Nam krytyka niepotrzebna - mówi Kolator

PZPN przestrzega przepisów. Jest tylko pewna elastyczność działania - mówi ?Gazecie? wiceprezes PZPN Eugeniusz Kolator. Zdaniem handlującej wierzytelnościami firmy Indos PZPN pomaga zadłużonemu GKS Katowice uciec przed wierzycielami. Pieniądze dla urzędu skarbowego, przeznacza na spłatę innych długów wskazanych przez GKS. Sprawa znalazła się w prokuraturze.
Przemysław Iwańczyk, Jacek Sarzało: Dlaczego PZPN pomaga klubom, które już dawno powinny przestać istnieć? Może lepiej zdegradować dla przykładu kilku bankrutów? Nie byłoby więcej niedomówień, związek odzyskałby wiarygodność...

Eugeniusz Kolator, wiceprezes PZPN: Związek jest od tego, by pomagać klubom, a nie je likwidować. Poza tym to nie takie łatwe i szybkie - wyrzucić klub z rozgrywek. Musiałoby dojść do poważnego naruszenia przepisów i nawet jeśli PZPN chciałby to zrobić, ostateczną decyzję i tak podejmuje Trybunał Arbitrażowy przy PKOl. A przykład Szczakowianki pokazuje, jak długo trwają takie sprawy.

Czyli lepiej za wszelką cenę reanimować trupa?

- Związek zawsze działa zgodnie z prawem, zapewniam. A tak w ogóle to są konflikty na linii dłużnik - wierzyciel, PZPN nie jest stroną w tym sporze. I może mi panowie powiecie, co to da, jeśli doprowadzimy do bankructwa dłużnika? Co z tego będzie miał wierzyciel? Nic. Nie o to chodzi w futbolu. Biednym, którzy walczą o swój byt na wolnym rynku, należy pomagać.

Nawet wbrew przepisom?

- Powtarzam, przepisy są przestrzegane. Jest tylko pewna elastyczność działania...

Przecież gołym okiem widać, że wiele polskich klubów nie spełnia tzw. wymogów licencyjnych.

- Wszystkie licencje były przyznane zgodnie z prawem. W momencie ich otrzymywania wszystkie kluby spełniały wymogi.

Ale teraz już nie spełniają!

- A to już jest zupełnie inny problem. Właśnie dlatego trzeba im pomagać.

Działacze piłkarscy lubią powtarzać, że prawo obowiązujące w Polsce nie dotyczy PZPN, że związek podlega tylko przepisom FIFA. A jeżeli związek trafi do sądu i okaże się, że jednak tak nie jest...

- Po pierwsze - ja wcale tak nie uważam, po drugie - jeżeli pójdziemy do sądu, to będziemy się bronić. I przedstawimy swoje dowody, o których nie będę publicznie mówił. A są one, proszę mi wierzyć, mocne. Po trzecie zaś - gdyby sąd uznał, że jednak łamiemy prawo, to się zastanowimy nad potrzebą zmiany postępowania.

Nie boi się Pan krytyki bogatych klubów, którym nie podoba się, że PZPN pomaga biednym kosztem bogatych?

- To prawda, taka krytyka jest nam niepotrzebna. Ale w środowisku generalnie jest opinia przychylna dla nas. Kluby wiedzą, że to dzięki PZPN pozbyły się wielu finansowych kłopotów.

A w Europie zabierają

Wymogi licencyjne, które muszą spełniać polskie kluby, obowiązują w calej Europie. Tam jednak zasada jest prosta - nie możesz sprostać wymaganiom, wypadasz z gry. W ten sposób po niższych ligach musiała tułać się Fiorentina, to samo może teraz czekać Borussię Dortmund. Oba te kluby mają lepsze stadiony, lepsze perspektywy niż większość polskich. U nas nawet brak odpowiedniej infrastruktury czy olbrzymie długi wobec instytucji państwowych, nie są jeszcze podstawą do odebrania licencji.

Skomentuj:
Nam krytyka niepotrzebna - mówi Kolator
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Terminarz