Sport.pl

Siatkówka. Pamapol przegrał pierwszy mecz półfinałowy

Po meczu pełnym emocji, nie tylko sportowych, Pamapol przegrał z PZU AZS-em Olsztyn 1:3 w pierwszym meczu półfinału Polskiej Ligi Siatkówki. W poniedziałek o godz. 18.45 w hali Polonia rewanż
Nasi siatkarze w rundzie zasadniczej dwa razy wygrali akademickie derby. Teraz, kiedy przyszło do walki o miejsce w wielkim finale, to im się nie udało. Dlaczego? Olsztynianie rozegrali w niedzielę jedno z lepszych spotkań w sezonie, a na pewno najlepsze przeciwko naszej drużynie. Od razu trzeba dodać, że mieli nieco ułatwione zadanie, bo częstochowianie niby grali dobrze, ale nie cały czas. Brakowało im wyczucia w obronie i pewności w ataku, zdarzały się pojedyncze (ale punktowe) błędy w przyjęciu i dość często w zagrywce. Pamapol w każdym z trzech przegranych setów gonił rywali i przegrywał po emocjonujących końcówkach.

Najwięcej emocji było za sprawą akcji, która w czwartej partii dała olsztynianom 27. punkt i zwycięstwo w całym meczu. Michał Winiarski zaatakował wówczas mocno z prawego skrzydła, niemal wszyscy widzieli, jak piłka odbiła się od bloku. Sędzia Jacek Hojka się tego nie dopatrzył i odgwizdał koniec spotkania. Kibice, działacze i zawodnicy gospodarzy nie mogli się pogodzić z tą decyzją, a kapitan Pamapolu Krzysztof Gierczyński nie chciał podpisać protokołu. - "Złodzieje, złodzieje". "Nie podpisuj, nie podpisuj" - skandowano na trybunach, skąd posypały się nawet butelki po napojach. Tak podminowanej atmosfery nie było w hali Polonia od lat, ale koniec końców protesty nic nie pomogły.

- Ja nie sprowadzałbym tego meczu do jednej piłki, uważam, że dzisiaj Olsztyn był zespołem lepszym i wygrał zasłużenie - stwierdził komentujący mecz dla TV4 Wojciech Drzyzga. - To była trudna sytuacja do oceny. Gdy patrzyłem na żywo, wydawało mi się, że piłka odbiła się od bloku, ale po kilku kolejnych powtórkach już takiej pewności nie miałem.

No właśnie. Drzyzga nie był w stanie jednoznacznie stwierdzić, jak było naprawdę. Pewność miał Tomasz Swędrowski, który wspólnie z nim relacjonował mecz: - Kamera może tego nie pokazała, bo obraz był z innego ujęcia, ale dla mnie było po bloku.

Wody w usta nabrali natomiast siatkarze z Olsztyna - Paweł Zagumny i Marcin Nowak, którzy przy ostatniej piłce meczu byli pod siatką.

Zwycięstwo olsztynian o niczym jeszcze nie przesądza, ale mocno przybliża drużynę Grzegorza Rysia do wielkiego finału. Wygrana w Częstochowie może mieć kapitalne znaczenie. Drugi raz drużyny zmierzą się w hali Polonia dzisiaj (godz. 18.45). Jeżeli i tym razem zespół z Warmii i Mazur okaże się lepszy, będzie mógł już myśleć o finale.

Teraz atuty wydają się być po stronie ekipy Grzegorza Rysia. Zapominając o spornej sytuacji, która zakończyła mecz, trzeba przyznać, że olsztynianie prezentowali się korzystniej od siatkarzy Pamapolu. Wczoraj okazało się, jak wielkim kapitałem jest zdrowy i w formie Paweł Papke. "Hammer" lał w ataku aż huczało, a równie dobrze prezentował się w zagrywce. Poza tym miał duże wsparcie w Marku Siebecku, który zastąpił w składzie Michała Bąkiewicza, i Wojciechu Grzybie. W zespole Edwarda Skorka tak pewnego siatkarza jak Papke nie było. Michał Winiarski, Krzysztof Gierczyński i Grzegorz Szymański generalnie grali dobrze, ale zdarzały im się słabsze momenty. Podobnie rozgrywającemu Pamapolu Pawłowi Woickiemu, który w trzecim secie ustąpił miejsca Jakubowi Oczce. Rezerwowy wystawiał piłki dokładniej, widać było, że pozostałym zawodnikom dobrze się z nim współpracuje. "Nie pękł" nawet w nerwowej końcówce meczu.

- Czuję się zdruzgotany, przegraliśmy i tego nie zmienimy - stwierdził po meczu "Winiar". - Przegraliśmy bitwę, ale wojny jeszcze nie i na pewno się nie poddamy. Jak wrócimy do naszej dyspozycji, to na pewno będziemy w stanie wygrać także tam i przejść olsztynian. Dzisiaj dwa sety straciliśmy przez własne błędy. Co do tej nieszczęsnej sytuacji, to byłem przekonany, że ta piłka się odbiła od rąk. Czyich? Chyba Pawła Zagumnego.

Rywale byli oburzeni tym, co spotkało ich w hali Polonia. - Sport jest sportem i błędy zdarzają się wszędzie i wszystkim - skomentował wydarzenia w Polonii libero Paweł Kuciński. - Niestety, tutaj nie potrafiono tego zrozumieć. Zachowanie niektórych było skandaliczne. Ja już 14 sezonów gram w lidze i widziałem różne sytuacje. Przecież na jednym meczu siatkówka się nie kończy. Do wygrania są kolejne. Jestem zaszokowany zachowaniem zawodników i kibiców Pamapolu.

Pamapol Domex AZS - PZU AZS Olsztyn 1:3 (25:27, 23:25, 25:20, 25:27)

Pamapol: Woicki, Winiarski, Kokociński, Szymański, Gierczyński, Jurkiewicz, Gacek (libero) - Patucha, Gawryszewski, Szewiński, Oczko.

PZU AZS: Zagumny, Ruciak, Grzyb, Papke, Bąkiewicz, Nowak, Kuciński (libero) - Bąkiewicz, Czarnowski, Możdżonek, Szyszko, Śmigiel.