Marcin Klatt podpisał kontrakt z Legią

Napastnik Kujawiaka Włocławek Marcin Klatt podpisał pięcioletni kontrakt z Legią. To już trzeci ofensywny piłkarz, który przed nowym sezonem wzmocni drużynę z Łazienkowskiej
Umowa została zawarta wczoraj. Klatt był obserwowany przez wysłanników Legii od kilku miesięcy. Nie tylko przez warszawski klub. Chciały go również Cracovia, Kolporter Kielce oraz Groclin Grodzisk Wlkp. Menedżer Groclinu Jerzy Kopa był umówiony z Kujawiakiem i piłkarzem na ostateczne rozmowy na piątek. Zostały odwołane. Legia, która na boisku już długo nie może pokonać Groclinu, odniosła nad nim zwycięstwo - choć to dopiero się okaże - na polu transferowym.

We Włocławku 20-letni piłkarz gra od dwóch lat. W sezonie 2003/04 wywalczył z tym zespołem awans do II ligi, w tym był o krok od tego, by awansować do ekstraklasy. Był wybijającą się postacią w Kujawiaku i z gracza niemal zupełnie anonimowego stał się napastnikiem, o którego rywalizowały najmożniejsze polskie kluby. Tylko takie było na niego stać. Legia choć nie zapłaciła za Klatta złotówki, zaproponowała mu godziwy kontrakt.

Najlepszy na Pomorzu

Klatt, syn Wojciecha, dyrektora klubu z Włocławka, a w przeszłości reprezentanta Polski w hokeju na trawie, ma wszystko, co jest potrzebne napastnikowi. Do Włocławka trafił z Lecha Poznań za zaledwie 20 tys. zł - tyle kosztował ekwiwalent za wyszkolenie. A już w ubiegłym roku został wybrany najlepszym piłkarzem na Pomorzu, mając zaledwie 19 lat. Jest szybki, dynamiczny, zwrotny i przebojowy. A na dodatek ma znakomity instynkt do zdobywania bramek.

- Indywidualnie był to dla mnie udany sezon, choć szkoda, że nie udało się awansować z zespołem do ekstraklasy - mówi Klatt. - Nasza postawa zaskoczyła wszystkich. Przed rozpoczęciem rozgrywek byliśmy skazywani na walkę o utrzymanie, a okazało się, że narobiliśmy sporo zamieszania i niewiele brakowało, abyśmy zagrali w barażach o ekstraklasę. Czuję niedosyt. Nie da się ukryć, że nie jesteśmy do końca zadowoleni. Żal straconej szansy - przyznaje.

Uczeń i piłkarz

We Włocławku godził futbol z nauką. Grał i mieszkał na Kujawach, ale uczył się do matury w liceum w rodzinnym Poznaniu. Rok temu, jeszcze grając w Lechu, trenował dwa razy dziennie, więc uczył się eksternistycznie. Teraz dojeżdżał do Wielkopolski tylko w poniedziałki i wtorki, gdy zespół nie miał zaplanowanych meczów.

Ma już za sobą testy w drużynie angielskiej Premier League Southampton, ale zdecydował się zostać w Polsce.

Gdy tuż po zakończeniu sezonu pytano go o możliwość przejścia do Legii, odpowiadał: - Słyszałem o zainteresowaniu moją osobą i nie ukrywam, że bardzo mi miło z tego powodu. Chciałbym spróbować swoich sił na boiskach pierwszoligowych, ale tylko pod warunkiem, że będę mógł regularnie występować w pierwszym zespole. Jestem młodym zawodnikiem i siedzenie na ławce rezerwowych mogłoby zakłócić mój rozwój - mówi.

W stolicy musiałby wygrać rywalizację na treningach z czołowymi napastnikami polskiej ekstraklasy, wciąż nie wiadomo, z którymi, bo nieznane są losy Marka Saganowskiego ani Piotra Włodarczyka, zwłaszcza Saganowski może być sprzedany do zagranicznego klubu. - Myślę, że byłbym w stanie podołać rywalizacji. Gdybym myślał inaczej, to nie uprawiałbym tej dyscypliny. Trzeba wierzyć we własne umiejętności, ale z drugiej strony trzeba być też samokrytycznym - mówi 20-latek, który w zakończonym sezonie zdobył 13 bramek dla Kujawiaka-Hydrobudowy. Tylko czterech zabrakło mu do tego, aby dogonić napastnika kieleckiej Korony Grzegorza Piechny, najlepszego strzelca II-ligowych rozgrywek.



Marcin Klatt, urodzony 4 maja 1985 roku w Poznaniu. Kluby: Lech Poznań (1996-2003), Kujawiak Włocławek (2003-05), Legia (2005- ?). Rozegrał siedem meczów w I lidze, bez goli.



Przyszli do Legii

Marcin Chmiest - GKS Bełchatów, napastnik

Adam Gmitrzuk - Świt Nowy Dwór (powrót z wypożyczenia), obrońca

Marcin Klatt - Kujawiak Włocławek, napastnik

Sebastian Szałachowski - Górnik Łęczna, pomocnik