Sport.pl

Kombinacja w Bormio: Raich kontra Miller

- To zabawa zdecydowanie nie dla dzieci - mówi Austriak Benjamin Raich przed czwartkowymi zawodami w kombinacji podczas alpejskich mistrzostw świata w Bormio. On i Amerykanin Bode Miller to faworyci do złota. Miller mierzy na MŚ w sześć medali. Zdobył już jeden, ale zdążył go już zgubić
Alpejczyków czekają w Bormio trzy wyścigi po słynnym stoku Stelvio: zjazd i dwa przejazdy slalomu. - To najtrudniejszy dzień mistrzostw - mówi główny faworyt Austriak Benjamin Raich, który w Bormio wywalczył już brązowy medal w supergigancie. Raich wygrał też jedyne rozegrane w tym sezonie zawody PŚ w kombinacji. To wybitny technik - prowadzi w klasyfikacji PŚ w slalomie. Jeśli nie zawali zjazdu, powinien mieć medal.

Drugim najpoważniejszym kandydatem do złota w kombinacji jest Amerykanin Bode Miller. Do Włoch przyjechał w rewelacyjnej formie. Pierwszego dnia wygrał supergigant. Miller broni tytułu mistrzowskiego w kombinacji, wywalczonego dwa lata temu w St. Moritz. W Bormio - jak mówi - mierzy w sześć medali. Amerykanin, słynący z zamiłowania do ostrej muzyki rockowej, ma jednak jedną wadę, która co rusz daje znać o sobie - jest sportowcem wybitnie niepokornym. Przykład? W Bormio (mistrzostwa trwają pięć dni) Miller zdążył już dostać karę dyskwalifikacji za nieprzepisowy kombinezon podczas treningu zjazdowego, a także... zgubić złoty medal wywalczony w supergigancie. Na szczęście znalazł go jeden z fanów i oddał barmanowi w hotelowej restauracji. - Taki już jest Bode. On nie przywiązuje wagi do rzeczy materialnych. Lubi cieszyć się chwilą - powiedział John McBride, amerykański trener.

Jeśli więc Miller się nie spóźni, niczego po drodze nie zgubi i nie wypadnie z trasy slalomu (co ostatnio zdarzyło mu się pięć razy z rzędu), to będzie bardzo groźny.

Liczyć się będą na pewno Norwegowie Lasse Kjus i Kjetil Andre Aamodt, Szwajcar Didier Defago, Włoch Giorgio Rocca i oczywiście Austriacy, którzy tradycyjnie już na MŚ, cierpią na "klęskę urodzaju" dobrych zawodników. Dlatego np. nie wiadomo do końca, kto wystartuje w sobotnim zjeździe. Austriakom przysługuje pięć miejsc. Spokojni mogą być na razie: Michael Walchhofer (obrońca tytułu - jako dodatkowy zawodnik) i Johann Grugger (wygrał w tym sezonie dwa zjazdy - w tym grudniowy w Bormio), a także - Fritz Strobl (mistrz olimpijski), który dostał już chyba od trenerów zielone światło, bo nie brał udziału we wczorajszym treningu.

Fani narciarstwa drżą, bo na razie nominacji nie dostał Hermann Maier. - Nie myślę o tym. Wygrałem tu w karierze parę wyścigów, ale na razie trenerzy milczą - powiedział wczoraj. Nikt nie wyobraża sobie jednak, że "Herminatora", zdobywcy Kryształowej Kuli za zeszły sezon, zabraknie na stoku. Dziennikarze spekulują, że Maier dostanie miejsce w kadrze, a o piąte powalczą Christoph Gruber i Werner Franz. Ale na wczorajszym (przedostatnim) treningu zjazdu - Maier był dziewiąty. Przegrał zarówno z Franzem, jak i Gruberem, którego jednak później zdyskwalifikowano (za kombinezon). W piątek ostatni trening zjazdu.

Wczoraj do szpitala trafiła Francuzka Marie Marchand-Arvier, która doznała bardzo groźnie wyglądającego upadku podczas zjazdowego treningu w Santa Caterinie. Arvier przewieziono do szpitala helikopterem. Na szczęście alpejce nic poważnego się nie stało. - Doznała kontuzji prawego ramienia i jest w ogólnym szoku - powiedział szef francuskiej ekipy Lionel Finance.

Transmisja z MŚ w Eurosporcie: 11.45 - zjazd do kombinacji, 15.30 - pierwszy przejazd slalomu, 18 - drugi przejazd slalomu.