Jedyną niewiadomą jest udział w meczu Tomasza Frankowskiego. Napastnik Wisły Kraków chodzi z markotną miną. Ma naciągnięty mięsień. W poniedziałek wieczorem doktor Jerzy Grzywocz mówił, że "Franek" zacznie trenować od wtorku. We wtorek zawodnik wyszedł na poranny rozruch, pobiegał wokół boiska, kopnął kilkanaście razy piłkę i zszedł. W podobnej sytuacji są jeszcze Arkadiusz Głowacki oraz Arkadiusz Radomski (rano biegali, po południu nie) i Andrzej Niedzielan (biegał, z fizjologiem Zbigniewem Jastrzębskim, i rano, i po południu). Mają być do dyspozycji trenera Janasa w środowym sparingu z III-ligową Obrą Kościan. Niepodważalne miejsce ma Maciej Żurawski, najlepszy strzelec kadry w tych eliminacjach (trzy bramki).
Jeśli nie Frankowski, to - uwaga - Marek Saganowski, a nie jeden z najskuteczniejszych piłkarzy angielskiej I ligi Grzegorz Rasiak (14 goli w 28 meczach). Ten drugi szykowany jest chyba na następną środę i bój z twardymi Wyspiarzami z Irlandii Północnej.
Na razie jednak Janas nie kombinuje. Najwięcej problemów miał z obroną, ale Jacek Bąk (od połowy stycznia leczył kontuzję, ostatnio mało trenował, zagrał tylko w dwóch meczach rezerw) jest przekonujący na treningach. Nie widać braku ogrania. Wychodzi doświadczenie. - Przyjechałem, żeby grać, a nie opalać się - mówi obrońca Lens. - Po to dwa razy zagrałem w rezerwach po 90 minut, żeby jak najlepiej się przygotować. Mogłem wystąpić po 15 minut w pierwszym zespole.
Podobnie rzecz się ma z Tomaszem Kłosem, który wygrał rywalizację z Arkadiuszem Głowackim (głowa wciąż boli, guz -pamiątka z meczu z Polonią - na czole jest) i Tomaszem Hajtą. Boki obrony zarezerwowane są dla Tomasza Rząsy i Marcina Baszczyńskiego. Ten pierwszy wytrzymał presję Tomasza Kiełbowicza, który może i nie jest w gorszej dyspozycji, ale jednak w reprezentacji Janasa nie grał nigdy. Baszczyński nie ma konkurencji z prawej strony, a ustawianie tam Bosackiego czy Hajty byłoby szukaniem rozwiązania na siłę.
W pomocy nie ma żadnych wątpliwości. Bartosz Karwan i Euzebiusz Smolarek błyszczą w swoich klubach, ale na grę w meczach o punkty jeszcze za wcześnie. Tym bardziej że Janas nie widzi potrzeby, by zmieniać Kamila Kosowskiego czy Jacka Krzynówka. Ten drugi jest bez wątpienia w najlepszej formie ze wszystkich reprezentantów. Biega aż miło, wygrywa najwięcej pojedynków jeden na jednego. W ogóle nie widać po nim, że rozegrał już kilkanaście meczów tej wiosny.
W środku pomocy też bez zagadek. Konkurent Radosława Kałużnego - Arkadiusz Radomski - nie trenuje. A Sebastian Mila jest w słabszej formie niż Mirosław Szymkowiak, któremu bardzo posłużył wyjazd do Trabzonsporu. Jest w formie, wybija się na treningach celnymi, prostopadłymi podaniami, które mogą być kluczem do zwycięstw w sobotę i środę.
Janas nie zawiódł się na tych piłkarzach w Wiedniu i Cardiff. Ufa, że skoro poradzili sobie w tak trudnych spotkaniach, dadzą radę i przeciwko Azerbejdżanowi. Tym bardziej że na razie z konkurentów żaden nie wybija się ponad przeciętność i nie gra tak, by selekcjoner miał dylemat. Hasło przed spotkaniem w Wielką Sobotę brzmi: jak najszybciej strzelić gola.