Sport.pl

Piłka ręczna. Porażka AZS AWF

W meczu drużyn, które dzielą przynajmniej dwie klasy, różnica nie mogła być mniejsza niż kilkanaście bramek. Śląsk Wrocław rozgromił na inaugurację rundy jesiennej AZS AWF Warszawa 39:23, ale gorsza od wyniku była forma warszawiaków.
Studenci brutalnie rozwiali marzenia optymistów wierzących, że AZS rozpocznie drugą rundę w takim stylu, w jakim skończył pierwszą. Ich mecz ze Śląskiem przywołał najczarniejsze wspomnienia z początku sezonu, kiedy zbierali baty od reszty ligi. W możliwość sprawienia niespodzianki w pojedynku z liderem nie mógł wierzyć nikt, kto wie, jaka sytuacja finansowa panuje w warszawskiej drużynie.

Na wrocławskim parkiecie warszawiacy popełnili tyle błędów, że można by nimi obdzielić kilka meczów. - O tym spotkaniu w ogóle nie ma co mówić. Nie mieliśmy żadnych szans, każda nasza pomyłka oznaczała kontrę i gola dla rywali - mówi trener Stefan Wrześniewski. W AZS prawie wszyscy zagrali słabo. Nawet Paweł Albin, który zgubił gdzieś dobrą dyspozycję, jaką prezentował pod koniec rundy jesiennej. Jedynym jasnym punktem w stołecznym zespole był bramkarz Marek Nowosielski, który odbił 16 rzutów. - Gdyby nie on, byłby pogrom - twierdzi Wrześniewski.

Jednak nie rozmiary porażki z liderem (zresztą i tak jest postęp, bo w pierwszej rundzie było 20:41), ale forma akademików najbardziej martwi szkoleniowca. Tym bardziej że w sobotę AZS gra u siebie z Miedzią Legnica, a z takimi rywalami trzeba zdobywać punkty. - Niestety, fizycznie wyglądamy bardzo słabo. W grze musimy poprawić każdy element. Wszyscy zawodnicy muszą zagrać dużo lepiej, bo inaczej to znowu przegramy dziesięcioma golami w fatalnym stylu - zauważa trener Wrześniewski. Poprawa jednak będzie trudna, bo AZS trenuje tylko trzy razy w tygodniu, piłkarze rozglądają się za normalną pracą, a dobry bramkarz nie wystarczy do zwycięstwa.

ŚLĄSK WROCŁAW - AZS AWF WARSZAWA 39:23 (17:9). Skład AZS: Nowosielski, Pastuszko - Albin 5, Noch 6, Sobiesiak 3, Waśko 4, Mont 1, Wrześniewski 2, Jasiówka 1, Siedlecki, Wolski, Kolczyński 1, Smolarczyk.