Sport.pl

31. kolejka piłkarskiej II ligi

Porażka w Łodzi eliminuje Zagłębie z walki o awans do ekstraklasy. Taką szansę zachowało jeszcze Podbeskidzie, które łatwo poradziło sobie z Radomskiem. Na dole tabeli Ruch, Szczakowianka i Piast wciąż walczą o wydostanie się ze strefy barażowej. Najgorzej wygląda sytuacja gliwiczan, którzy wczoraj przegrali w Nowym Dworze Mazowieckim. W nastepnej kolejce Piast podejmuje Podbeskidzie!












Widzew - Zagłębie 2:0

Po bardzo szybkim i stojącym na naprawdę wysokim poziomie spotkaniu Widzew pokonał Zagłębie Sosnowiec. Rafał Szwed wiosną zapomniał, że strzał z dystansu to jego największy atut. Przypomniał sobie na początku spotkania z Zagłębiem - z rzutu rożnego dośrodkował Sławomir Szeliga, obrońcy podbili piłkę, która poleciała w miejsce, gdzie stał Szwed. Ten uderzył z woleja, nie dając szans bramkarzowi.

Wczoraj potwierdziła się zasada, że nic tak dobrze nie robi meczowi jak szybko strzelony gol. Zagłębie nie miało już czego bronić, zaś gospodarze też dobrze czują się w kontratakach. W pierwszej połowie co chwila pod obiema bramkami dochodziło do groźnych sytuacji.

Sosnowiczanie na trafienie Szweda odpowiedzieli prostopadłym podaniem Marcina Morawskiego do Hadisa Zubanovicia. Bośniak wychodził sam na sam z bramkarzem, ale w ostatniej chwili piłkę wybił mu Adrian Klepczyński.

Po chwilowym zastoju do roboty wzięli się widzewiacy, na czele ze znajdującym się w znakomitej formie Radosławem Michalskim. To on dzielił i rządził na boisku. Kiwał, rozgrywał, podawał, a wszystko ukoronował zdobyciem gola. Po akcji Jarosława Laty spokojnie przyjął piłkę w polu karnym i kopnął obok Marcina Bębna.

Szansy na podwyższenie wyniku nie wykorzystali jeszcze Rafał Pawlak (trzykrotnie), ponownie starszy z braci Michalskich i Lato. Gospodarze wykorzystywali przede wszystkim braki szybkościowe defensorów Zagłębia. Pod koniec pierwszej połowy widzewiacy grali niemal na pamięć - wybijali piłkę daleko od bramki, lecz celnie. Na połowie Zagłębia zaś Lato i Pawlak wyprzedzali obrońców. Gdyby nie dobra postawa Bębna, Widzew wygrywały znacznie wyżej.

Jednak sosnowiczanie też byli groźni, zwłaszcza po stałych fragmentach gry. Dwukrotnie blisko bramki główkował były widzewiak Wojciech Małocha, groźny był też Marcin Warakomski. W sumie jednak podczas pierwszej połowy nikt nie mógł się nudzić, bo gra była bardzo szybka i otwarta z obu stron.

W drugiej połowie sosnowiczanie zaatakowali jeszcze mocniej. Obrońcy Widzewa radzili sobie jednak z dośrodkowaniami, a sami błyskawicznie i groźnie kontrowali.

Trener Krzysztof Tochel w przerwie dokonał aż dwóch zmian. Przyniosły one efekty, a udanym posunięciem było zwłaszcza przesunięcie do ataku Janusza Wolańskiego. To on stwarzał pod łódzką bramką najgroźniejsze sytuacje. Raz nawet strzelił w poprzeczkę, ale sędzia uznał, że był na pozycji spalonej. Adama Piekutowskiego próbował też pokonać Arkadiusz Kłoda, ale również bez powodzenia. Także drugi rezerwowy - Dawid Skrzypek - miał okazję po jedynym błędzie Arkadiusz Kubika (poślizgnął się), lecz z ostrego kąta kopnął niecelnie.

W końcówce łodzianie trochę osłabli i oddali inicjatywę Zagłębiu. Momentami bronili się rozpaczliwie, ale znakomicie spisywał się w bramce Piekutowski - zapora nie do przejścia dla napastników Zagłębia.





Widzew2 (2)
Zagłębie Sosnowiec0
Strzelcy bramek

Szwed (4.); R. Michalski (27.)

SKŁADY

Widzew: Piekutowski - Klepczyński, T. Michalski, Kubik - Kardasz - Szeliga, R. Michalski, Wyczałkowski, Szwed - Lato Ż, Pawlak.

Zagłębie: Bęben - Warakomski, Hosić Ż, Treściński, Adżem - Chwalibogowski (68. Paczkowski), Wolański, Morawski Ż, Łuczywek (46. Kłoda) - Zubanović (46. Skrzypek), Małocha.





Podbeskidzie - RKS Radomsko 3:0

Gospodarze mieli ułatwione zadanie, bo rywale już od 6. min grali w osłabieniu. Debiutujący w podstawowym składzie RKS-u 18-letni bramkarz Przemysław Rudak wybiegł, by uprzedzić Grzegorza Patera, i przed polem karnym zagrał piłkę ręką. Sędzia Piotr Aleksandrowicz z Radomia nie miał innego wyjścia, jak pokazać mu czerwoną kartkę. Rudaka zastąpił Paweł Włodarek, dla którego był to debiut w II lidze. - Rudak przed meczem dowiedział się, że musi zastąpić kontuzjowanego Marina Mańkę. Był tak zdenerwowany, że nie panował nad sobą - usprawiedliwiał swojego bramkarza trener Czesław Palik. - Myślę, że zabrakło mu doświadczenia. Szkoda, gdyż to osłabienie ustawiło mecz - dodał Sławomir Majak, kapitan RKS-u, były reprezentacyjny pomocnik Widzewa i Hansy Rostok.

Choć bramkarz gości grał tylko pięć minut, to zdołał go pokonać debiutujący w podstawowym składzie Podbeskidzia 18-letni Mariusz Sacha, wychowanek klubu, który wykorzystał podanie Kameruńczyka Elokana Endene. - Podanie Elokana było znakomite, nie pozostało mi nic innego, jak umieścić piłkę w bramce - mówił uśmiechnięty Sacha, który kilka minut później nie wykorzystał jednak sytuacji sam na sam. Pięć minut przed przerwą dobrym podaniem popisał się ponownie Kameruńczyk. Tym razem jego asystę wykorzystał Adam Kompała. W pierwszej połowie goście wypracowali jedyną w całym spotkaniu okazję do zdobycia bramki. Będący w dobrej pozycji, po błędzie Roberta Zięby, Bogdan Jóźwik przestrzelił.

Endene był najlepszym zawodnikiem na boisku i tuż przed końcem meczu sam zdobył gola. Popisał się efektownym dryblingiem, którym ograł obrońców gości Majaka oraz Krzysztofa Molińskiego i posłał piłkę do pustej bramki. Za to zagranie zabrał brawa od publiczności.

Wcześniej kibiców mocno jednak denerwowała nieskuteczność bielszczan. W drugiej połowie gra toczyła się na połowie gości, ale dobrych okazji nie wykorzystali: Grzegorz Pater, Endene, Kompała i Rafał Andraszak. - Mecz się od początku kapitalnie dla nas ułożył, jednak mieliśmy dziś fatalną skuteczność - psioczył Jan Żurek, trener Podbeskidzia. - To był łatwy mecz, ale nie zawsze wszystko wpada do bramki. Po tym spotkaniu nasze szanse na baraże są wciąż realne - mówił Kompała. W baraże wciąż wierzą także kibice, którzy wczoraj wywiesili transparent: "Mimo drukarzy i tak wejdziemy do baraży". Po długiej przerwie po raz pierwszy w rundzie wiosennej zagrał Daniel Dubicki. W ostatnich 20 minutach zastąpił Patera.



PODBESKIDZIE B.-B. 3 (2)

RKS RADOMSKO 0



STRZELCY BRAMEK:

Sacha (1.), Kompała (40.), Endene (85.)

SKŁADY

Podbeskidzie: Merda - Makuch, Zięba, Prokop (87. Rucki), Rączka - Pater (70. Dubicki), Koman, Kompała, Andraszak - Endene, Sacha Ż (80. Cienciała)

RKS: Rudak CZ - Bugajski (6. Włodarek), Majak, Moliński, Słupecki - Bajdziak (80. Walioszczyk), Dopierała, Macioch, Jóźwiak, Szymański (76. Wróbel) - Kowalczyk

Widzów: 2000

Janusz Mincewicz









Szczakowianka - Arka Gdynia 1:1

Trapiona kłopotami kadrowymi i finansowymi Szczakowianka nie przestraszyła się faworyzowanej drużyny z Gdyni. Od pierwszego gwizdka sędziego jaworznianie starali się stworzyć zagrożenie pod bramką gości, jednak schowana za podwójną gardą Arka spokojnie rozbijała ich chaotyczne ataki. W 24. min gdynianie wyprowadzili piorunujące uderzenie. Po nieudanej akcji gospodarzy piłka trafiła do Bartosza Ławy, który ściągnął na siebie dwóch rywali, po czym zagrał do pozostawionego bez opieki Krzysztofa Piskuły. Doświadczony pomocnik skorzystał z prezentu obrońców i bez problemów pokonał Tomasza Rogalę. - Po raz kolejny tracimy bramkę przez złe ustawienie obrony - smucił się później Rogala.

Mimo że Szczakowianka w pierwszej połowie była lepszym zespołem, nie potwierdziła tego bramką. Po przerwie przeważała drużyna gości, ale to gospodarze zdobyli gola. W 57. min Madrin Piegzik posłał mocną piłkę w pole karne. Tam największym sprytem wykazał się Robert Chudy, który chytrym strzałem pokonał Michała Chamerę. Parę minut wcześniej Dariusz Patalan mógł zagwarantować gościom trzy punkty, ale z pięciu metrów trafił w dobrze ustawionego Rogalę. W 61. min piłkarze i kibice zamarli. Po starciu z Rafałem Naskrętem na boisko padł Ława, a po chwili został odwieziony do szpitala. - Kontuzja jest zbyt poważna, nie możemy jej bagatelizować Chłopak ma wstrząśnienie mózgu. Dlatego zostanie w Jaworznie w szpitalu na obserwacji - tłumaczył trener Arki Mirosław Dragan.

W końcówce gdynianie mieli wielką szansę na zdobycie bramki, jednak po rzucie rożnym znakomitą sytuację zmarnował Pilch. Rezerwowy Arki nie potrafił pokonać leżącego już na murawie bramkarza gospodarzy. - Czasami trzeba się cieszyć małymi rzeczami. Dlatego dziś i z jednego punktu jestem zadowolony. Dziękuję zawodnikom za walkę - chwalił swój zespół trener Szczakowianki Andrzej Orzeszek.





Szczakowianka1 (0)
Arka Gdynia1 (1)
Strzelcy bramek

Szczakowianka: Chudy (57.)

Arka: Piskuła (24.)

Składy

Szczakowianka: Rogala - Górak Ż, Naskręt Ż, Fornalik, Piegzik Ż - Cygnar, Solnica (90. Prażmowski), Radziwon Ż (77. Jarzynka), Chylaszek - Chudy, Wasiu (82. Boś)

Arka: Chamera - Kowalski, Jawny, Majda - Gorząd, Sobieraj, Piskuła Ż, Ława (66. Ulanowski Ż,CZ), Jelonkowski (90. Bartoszewicz) - Griszczenko, Patalan Ż (75. Pilch)

Sędziował: Józef Paulik (Słowacja)

Widzów: 1300



Świt - Piast 2:1

Długo wyglądało na to, że obydwa zespoły nie mają nic przeciwko podzieleniu się punktami i grają tak, aby specjalnie się nie zmęczyć. O ile u gospodarzy taka postawa nikogo nie dziwi - nic już im nie grozi, ani awans, ani spadek, to więcej można było się spodziewać po gliwiczanach. Tymczasem do przerwy właściwie nie było strzału, po którym któryś z bramkarzy musiałby się wysilić.

Druga połowa zaczęła się od trochę szybszej gry gospodarzy i w ciągu kilku minut Piotr Kosiorowski dwa razy miał szansę na zdobycie gola. Za każdym razem jednak fatalnie kiksował. W 54. min nie trafił w piłkę pięć metrów przed bramką. Świt w końcu jednak zdobył gola. W 66. min, po podaniu Piotra Bajery, Jarosław Łowicki minął w polu karnym Macieja Szmatiuka i mocno strzelił po ziemi w "krótki róg".

Prowadzenie gospodarzy nie trwało zbyt długo, bo już w 78. min, po rzucie rożnym, strzałem głową wyrównał Piotr Karwan, były zawodnik Świtu. Po zdobyciu bramki zawodnicy Piasta uwierzyli w możliwość zdobycia trzech punktów i kilka razy w polu karnym Świtu było nerwowo. Gola jednak strzelili gospodarze. Po kontrataku w 86. min Mariusz Misiura zagrał między obrońców do Kosiorowskiego, a ten uderzył obok wybiegającego bramkarza.

- Graliśmy dla sportu i dla premii. Myślę, że chłopcy rozegrali zupełnie dobry mecz - podsumował spotkanie trener Świtu Jerzy Masztaler.



Świt Nowy Dwór 2 (0)

Piast Gliwice 1 (0)

Strzelcy bramek

Świt: Łowicki (66.), Kosiorowski (86.)

Piast: Karwan (78.)

Świt: Misztal - Łowicki, Wysocki Ż (56. Becalik), Cios, Pastuszka - Kosiorowski, Gmitrzuk Ż, Konopka, Stachowiak (80. Misiura) - Bajera, Reginis (63. Romański)

Piast: Gorczyca - Michniewicz, Piekarski (73. Uss), Szmatiuk, Zadylak - Gamla (46. Karwan), Kędziora Ż, Kaszowski (46. Sikora), Pałkus - Wróbel, Podgórski.

Widzów: 500



Pozostałe wyniki: KSZO Ostrowiec - Górnik Polkowice 0:1 (0:1), Radomiak Radom - Kujawiak Hydrobudowa Włocławek 2:3 (1:2).

We wtorek: Ruch Chorzów - ŁKS Łódź 6:1 (2:1), Jagiellonia Białystok - MKS Mława 2:0 (0:0), GKS Bełchatów - Kolporter Korona Kielce 1:2 (0:1).



1. Kolporter Korona Kielce 31 64 48-30
2. GKS Bełchatów31 61 54-32
3. Arka Gdynia 31 59 42-23
4. Widzew Łódź 31 54 43-25
5. Podbeskidzie Bielsko-Biała31 52 36-30
6. Kujawiak Hydrobudowa 31 51 44-33
7. Jagiellonia Białystok31 50 43-27
8. Świt Nowy Dwór Maz. 31 48 34-25

9. Zagłębie Sosnowiec 31 48 43-42
10. ŁKS Łódź 31 44 43-41
11. KSZO Ostrowiec 31 44 41-39
12. Ruch Chorzów 31 34 34-43
13. Górnik Polkowice31 34 25-41
14. Szczakowianka Jaworzno 31 31 36-36
15. Piast Gliwice 31 30 21-35
16. Radomiak Radom 312931-44
17. MKS Mława312424-46
18. RKS Radomsko 311127-77