecku. Świetni hokeiści, wysoki poziom. W Chabarowsku trzeba na gwałt budować zespół. A ja lubię taką pracę i dlatego mnie powołali. Liga rosyjska to jest coś. Kto tam jest, ten naprawdę istnieje w środowisku trenerskim. Nie mogę zrezygnować z takiej oferty. Może na tym zyskać i polski hokej, bo łatwiej byłoby mi znaleźć silnych sparingpartnerów dla reprezentacji.

Czy Amur stać na awans do zawodowej ligi?

- Pieniądze w Chabarowsku nie stanowią żadnego problemu. Jest czterech mocnych sponsorów: Russkij Ugoł (Rosyjski Węgiel), kopalnia Zołoto Rassiji (Złoto Rosji) i zarząd miasta. Darmowe samoloty czarterowe zapewnia z kolei Dalnowastocznaja Aviacija. Dość powiedzieć, że ostatnio Koreańczycy wybudowali tam nowoczesną halę za 70 mln dolarów na 8 tys. widzów z dwoma taflami. Obecny wiceprezes Amura Aleksandr Filipienko jest moim znajomym, bo był dyrektorem klubu w Nowokuźniecku.

Podobno razem z Panem do Amuru ma się przenieść obrońca Unii Dmitrij Miedwiediew?

- Jest taka opcja. Żałuję tylko, że z Chabarowska będzie tak daleko do Polski. Przecież to 6,5 godziny lotu z Moskwy.

Skomentuj:
Andriej Sidorenko: Pociąg wiezie mnie w sibirskije marozy
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Terminarz