Sport.pl

Ruch Chorzów przegrał ze Zniczem Pruszków 0:2, ale utrzymał się w drugiej lidze

Tego się nikt nie spodziewał. Gdyby Ruch stracił trzecią bramkę, zostałby zdegradowany. Na szczęście nie stracił...




Stadion Ruchu po raz drugi w tym roku (wcześniej na benefisie Krzysztofa Warzychy) był zapełniony. Rewanżowy mecz chorzowian obserwowało prawie 9 tys. widzów. Fanów "niebieskich" wpuszczono za darmo (jedynie na trybunę krytą wchodzili posiadacze karnetów). Wśród widzów był również obrońca Odry Wodzisław Wojciech Grzyb. - Mam bardzo krótki urlop, bo w przyszły poniedziałek rozpoczynamy przygotowania. Mimo to musiałem przyjść na ten mecz, a już w czwartek wyjeżdżam na trzy dni do Wisły - mówił Grzyb, który kibicuje "niebieskim". Większą uwagę wzbudził szkoleniowiec Widzewa Łódź Stefan Majewski. - Nie jestem tu z powodu... Radosława Majewskiego. To nie jest nikt z mojej rodziny - śmiał się trener łódzkiej drużyny. - Przyjechałem, aby zobaczyć w akcji Ruch, który w pierwszej kolejce nowego sezonu spotka się z moją drużyną. Chorzowianie nie mogą przecież stracić zaliczki z Pruszkowa - dodał już na serio Majewski.

Ruch zagrał w tym meczu bardzo zachowawczo. W doliczonym czasie gry w pierwszej połowie chorzowianie stracili bramkę po katastrofalnym błędzie Pawła Sibika. Jeden z piłkarzy gości podał piłkę na pole karne. Obrońca Ruchu nie potrafił obrócić się i dobiec do piłki. Pierwszy strzał Majewskiego bramkarz niebieskich Sebastian Nowak obronił, ale przy dobitce Kameruńczyka Ferdinanda Chifona nie miał już szans. Trener Dariusz Fornalak zmienił Sibika już na początku drugiej połowy. Ruch mimo dopingu kibiców nadal grał bardzo słabo. W 80. min drugą bramkę dla gości strzelił Iwo Zubrzycki, który minął na polu karnym... czterech miejscowych zawodników.

Końcówka była bardzo nerwowa, ale chorzowianie nie dali już sobie strzelić trzeciej bramki. - Chyba poczuliśmy się zbyt pewnie po wysokiej wygranej w Pruszkowie - tłumaczył Ćwielong. - Już w szatni przestrzegałem chłopaków, aby nie lekceważyć tej drużyny - dodawał Śrutwa. - Znakomicie zachowywali się nasi kibice, którzy stworzyli wspaniałą atmosferę na widowni. Niestety, piłkarze zawiedli. Cieszę się z utrzymania, ale dla takiej firmy jak Ruch to nie jest sukces. Jadę teraz na pięciodniowy urlop. Kto będzie dalej prowadził drużynę - zadecydują władze spółki - mówił trener Ruchu Dariusz Fornalak. - Czasu mamy mało, ale jeśli będą pieniądze, Ruch nie będzie już grał w barażach o utrzymanie - dodał Śrutwa. W lepszym humorze był szkoleniowiec Znicza Krzysztof Chrobak. - Dla moich zawodników mecz na stadionie przy ulicy Cichej był wielkim wydarzeniem i na dodatek wygraliśmy - cieszył się trener z Pruszkowa.





Ruch Chorzów0
Znicz Pruszków2 (1)
Strzelcy bramek

Chifon (45+1), Zubrzycki (81.).

Ruch: Nowak Ż - Kuczma Ż, Sibik (46. Pokladowski Ż), Bartos - Foszmańczyk Ż, Toborek Ż, Smarzyński, Wawrzyńczok Ż (83. Bizacki), Ćwielong - Śrutwa, Janoszka (89. Balul).

Znicz: Pazdan - Piotrowski Ż, Kokosiński Ż, Stawicki Ż, Herman - Zubrzycki, Majewski, Pulkowski, Kułkiewicz Ż - Wiśniewski (66. Chałas), Chifon.

Widzów: 9 tys.

W pierwszym meczu 4:2 dla Ruchu, który utrzymał się w II lidze.