Sport.pl

Mówi Jarosław Krupski, były bramkarz Prokomu Arka Gdynia

- Nie podjąłem jeszcze decyzji o zakończeniu kariery, ale muszę się poważnie zastanowić, czy nadal chce mi się bawić w piłkę - mówi bramkarz Jarosław Krupski, zwolniony z Prokomu Arka Gdynia
Krupski to symbol Arki. 36-letni bramkarz jest wychowankiem klubu, spędził w Arce 11 sezonów. Z Gdyni wyjechał w 1995 roku, przeszedł do Aluminium Konin. Potem grał jeszcze w Bełchatowie, Płocku i Lubinie. W 2003 roku wrócił do Gdyni, pomógł Arce utrzymać się w II lidze po barażowych meczach ze Śląskiem Wrocław. Teraz żegna się z klubem, trener Mirosław Dragan uznał, że Arka nie przedłuży z nim kontraktu, który wygasł z końcem tego sezonu.

Grzegorz Kubicki: Był Pan zaskoczony taką decyzją?

Jarosław Krupski: Spodziewałem się jej, czułem to od dłuższego czasu. Nie chciałbym komentować tej sprawy, stało się i koniec. Pewnie, że wolałbym zostać, ale nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli. Życie jest brutalne. Cieszę się jednak, że na koniec udało mi się wywalczyć z Arką awans do ekstraklasy. Na zawsze pozostanę wiernym kibicem tej drużyny.

Jaką decyzję Pan teraz podejmie? Czy to już koniec kariery?

- Nie podjąłem jeszcze decyzji. Na razie odpoczywam i czekam, co się wydarzy. Nie szukam na siłę nowego klubu, ale jakby pojawiła się propozycja z I, II czy nawet III ligi, to pewnie bym ją rozważył. Musiałbym wtedy poważnie się zastanowić, czy nadal chce mi się bawić w piłkę. Darzę futbol ogromnym sentymentem. Przez 18 lat swojego życia grałem w różnych klubach, od I do III ligi. Trudno mi będzie się z tym rozstać, choć wiem, że jest to nieuniknione.

W minionym sezonie miał Pan pecha. Doznał kontuzji w ostatnim meczu sparingowym i miejsce w bramce zajął Michał Chamera. Gdyby nie kontuzja, pewnie byłby Pan pierwszym bramkarzem...

- Może by tak było, ale teraz nie ma to większego znaczenia. Życie potoczyło się inaczej.

Młody Chamera godnie Pana zastąpił. Co Pan sądzi o tym bramkarzu, czy mógłby mu Pan coś doradzić jako bardziej doświadczony kolega?

- Nie muszę Michałowi niczego doradzać. Przez ostatnie pół roku pracowaliśmy razem i w tym czasie zdążyłem mu przekazać rady, które mogą mu się przydać w dalszej karierze. Mam nadzieję, że zostanie moim godnym następcą w Arce, ma na to spore szanse. W tym sezonie bronił bardzo dobrze, znacznie pomógł drużynie w awansie do ekstraklasy. Teraz powinien dostać szansę pokazania swoich umiejętności w I lidze. Po prostu na to zasłużył.